Wytrawne Tokaje na Warsaw Wine Experience

Udostępnij ten post

Opisywana niedawno degustacja Warsaw Wine Experience była nie tylko okazją do przetestowania portfolio kilku mniej przez nas znanych importerów, ale również szansą na wzięcie udziału w seminariach prowadzonych przez redaktorów Fermentu/Winicjatywy. My postawiliśmy na jeden z tych regionów, który znajduje się w czołówce miejsc, do których musimy się w końcu wybrać. Może to plan na 2020?


Tokaj – historia i teraźniejszość

O związkach Tokaju z Polską i sławie jaką od czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów cieszyły się nad Wisłą tamtejsze wina, można by napisać kilka tomów  historycznej analizy. Sentyment ten nie wygasł również później, zarówno w czasach dwudziestolecia międzywojennego jak i PRL (choć akurat wtedy Tokaje straciły wiele ze swojej renomy za sprawą tragicznej jakości win, które zalewały półki bratnich, socjalistycznych narodów). Odrodzenie tokajskiego i w szerszym spojrzeniu całego węgierskiego winiarstwa to czas lat 90-tych ubiegłego wieku, gdy nad Bodrog i Tiszę zaczął napływać zagraniczny, początkowo głównie francuski kapitał.

Kolejna rewolucja to już kwestia ostatnich kilku lat. Kryzys finansowy odchudził portfele zarówno węgierskiej elity jak i mieszkańców innych krajów, co przełożyło się na spadek sprzedaży butelek z których Tokaj słynął – słynnych słodkich, ale też drogich Aszu. Chcąc jakoś temu przeciwdziałać winiarze szybko odkryli, że miejscowe wulkaniczne gleby to fantastyczny materiał na którym mogą bazować wytrawne, mineralne, kwasowe jak brzytwa Furminty. Taka wolta przełożyła się również na znaczną poprawę jakości, bowiem w wytrawnym winie wszystkie niedoskonałości i wady są widoczne jak na dłoni i nie można już ich zwalać na tradycyjny, oksydowany styl. Wytrawnym winom sprawia również postępujące ocieplenie klimatu, dziś praktycznie w każdym roczniku winogrona osiągają odpowiednią dojrzałość fenoliczną, a niestety nie zawsze udaje się tworzyć słodkie pozycje (do których konieczna jest wilgotna, choć słoneczna jesień).

To właśnie wytrawnym winom z Tokaju poświęcił swoją prelekcję niezrównany promotor tamtejszego winiarstwa – Maciek Nowicki.

Krajobraz i warunki klimatyczne

Szczyt Góry Tokaj, który dominuje nad południem regionu oraz inne wzniesienia Gór Zemplińskich to wygasłe przed milionami lat wulkany. Kolejne erupcje spowodowały, że gleba (zwłaszcza na stokach wzgórz, gdzie znajdziemy najlepsze siedliska) jest bogata w minerały. W dolnych partiach oraz płaskich terenach dominują znów lessy, gliny i osady polodowcowe. Taki miks przesądza o dużej różnorodności tokajskich win.

Łączny je natomiast wyróżniająca się kwasowość, mogąca stawać w szranki z tą znaną nam i kochaną z Rieslingów. Odpowiada za nią miejscowy chłodny klimat, który sprawia, że winiarze preferują winnice znajdujące się na wzgórzach o południowej i południowo-zachodniej ekspozycji, osłonięte od zimnych północnych wiatrów i ze względu na wysokość chronione od wiosennych przymrozków.

Zaprezentowane wina 

Barta Furmint Pezsgő 2010 (Rafa-Wino)

Wspomniany już klimat i naturalna wysoka kwasowość Furmita idealne predestynują odmianę do produkcji win musujących. Dostrzegli to również sami winiarze, przy czym metody produkcji zaczynają się od tych najprostszych – dodanie do spokojnego wina CO2, po znane z Prosecco fermentowanie w stalowych zbiornikach, aż po metodę klasyczną (z wtórną fermentacją w butelkach). Tylko te ostatnie wina mogą być też oznaczone nazwą „Tokaj”. Spróbowany przez nasz Furmint dojrzewał na osadzie ponad 36 miesięcy, dając wino aromatyczne, pachnące cytrynami, ale i płatkami kwiatów, mandarynkami. Za to w ustach zdecydowanie wychodzi na wierzch charakter odmiany. Kwasowość atakuje szkliwo z siłą młota pneumatycznego, a wszystko zamyka dymna i nieco goryczkowa końcówka. Może brakuje mu ogłady, ale ma za to ciekawą, nietuzinkową duszę. Bardzo dobre+ (91/100).

