Anselma Dolcetto d’Alba 2015

Udostępnij ten post

Nadszedł kolejny z Winnych Wtorków, gdy to właśnie naszym zadaniem było wybranie tematu dla uczestników tej edycji. Mając wciąż świeżo w pamięci naszą podróż do Włoch, chcieliśmy jeszcze przez chwilę pozostać w wakacyjnych tematach (i przyznamy się mieć pretekst do otarcia którejś w przywiezionych butelek)…

Patrząc z perspektywy czasu, nasza miłość do Piemontu miała już kilka etapów. Zaczęło się oczywiście od Barolo, które oczarowało nas od pierwszego wejrzenia. Dziś nasza miłość do tych win jest już bardziej dojrzała. Zdążyliśmy się nauczyć jak rozmaita bywa ich jakość, jak wiele zależy od klasy producenta. Nauczyliśmy się, że Barolo warto poczekać i cierpliwie pielęgnować butelki z najnowszych roczników. Zaczęliśmy też w końcu rozumieć różnice w stylistyce pomiędzy poszczególny i gminami apelacji, czy też między tradycją a moderną.

_dsc5682Gdybyśmy jednak chcieli pić codziennie, czy nawet raz w tygodniu Barolo, to szybko nasz porfel świeciłby pustkami, a limity na naszych kartach kredytowych osiągnęłyby dno. Prawda jest też taka, że do Barolo potrzeba czasu, chwili na zastanowienie się, przystanięcia nad kieliszkiem, zadumy. W naszym zabieganym życiu niełatwo o takie momenty, a ponadto zwyczajnie na świecie, nie zawsze ma się ochotę na intelektualne wina. Na szczęście przedsiębiorczy producenci z Piemontu pomyśleli i o tym. