Włochy z Republiką Wina

W normalnych czasach właśnie rezerwowalibyśmy hotel w Alto Adige, gdzieś w okolicach Margreid, Kaltern lub Traminu, gotowi na kolejną edycją Summy. Jednak już drugi rok z rzędu przez paskudnego wirusa impreza została odwołana. Aby choć trochę zrekompensować sobie tę sytuację, wraz z Republiką Wina wyruszyliśmy w kolejną wirtualną podróż właśnie do Italii.
Prowadzący webinar Szymon Milonas miał bardzo ciekawy pomysł na degustację. Zrezygnował bowiem z tych najbardziej rozpoznawalnych włoskich „marek: jak Prosecco, wina z Toskanii czy Primitivo i wybrał zestaw butelek nie tak oczywistych, z mniej rozpoznawalnych regionów, rzadko trafiających (również do naszych) kieliszków.
Po raz kolejny musimy przy tej okazji pochwalić Republikę Wina za organizację webinaru. Wina trafiły do nas bardzo ładnie zapakowane, transmisja od strony technicznej była bez zarzutu, a dodatkowo Szymon starając się zbudować kontakt z widzami (kto prowadził jakieś wystąpienie on-line wie, że jest to o wiele trudniejsze niż na żywo), wprowadził do prezentacji interaktywne elementy, co świetnie ożywiało całe spotkanie.
Spróbowane wina

Bellavista Alma Grande Cuveé Franciacorta Brut NV (179 zł)

Położona w Lombardii pomiędzy Brescią, a Lago s’Iseo apelacja Franciacorta uchodzi za miejsce, skąd pochodzą najpoważniejsze włoskie bąbelki. Bellavista to zaś bez wątpienia jeden z najbardziej wyróżniających się miejscowych producentów. Tutaj mamy jego podstawową etykietą, kupaż oparty o chardonnay (79%) oraz pinot noir (20%) i pinot blanc (1%). Część wina fermentuje w małych beczkach, dojrzewanie na osadzie trwa 18 miesięcy, a cukier jest na poziomie 5 gram. W aromacie poważne, z nutami jabłek, cytryn, orzechów laskowych i skórki chleba. Usta mocno kwaskowe, dość surowe, z mineralnym wykończeniem. Nietanie, ale klasowe. Znakomite (92/100).

Tenuta Motecchiesi Vermentino Chardonnay Toscana IGT 2019 (53 zł)

Rodzina Dal Cero swoje winiarskie korzenie posiada w Soave, ale zakupiła również winiarnie w Valpolicelli oraz w okolicach Cortony w Toskanii. W zasadzie nie spotkaliśmy się z tym, by vermentino uprawiane było tak daleko od wybrzeża (to odmiana wybitnie morsko-lubna), dodatkowo tutaj jest ono uzupełnione o chardonnay – producent ewidentnie skroił je pod gusta konsumentów. Fermentacja odbywa się w dużych beczkach, a następnie wino przez 3 miesiące dojrzewa na osadzie w stalowych zbiornikach. Niesamowicie aromatyczne, pachnące świeżymi ziołami, ale i brzoskwiniami, białymi kwiatami, a wręcz lekko oranżadowe. Usta dość przymilne, niezbyt mocno kwaskowe, ze sporym (pochodzącym pewnie od udziału chardonnay) ciałem. Efektowne, choć w gruncie rzeczy dość proste. Dobre (87/100).

La Guardiense Senete Falanghina del Sanio 2019 (59 zł)

Bardzo rzadko próbujemy win z Kampanii, ale taka butelka przekonuje nas, że czasem warto. Falanghina to bardzo wiekowa odmiana, uważa się, że z tego szczepu mogły być produkowane cenione w starożytnym Rzymie wina falernańskie. La Guardiense to sporych rozmiarów spółdzielnia (zrzesza winogrodników posiadających łącznie 1500 hektarów winnic), ale jak pokazuje to wino, trzymająca odpowiedni poziom produkcji. Po krótkiej zimnej maceracji wytłoczonego soku ze skórkami, moszcz wędruje do stalowych zbiorników, gdzie odbywa się fermentacja. Do butelek wino trafia bez fermentacji malolaktycznej. Początkowo wydaje się bardzo schowane, ale trzeba dać mu czas, by nieco się ociepliło. Wtedy zaczynają rozkwitać aromaty pszczelego wosku, gruszek i ziół. Na języku czuć ciężar wina, jest ono bardzo esencjonalne, oleiste, z długim posmakiem. Byłoby świetne do tłustszych ryb, czy nawet drobiu. Bardzo dobre (90/100).

Vigneto Due Santi Merlot Zonta Breganze 2018 (69 zł)

Z ręką na sercu musimy przyznać, że chyba nigdy nie piliśmy wina z apelacji Breganze. Jest ona zlokalizowana w północnej części Veneto, pomiędzy miastami Vicenza oraz Bassano del Grappa. Słynie głównie z białych win z friulano oraz czerwieni opartych właśnie o merlota. Wino od Due Santi fermentowało w stalowych zbiornikach, a następnie na 15-18 miesięcy trafiło do używanych baryłek. Wyraźnie czuć w nim wpływ nieodległych Alp, jest bowiem dość szczupłe, ziemiste, z kwaskowym owocem i matowymi, surowymi taninami. Nieoczywiste i zachęcające do poznania innych butelek tego producenta. Bardzo dobre- (89/100).

Michele Biancardi Anima di Nero Nero di Troia Puglia IGT 2016 (69 zł)

Do Apulii przylgnęła łatka primitivo, podczas gdy w regionie znajdziecie co najmniej kilka znacznie bardziej ciekawych odmian – jak choćby susumaniello czy właśnie nero di troia. My lubimy ten szczep zwłaszcza w lekkich, owocowych wersjach, tu zaś mamy pozycję, która dojrzewała 14 miesięcy w średniej wielkości beczkach. Wino jest ciemne, pełne nut kawy, gorzkiej czekolady, suszonych śliwek, wędzonki, dymu z jesiennego ogniska. Usta ekstraktywne, choć nie brakuje również odpowiedniej dawki kwasowości. Całość mocna, dla osób lubiących taki ekspresyjny styl czerwonych win. Dobre+ (88/100).

Tenuta Ca’Botta Costa Rossa Valpolicella Ripasso 2016 (99 zł)

Ripasso to najdynamiczniej rozwijająca się kategoria win z Valpolicelli, wymyślona przez zaradnych miejscowych producentów początkowo jako pomysł na zagospodarowanie wytłoków pozostałych po produkcji Amarone. Te pozostałości (posiadające nadal sporo smaku) zalewa się podstawową Valopolicellą, tworząc w efekcie takie wino „środka” łączące w sobie owocowość z większą kompleksowością i słodyczą. Tutaj jest podobnie, obok akcentów porzeczki i słodkawych wiśni znajdziemy też wanilię i toffi. Usta soczyste, z zaskakująco mocno zarysowanymi taninami. Styl raczej nowoczesny (my wolimy producentów tradycyjnych, wina bardziej wytrawne), ale jest solidnie wykonany. Bardzo dobre+ (91/100).
Od przymilnego vermentino czy valpolicelli, przez ciekawostki takie jak falanghina i merlot, po klasycznego musiaka – od zawsze powtarzamy Wam, jak wiele do zaoferowania ma dla fanów wina Półwysep Apeniński. Co jednak najlepsze, nawet nas te wina ciągle zaskakują i zachęcają do dalszego poznawania włoskiego terroir.