Kern Hárslevelű Mandulás 2017

Odmiana Hárslevelű nie jest tak szanowana jak Furmint (zwykle w słodkich winach stanowi jego dopełnienie), ale w dobrych rękach powstają z niej ciekawe pozycje, o nieco niższej kwasowości i większej koncentracji. Choć akurat ta butelka stanowi zaprzeczenie przywołanej charakterystyki, bo kwasowość jest na naprawdę wysokim poziomie, wpadając w tonację wibrującej mineralności podkręconej dodatkowo sokiem z cytryny. Do tego znajdziemy nieco jabłek, gruszek i delikatnie miodowe tło. Na podniebieniu koncentracja wydaje się początkowo dość spora, ale ta wspomniana kwasowość przeciną ją jak brzytwa. Bardzo dobre (90/100).

Tokaj Nobilis Hárslevelű Barakonyi 2017 (Rafa-Wino)

To już zupełnie inne wino, bardziej wyważone, klasyczne. Pachnie skórkami jabłek, miodem, ale też nieco wanilią. Z kremową fakturą, mocno zarysowane, wyraziście ziołowe, kończące się długim, wytrawnym i delikatnie goryczkowym posmakiem. Brakuje nieco lepszej równowagi, choć całość jest wciąż apetyczna. Bardzo dobre- (89/100).

Füleky Hárslevelű Úrágya 2017 (Twoje wino)

Wina tego producenta są nam znane już od kilku lat, tym razem jest to etykieta pochodzą z jednego z najsłynniejszych tokajskich cru, a odmiana dojrzewa przez 6 miesięcy w małych beczkach. Początkowo mocno kiszone i ściśnięte, otwiera się bardzo powoli w stronę skórek wingoron, obierków jabłek i gruszek, a jeszcze później brzoskwiń i cytryn. Dość pełne, odrobinę zbyt alkoholowe (14%), gryzące w język w migdałowym finiszu. Byłoby świetne do tłustszych ryb. Znakomite- (92/100).

Disznókő Inspiration Tokaj Dry 2017 (Kondrat Wina Wybrane)

Disznókő z areałem winnic na poziomie 150 hektarów zajmuje pod tym względem drugie miejsce w regionie, a producent słynie głównie z produkcji win słodkich. W tej wytrawnej pozycji w składzie znajdziemy głównie Furminta, uzupełnionego o 17% Hárslevelű (macerowanego kilka godzin na skórkach), a całość dojrzewała w różnej wielkości beczkach. Perfumowane, ze słodkim aromatem płatków białych kwiatów, jabłek i moreli. Za to w ustach surowe, szczupłe, wręcz lekko wycofane. Potrzebuje więcej czasu w butelce, bo w tym momencie jest jeszcze strasznie pozamykane. Bardzo dobre (90/100).

Hétszőlő Furmint Organic 2017

Producent może się poszczycić historią sięgającą 1502 roku, a gospodaruje obecnie na 55 hektarach. Mamy tu już czystego Furminta w nieco podobnym do poprzednika oszczędnym, minimalistycznym stylu. Jest mineralny, z jedynie delikatnie zarysowanymi poblaskami grejpfruta, cytryn i jabłek. Nam taki styl jak najbardziej przypadł do gustu, ale nie jest to wino łatwe i przyjemne. Znakomite- (92/100).

Pendits Furmint Krakó 2017 (Krakó Slow Wines)

Kolejne z tych „trudnych” tokajskich win. Obecny na naszym rynku już od wielu lat Pendits słynie w Furmintów długo dojrzewanych przed wypuszczeniem na rynek (próbowaliśmy to akurat wino bardzo przedpremierowo), produkowanych w utlenionym stylu. Dominują charakterystyczne aromaty suszonych śliwek, fig, zielonych orzechów. Na podniebieniu mocno wytrawne, wręcz suche i goryczkowe, dopiero w finiszu wychodzi nieco więcej owocowej słodyczy. Trzeba lubić taką oldschoolową ekspresję. Bardzo dobre- (89/100).

