Z kieliszkiem przez Barolo – część pierwsza

Nim już na dobre skupimy się na bieżących wydarzeniach, musimy ostatni raz wrócić do III Zlotu Winnej Blogosfery. Została nam bowiem do opowiedzenia degustacja, którą trudno ubrać w słowa. Prowadzeni przez Wojciecha Bońkowskiego udaliśmy się do Piemontu, na wzgórza wokół Barolo, by dogłębnie przyjrzeć się naszym ulubionym czerwonym winom. Tym razem Wojtek skupił się na technikaliach, takich jak: sposobach produkcji, różnicach w stylistyce pomiędzy różnymi producentami, czy porównaniu Barolo z poszczególnych gmin wchodzących w skład apelacji. Trzeba przyznać, że zaserwował sporą dawką wiedzy, która i nam pozwoliła usystematyzować posiadaną wiedzę o regionie. Spróbujemy przekazać Wam choć jej część…
- Zacznijmy od krótkiego przypomnienia najważniejszych faktów.
Apelacja Barolo leży w Piemoncie, kilka kilometrów na południe od Alby na terenie 11 gmin (Barolo, Castiglione Falletto, Serralunga d’Alba, Diano d’Alba, Verduno, Roddi, Cherasco, Grinzane Cavour, Novello, Monforte d’Alba oraz La Morra). Do produkcji Barolo dopuszczony jest jeden szczep – Nebbiolo (oczywiście w regionie są uprawiane inne typowe dla Piemontu odmiany, ale są one butelkowane pod nazwami innych apelacji). Wino musi dojrzewać przez 38 miesięcy – począwszy od 1 października kolejnego roku po zbiorach, z tego 18 miesięcy w dębie. Aby Barolo mogło zostać oznaczone jako „Riserva” okres ten ulega wydłużeniu do 60 miesięcy.
- Skąd bierze się sława Barolo?
Przede wszystkim z długowieczności tych win i tego jak wspaniale rozwijają się w butelce. Nebbiolo jest nietypową odmianą (Wojtek porównał je do budowy ultramaratończyków) – łączy w sobie brak pulchności, potężne taniny i kwasowość (zwłaszcza za młodu) oraz bardzo delikatny kolor. Z wiekiem wina Barolo rozwijają za to przepiękną paletę zapachową. Począwszy od nut kwiatowych (np. róża, tulipan, fiołek), poprzez owoce (wiśnia, żurawina, czerwona porzeczka, malina), aż po akcenty przyprawowe i korzenne. Dodatkowo, Nebbiolo jak prawie żaden inny szczep w znakomity sposób potrafi oddać charakter swojego siedliska i w zależności od miejsca uprawy daje bardzo zniuansowane, wielowymiarowe wina.
Tytułem wstępnej „kalibracji” spróbowaliśmy G.D. Vajra Langhe Nebbiolo 2014. Mimo, że to zaledwie zwykłe Nebbiolo, to daje o sobie znać klasa producenta (odsyłamy do naszej wizyty w tej winnicy). Wino ma delikatny kwiatowy zapach, dobrą koncentrację. Wszystko jest w nim na swoim miejscu, wlicajac zaznaczoną kwaswość i taniny. Idealny wstęp to tematyki wieczoru. Dobre+.
- Tradycja i moderna
W Barolo, jak zresztą w wielu innych włoskich regionach winiarskich (wystarczy wspomnieć Brunello, Chianti, czy Valpolicellę) wciąż tli się spór między tradycjonalistami, a modernistami. Skąd się wziął? Kilkadziesiąt lat temu wszystkie Barolo dojrzewały w dużych, używanych beczkach (2500-3000 litrów). Przed trafieniem do nich przechodziły długą, trwającą zwykle około 30 dni macerację. W efekcie powstawały wina, które za młodu miały taki ładunek kwasowości i tanin, że potrzebowały mnóstwa czasu, aby dojrzeć do swojej optymalnej formy. Grupa winiarzy stwierdziła, że w obecnych czasach konsumenci nastawieni są na możliwość wypicia wina bezpośrednio po jego zakupie. Postanowili więc tak zmodyfikować winifikację, aby powstałe butelki były bardziej miękkie i szybciej nadawały się do otwarcia. Przede wszystkim drastycznie ograniczyli wydajność i skrócili macerację do 8-12 dni. Gdy zaś wprowadzono rotofermentatory (maszyny przypominające bęben pralki, które wprawiają miazgę z winogron z ruch obrotowy), czas ten uległ skróceniu nawet do kilkunastu godzin. W efekcie do wina trafia mniej garbników, natomiast znacznie więcej owocowej esencji. Jakby tego było mało moderniści zdecydowali się zastąpić tradycyjne, duże beczki, małymi 225-litrowymi barriques. W efekcie tych zabiegów produkowane przez nich wina są bardziej „tłuste”, mają łagodniejszą kwasowość i zmiękczone taniny (pochodzące głównie z beczek, a nie z owoców). Przez to rzeczywiście już za młodu sprawiają dużo frajdy, jednak często zarzuca się im, że po pierwsze odbiegają od historycznego wzorca Barolo, a po drugie, że gorzej znoszą starzenie.
