Zapach wiosny: Verdejo Rueda w 2 postaciach i fenkuły z patelni!

Dzisiejszy odcinek powstawał trochę na raty i niespiesznie, ale jednak się udało. Wszystko zaczęło się tym razem od dania. Przygotowałem bardzo proste fenkuły z patelni z parmezanem i natką pietruszki i testowałem do nich przez kilka tygodni Chenin Blanc z różnych części świata. Tak, tak pojadłem ich trochę – bo dobre Plan był niby spoko, dopóki do „The Winehouse” (czyli przepoczwarzonego Starwines) nie przyszła dostawa win hiszpańskich. Pojawiało się Verdejo z Ruedy od C.V.N.E. i tak mi się spodobało do kopru włoskiego, że już zostałem z Castilla y Leon!
Zacznijmy od fenkułu. To super smaczne i szybkie danie. Może być przystawką, daniem samym w sobie, a może też służyć jako dodatek (np. do piersi kurczaka). Prawdziwe Quick&Easy! Bulwy myjemy i odcinamy górne łodyżki wraz z „listkami koperkowymi”. Przekrawamy je wzdłuż na pół a potem na każdą połówkę na 4 ćwiartki. Gdy bulwy są wyjątkowo małe możemy pokroić połówki na 3 części. Uwaga! Nie odcinajcie „stopki”, gdyż wtedy kawałki kopru się rozpadną na pojedyncze łuski. Na nieprzywierającej patelni rozgrzewamy masło i gdy zacznie orzechowo pachnieć układamy fenkuł. Smażymy pod przykryciem 15-20 minut w zależności od wielkości bulw. Obracamy kawałki kilka razy. Powinny być złoto rumiane, miękkie ale nie rozpadać się. Doprawiamy solą i pieprzem, posypujemy parmezanem i przykrywamy patelnię jeszcze na minutę aby ser się roztopił. Układamy fenkuły na talerzach i posypujemy natką pietruszki. Jeśli chcemy zrobić bardziej pożywny posiłek lub podać koper jako danie główne to pod koniec smażenia możemy posadzić pomiędzy jego kawałkami jajka!
Przenieśmy się więc do Ruedy! 100 km na północny zachód od Madrytu. Apelacja zajmuje wysokie (800 m n.p.m.), ale płaskie tereny (znowu) północno-zachodniej Mesety. Panuje tu typowe kontynentalny klimat. Mamy gorące lata i stosunkowo zimne zimy. Duże różnice w temperaturze pomiędzy dniem i nocą pomagają owocom w zachowaniu kwasowości. Mały opad jest niestraszny, gdyż główny szczep uprawiany w regionie (87%) – Verdejo jest wytrzymałe na suche warunki. Rueda jest więc królestwem win białych. Już w latach 70tych Marques de Riscal rozpoczął tam swoją działalność, wyczuwając potencjał regionu. Jednak masowe inwestycje innych Bodeg z Rioja wystartowały dopiero z początkiem lat 90tych. Winiarze dostrzegli swoją szansę i skorzystali z możliwości uzupełnienia swoich portfolio o żywe, rasowe biele w zamian za nudną Viurę. W 2008 roku Rueda otrzymała status DO co było ukoronowaniem rozwoju regionu. Verdejo nie ma jednak łatwo. Jego bezpośrednim, lokalnym konkurentem jest Albarino, a na rynkach światowych Nowozelandzkie Sauvignon Blanc. Lokalny sukces (Rueda jest drugim najbardziej rozpoznawanym regionem po Rioja w Hiszpanii) nie przekłada się jeszcze na dobrą rozpoznawalność poza granicami kraju. Eksport (15 mln butelek czyli 15% produkcji) jest ciągle 2 razy mniejszy od Rias Baixas. Reasumując Rueda jest ciągle dziś apelacją z potencjałem. Trzeba w niej być, aby załapać się na odjeżdżający pociąg, gdyż moda na świeże, chrupkie biele trzyma się mocno i nie wydaje się aby szybko miała przeminąć.
