Zilliken Riesling Rausch Kabinett 2014 do sushi

Kiedy czytacie ten post my kontynuujemy nasze włoskie wakacje. Zostawiliśmy jednak sobie kilka krótkich wpisów, tak by nie dać o sobie zapomnieć.
Tym razem opowiemy o połączeniu sushi i wina, a jest to para z którą często eksperymentujemy.
Co jedliśmy?
Uwielbiamy sushi, ale jakoś nigdy nie znaleźliśmy w sobie tyle odwagi i chęci, aby przygotować je samemu, choć już z kilku miejsc słyszeliśmy, że nie jest to aż takie trudne. Zdecydowaliśmy się więc na zamówienie z naszej ulubionej ursynowskiej „suszarni” Zushi Point klasycznego dla nas zestawu rolek z surowym łososiem, tuńczykiem i krewetkami w tempurze.
Co piliśmy?
Sushi to jakby na to nie patrzeć danie z ryb i owoców morza, więc siłą rzeczy narzucającą się opcją są białe wina. Jeśli lubimy imbir i wasabi, dobrze jest dobrać butelkę delikatnie słodką, aby słodycz przełamała tę ostrość. My postawaliśmy na sprawdzoną markę znad Saary – Zilliken Riesling Rausch Kabinett 2014 (zakupione w Berlinie w cenie 19,80 eur, ale niektóre etykiety producenta dostępne są u Winoblisko). Pachnie słodkimi gruszkami, morelami, z delikatnym muśnięciem lipowego miodu. W ustach o ładnym ciężarze, ale i świetnej, mocnej, ale zupełnie nieagresywnej kwasowości. Soczyste, z długim, mineralnym finiszem. Ten jeden z naszych ulubionych niemieckich kabinettów ponownie potwierdził swoją klasę. Bardzo dobre.
Jak poszło?
Było naprawdę świetnie. Swoją rolę koncertowo odegrał cukier resztkowy, a przepiękna owocowość wina dobrze zagrała z samym sushi. Do tego Riesling dobrze pasował nawet do sosu sojowego, który jest trudnym kompanem dla wielu butelek. Po ostatnio opisywanym Pouilly-Fuissé to nasz kolejny dobry pairing.