Patricius Furmint Selection 2018 (Danubia Fine Wines)

To najmłodsze wino degustacji dojrzewało przez 5 miesięcy częściowo w beczkach (40%), w pozostałej części zaś w stali. W tym momencie to właśnie akcenty dębowe dominują na pierwszym planie – pachnie marcepanem, pralinkami, z dopiero próbującymi się przebić niuansami jabłek i gruszek. Na podbniebieniu dochodzą również brzoskwinie i więcej cytryn. Struktura jest naprawdę ładna, ale potrzebuje przynajmniej 2 lat, aby lepiej się poukładać. Dobre+ (88/100).

Zsirai Furmint Középhegy 2017 (Salon Win Karpackich)

Jeśli narzekaliśmy na zbyt nachalne nuty beczkowe poprzednika, to w zasadzie nie wiemy, co można by powiedzieć przy tej pozycji. Tutaj dębu jest jeszcze więcej, w zasadzie poza nutami wanilii i orzechów niewiele więcej można było z tego wina wyczytać. Również w ustach masywne i obłe, ale w końcówce pojawia się bardzo mocna kwasowość, która oczyszcza usta i pozwala sądzić, że ta etykieta w przyszłości może pokazać ciekawsze oblicze. Dobre (87/100).

Bardon Furmint Meszes 2017

To było jedno z lepszych win zestawienia. Przede wszystkim zaimponowało nam świetną jakością owocu i ułożeniem. Tutaj wszystko się ze sobą zgadzało – ładnie aromatyczny nos spod znaku papierówek i cytryn, wibrująca kwasowość, długi posmak. Świetnie zrobione wino, któremu przysłużyło się dojrzewanie jedynie w stali, dzięki temu owocowość Furminta mogła wybrzmieć tu w pełni swego blasku. Znakomite (93/00).

Sanzon Furmint Rány 2017

Kolejne świetne wino, w podobnym stylu co poprzednik, choć tutaj jego twórczyni Erika Racz pozostawiła 6 gram cukru resztkowego, co w połączeniu z 8-miesięcznym dojrzewaniem na osadzie nadało winu większej masy i ciężaru. Pachnie gruszkami i żółtymi jabłkami, jest mocno kwaskowe, soczyste i bardzo eleganckie. Znakomite (93/100).

Bodrog Borműhely Furmint Lapis 2015 (Winemates)

Tu znów mamy Furminta już nieco starszego, w którym pojawiają się delikatne oznaki ewolucji – pszczeli wosk, suszone zioła i przyprawy. Wciąż jednak jest mnóstwo soczystość, jabłek, brzoskwiń, grejpfruta, a nawet nieco bananów. W ustach lekko dymne, wulkaniczne, nawet wędzone (wszak wino fermentowało i dojrzewało w 220-litrowych beczkach). Ładnie pełne, a wciąż mocno kwaskowe. Po prostu świetne. Znakomite+ (94/100).

Grand Tokaj Furmint Kővágó 2015 (Dom Wina)

Ten państwowy gigant (największy producent w regionie), raczej nie słynie z wysokiej jakości i ta butelka potwierdziła tę tezę. Pachnie skórkami jabłek, ale przede wszystkim wanilią. Użycie nowych, mocno wypalanych beczek sprawiło, że wino jest mroczne, pełne orzechów, masła, zbyt ciężkie, przytłaczające. Na tle kilku poprzednich butelek, ten Furmint był bardzo przeciętny. Dobre- (86/100).

Pannon Tokaj Szamarodni Dry 2017

Ten coraz rzadziej spotykany styl daje jedne z naszych ulubionych etykiet z Tokaju. Powstaje poprzez dojrzewanie wina z mocno dojrzałych winogoron (z których cześć jest dotknięta szlachetną pleśnią), pod drożdżowym kożuchem, przez co nabiera ono utlenionego charakteru. Tu mamy zapach suszonych jabłek, gruszek, mirabelek, orzechów i przypraw, ale w ustach mocną kwasowość i słony, długi finisz. Wytrawne szamorodnie to świetne wina kulinarne, spróbujcie je z wigilijnym śledzikiem. Bardzo dobre (90/100).

Wytrawne Tokaje ponownie potwierdziły swoją klasę i jeszcze raz obudziły tęsknotę za wybraniem się na wycieczkę do tego regionu.

Dla wielu tokajskich producentów posiadanie importera w Polsce to niemal sprawa honorowa. Jesteśmy postrzegani jako ważny rynek dla win z Tokaju, w czym na pewno pomagają sentymenty historyczne i względnie dobra rozpoznawalność tych etykiet w Polsce. Jednak nasi importerzy wciąż mają pole do popisu, bo brak nad Wisłą i Odrą takich pozycji jak wina od Bardon czy Sanzon!