Wracając do Verdejo – w Ruedzie oprócz nowych nasadzeń, często występują stare krzewy i to dodatkowo rosnące bez podkładek, gdyż na piaszczystych glebach Filoksera nie atakuje i krzewy są bezpieczne. Jest więc potencjał do produkcji ambitniejszych butelek. I tak też się dzieje. Oprócz prostych win o żywej kwasowości i owocowo-kwiatowych nutach (podbitych często aromatami kopru włoskiego) coraz więcej winiarzy stara się robić ambitniejsze butelki. Wina fermentowane w dębie, starzone na osadzie czy też musujące. Dziś właśnie takie kompletnie różne etykiety zdegustujemy.
Cune Verdejo Rueda DO 2019, C.V.N.E. – mamy do czynienia z szanowanym, dużym producentem z Rioja, który ma w swoim portfolio 3 butelki z Ruedy. Ta jest najbardziej podstawowa. 100% Verdejo, fermentacja w stali. Kolor jest jasno cytrynowy z lekko morelowymi refleksami. Nos bardzo przyjemny – pełen polnych kwiatów i trawy. Do tego dochodzą cytrusy (cytryny i biały grejpfrut). Świeży, dobry. W ustach średnia (+) sprężysta kwasowość wsparta cytrusami (dojrzałą cytryną, mandarynką). Są też aromaty trawy, łąki, białych kwiatów. Finisz średniej długości, ale bardzo fajnie zrównoważony. Nuty skórki z grejpfruta uzupełnia delikatna słodycz. Nie jest może jakoś specjalnie kompleksowe, ale bardzo orzeźwiające i po prostu smaczne. 86/100 Cena: 39 PLN Świetnie poszło do fenkułu z patelni. Zarówno z jajkiem jak i bez. Świeżo, potoczyście, bez żadnych zgrzytów. Podobało mi się.
El Transistor Verdejo Rueda DO 2019, Telmo Rodriguez – to już inna bajka i dużo ambitniejsza butelka. Tak jak w poprzednim przypadku mamy tu 100% Verdejo. Tym razem jednak fermentacja następuje, dzięki dzikim drożdżom, w cemencie i w dębie. Dojrzewanie trwa 6-7 miesięcy przed zabutelkowaniem. Wino wyszło z pod ręki znanego winemakera, prowadzącego różne projekty w całej Hiszpanii – Telmo Rodrigueza. Rueda była zresztą jednym z pierwszych regionów w których działał. Wystartował tam w 1996 roku. A co mamy w kieliszku? Od razu widzimy mocny cytrynowy, błyszczący kolor. Ładny, zdecydowany. Nos zaczyna się klasycznie od lekko anyżkowej nuty a później jest dojrzała cytryna i pomelo, lekka mandarynka, polne kwiaty. Jest Łagodny, ale dosyć intensywny. Bardzo dobry. Usta o średniej (+) kwasowości i takim też ciele. Matowa, mineralna faktura – kreda, krzemień, wapień. Z owoców jest dojrzałe jabłko, cytryna, trochę nawet moreli. Znowu mamy anyżkową nutkę. Końcówka średniej (+) długości ze słonawo-słodkimi akcentami. Kultura, równowaga, elegancja. 91/100 Wino kupicie w El Catador za 95 PLN. Do Transistora przygotowałem stare winniczkowe danie – kurczaka w śmietanowo-bazyliowym sosie. No i tu połączenie było idealne. Większe ciało wpisuje się świetnie w sos, ale nie przeszkadza kurczakowi. Trochę pojawia się nut ziołowych. Było świetnie!
Idzie wiosna. Szukajcie Ruedy na mieście! Jak mi powiedział jeden importer „na zimę nie biorę, ale jak słońce wyjdzie to jak co roku będę musiał zamówić”. Niech więc zamawia! A wy też dajcie szansę Verdejo, bo warto!
Do następnego!