Pierwsze Barolo jakie trafiło do naszych kieliszków było dziełem jednego z największy tradycjonalistów – Marcarini Barolo La Serra 2008. W kieliszku o już ewoluowanym, ceglanym kolorze. W nosie sporo nut balsamicznych i piwnicznych. Można było wyczuć leśną ściółkę oraz stare, próchniejące drewno. Więcej owocu pojawiło się w ustach, jednak te wiśnie i czereśnie były lekko przetworzone, konfiturowe. Taniny mocne, suche, mięsiste, zbite. Bardzo dobre+.
Dla porównania sięgnęliśmy po wino od producenta znajdującego się na drugim biegunie. Elio Altare, jeden z prekursorów moderny, zasłynął, gdy piłą łańcuchową zniszczył w winiarni tradycyjne, duże beczki swojego ojca. Od tego czasu wciąż podąża tak wytyczoną drogą.
Jego Elio Altare Barolo Arborina 2008 ma zdecydowanie ciemniejszy, mocniejszy kolor. Również zapach jest o wiele gęstszy, nasycony, zdominowany przez nuty suszonych owoców. W smaku z mniejszą kwasowością, ale i bardziej suchymi taninami. Całość wypełniona przez intensywnie owocowe nuty. Bardzo dobre.
Te dwa wina świetnie pokazały równice między stylem tradycyjnym a modernistycznym. Nam osobiście bardziej smakowało wino od Marcariniego, które było o wiele bardziej zniuansowane i po prostu ciekawsze (choć rzeczywiście wciąż za młode).
Kolejne etykiety zabrały nas w podróż po najważniejszych gminach Barolo.
Rozpoczęliśmy od miasteczka, które w ostatnich latach zdaje się zdobywać coraz większą sławę. Najlepiej zaś o tym świadczy fakt, że wielu czołowych producentów zdecydowało się zakupić tutaj parcele. Chodzi o Verduno, które leży na samej północy apelacji. Wielu winiarzy zauważyło, że ze względu na odrobinę chłodniejszy klimat i postępujące globalne ocieplenie, które stopniowo zwiększa poziom alkoholu w winach z Barolo do niebezpiecznego poziomu, może to być perspektywiczne miejsce na uprawę Nebbiolo. Najsłynniejsze miejscowe cru to Monviglero, charakteryzujące się jasną, dość sypką i suchą glebą, która sprawia, że zwłaszcza w suchych rocznikach, winorośle są wystawione na stres wodny. Pochodzące stąd wina mają stosunkowo jasną barwę, ale za to niebywale rozwinięte aromaty.
Burlotto Barolo Monvigliero 2011 (Vini e Affini) było bardzo lekkie, finezyjne. Pachniało truskawkami, świeżymi wiśniami, nutami kwiatowymi. W ustach owoce były już delikatnie konfiturowe z łagodnymi taninami. Mimo młodego wieku nadaje się do picia już dziś. Bardzo dobre.
La Morra, w przeciwieństwie do Verduno, nie musi udowadniać swojej klasy. Uznaje się, że daje wina zwykle bardzo owocowe i aromatyczne, z miękkimi taninami. Choć gwoli prawdy należy zaznaczyć, że w ciepłych rocznikach (których ostatnio nie brakuje), Barolo z La Morry spisują się nieco słabiej. Problemem jest tu zwłaszcza alkohol, któremu zdarza się dobijać nawet do 15,5%.
Cordero di Montezemolo Barolo Monfalletto 2011 (Mielżyński, 196 zł) rzeczywiście zdominowane było przez akcenty owocowe, ale w postaci nut podsmażanych, likierowych. W ustach jagodowe, z lekkimi jak na Barolo taninami i długim posmakiem. Bardzo dobre+.
Przy kolejnym winie przenieśliśmy do naszego ulubionego cru w Barolo, Cannubi i do serca apelacji, jakim jest gmina od której wziął nazwę region. O zagmatwanej historii i charakterystyce win z tego wzgórza pisaliśmy rok temu, po naszym powrocie z Piemontu, chętnych odsyłamy do tamtego posta.
Brezza Barolo Cannubi 2007 to moc ciemnego owocu, ale z przebijającymi się akcentami poziomek. W ustach metaliczne, atramentowe, ze zbitymi, ale przy tym przyjemnie wypolerowanymi taninami. Bardzo dobre+, choć warto jeszcze na nie poczekać.
Novello, to kolejna z gmin, która została doceniona w ciagu ostatnich lat. Wystarczy wspomnieć, że od 2002 roku powierzchnia winnic wzrosła trzykrotnie. Należy na południowo-zachodniej flance apelacji, na przedłużeniu grzbietu ciągnącego się od Barolo.
Spróbowaliśmy wina od najbardziej rozpoznawalnego miejscowego producenta – Elvio Cogno Barolo Ravera 2012 (Vininova, 228 zł). Mieliśmy więc butelkę z pojedynczego, a zarazem najsłynniejszego cru w Novello. Zapach wycofany, wino jest jeszcze młodziutkie, schowane. Również w ustach potężnie taniczne. Niestety garbniki przykrywają resztę doznań. Póki co bardzo dobre-, bo struktura jest poważna, ale wino zdecydowanie do odłożenia na co najmniej 3 -4 lata.
O Barolo możemy opowiadać godzinami, ale żeby nie zanudzić naszych czytelników, postanowiliśmy w tym miejscu przerwać naszą relację. Pozostałe sześć win, a w tym gwoździa programu (butelkę z 1964 roku) opiszemy w drugiej części naszej opowieści. Zatem c.d.n.