Wytchnienie z Vinho Verde

Udostępnij ten post

Dzisiejszy Winny Wtorek zastał nas poza granicami kraju. Jednak niestandardowy temat zaproponowany przez Winiacza okazał sie trafem w dziesiątkę. Mamy bowiem opisać wina, które dało nam wytchnienie.

Tu, w Lizbonie, temperatura oscyluje znacznie powyżej 30 stopni. Określenie „żar leje się z nieba” nie jest bynajmniej gołosłowiem. Po kilku godzinach zwiedzania ma się już dosyć, człowiek cały się lepi od potu. Zaś po całym dniu najchętniej zanurzylibyśmy się wannie z lodowatą wodą. Jest jednak jeszcze inne wyjście aby takich ekstremalnych doznań sobie oszczędzić. Jest bowiem Vinho Verde.

Tak więc otwieramy okno od hotelowego pokoju, aby wpuścić trochę nocnego wiatru znad Tagu. Przed nami rozpościera się panorama powoli zasypiającej Lizbony. Nieopodal, w Parku Edwarda VII, łopocze potężna portugalska flaga. My zaś otwieramy butelkę Alvarinho Vinho Verde 2014 sygnowane marką Pingo Doce, zakupione w cenie 3,49 eur. Co ciekawe wino zostało dla zrobione nie przez byle kogo, ale przez Anselmo Mendesa, a więc króla tej odmiany. W Polsce przy okazji ostatniej selekcji win z Portugalii w Biedronce było dostępne Loureiro z tej samej linii.

Ta butelka jest o wiele ciekawsza. Nos jest połączeniem zielonych jabłek, ziół i prawdziwie skalistej czystości. Usta pięknie, soczyście kwaskowe, z całkiem dobrym ciałem i długim posmakiem. Wino znakomicie orzeźwia, a przy tym nie jest prościutkie Verdhe w stylu wypij-zapomnij. Z chęcią spróbowalibyśmy do świeżego Labraksa z grilla, którego jedliśmy na obiad.

Przy tej butelce można odpłynąć i zrelaksować się. Dała nam nie tylko wytchnienie, ale zmyła całe zmęczenie i pozytywnie nastroiła na kolejny dzień.

Ocena – dobre+.