Kusi nas życie – wywiad z Natalią i Łukaszem (TASTEAWAY)

Udostępnij ten post

Od lat śledzimy ich blogerskie poczynania na TASTEAWAY. Jak wyjeżdżają na drugi koniec świata, to pakujemy się ze swoją ciekawością do ich walizek i zwiedzamy razem z nimi… Natalia i Łukasz potrafią inspirować, a od kiedy w ich rodzinie pojawił się Maks i Jagoda, to czytelnicy czerpią od nich pozytywną energię pełnymi garściami. Są też nieocenionymi doradcami smaku, wytypowane przez nich restauracje, knajpy, bary lądują na mapie „must visit”. Jak na profesjonalnych podróżników przystało zwiedzają świat z otwartymi głowami i sercami. Łukaszowi już nie raz udało się zaciągnąć rodzinę w winne strony, dlatego dziś przepytujemy ich z tych doświadczeń. 

Waszą miłością (zaraz za rodziną!) są podróże. Gdybyście mogli przeprowadzić się na rok w dowolne miejsce na świecie, to jaki byłby to kraj i dlaczego?

Natalia: Zawsze chętnie pomieszkałabym znów w Hiszpanii – półmroku Erasmusa spędziłam w Kraju Basków, w Bilbao i bardzo dobrze wspominam ten czas:) Uwielbiam Hiszpanię za ich podejście do życia, siebie nawzajem, do dzieci. Kocham za słońce i błękitne niebo (chociaż to akurat dotyczy raczej południa niż Kraju Basków).

Kuszą mnie też wielkie miasta… pomieszkałabym w Tokio, Bangkoku czy Singapurze. Również ze względu na jedzenie, które w każdym z tych trzech miast zachwyca!

Czy podczas Waszych podróży udaje się Wam również odwiedzać winiarzy? Która wizyta zrobiła na Was największe wrażenie?

Natalia: Tak, oczywiście że się nam zdarza. Zwłaszcza Łukasz jest fanem enoturystyki i dzięki niemu odwiedzamy wiele miejsc. Najwięcej winnic odwiedzaliśmy w Czechach na Morawach oraz na Węgrzech – w tej kategorii „świetnie” wspominamy Villany – winną piwniczkę Zoltana Polgara, wina i kuchnię u Bocka.

Natalia i Łukasz na węgierskiej winnicy Villany
Natalia i Łukasz na węgierskiej winnicy Villany

A jakie jest wasze ulubione kulinarno-winiarskie miasto?

Łukasz: Na pewno możemy polecić Sant Emilion i nocleg w jednej z tamtejszych winnic. Pamiętamy go do dziś, robi naprawdę mega wrażenie! Pozytywnie wspominam też nocleg w winnicy w gruzińskiej Kachetii.

Winnice Saint Emilion

Skoro enoturystyka nie jest Wam obca, to zdradźcie teraz swoje winne upodobania – jakie wina najczęściej pijacie?

Natalia: Ja zdecydowanie czerwone. Lubię wina masywne, ciężkie, taniczne. Łukasz jest tu bardziej eksperymentujący, degustuje i w czerwonych, i w białych. Te drugie wybiera zwłaszcza latem – preferuje sauvignon blanc, innym razem chardonnay.

Łukasz: Ostatnio oboje zakochaliśmy się w gruzińskim Saperavi, które produkują nasi znajomi w swojej winnicy Gevelli.

Na podstawie podróżniczych doświadczeń, jakbyście mieli porównać, to czym różni się kultura kulinarna Polaków od tej z zachodniej Europy?

Natalia: Zdecydowanie uwielbiamy kulturę kulinarną Włochów i Hiszpanów. Gwarne, głośne restauracje, tłumy przy stole, śmiech, jedzenie, no i wino. Mam wrażenie, że my do jedzenia podchodzimy zbyt poważnie, zwłaszcza do jedzenia poza domem. U nich jest luz, swoboda, radość. Jest też bardziej rozwinięta kultura jedzenia poza domem – śniadanie w barze na rogu, obiad w restauracji z całą rodziną, wieczór w barze. Hiszpanów kocham również za ich styl jedzenia tapas, czyli tzw. „para picar” – wiele talerzy z różnymi tapasami i wspólne jedzenie z rodziną czy przyjaciółmi. Uwielbiam ich społeczny charakter jedzenia!

Z Zoltanem Polgar na Węgrzech

Dużo podróżujecie po Azji, czy w tamtych rejonach świata wino jest obecne przy stole?

Łukasz: Zdecydowanie rzadko je tam widujemy. Co więcej, rozumiemy to, bo wino kompletnie nam nie pasuje do azjatyckich smaków, w każdym razie tych, które kochamy, czyli pochodzących z Azji Południowo-Wschodniej czy z Japonii. Zdecydowanie częściej wybieramy tam piwo i z naszych obserwacji wiemy, że jest to kwestia pairingu smaków.

Na koniec mamy do Was pytanie lokalne. Czy próbowaliście polskich win, zdradźcie co sądzicie o naszym, polskim rynku winiarskim?

Łukasz: Osobiście bardzo kibicujemy polskim winiarzom. Mieliśmy już wielokrotnie styczność z polskimi winami. W kategorii win białych jest już całkiem nieźle i można znaleźć świetnie pijalne, dobrze skomponowane wina. Z czerwonymi ze względu na nasz klimat jest zdecydowanie gorzej. Niestety wciąż stosunek jakość vs. cena jest ograniczeniem dla ich szerokiej popularności na naszym rynku.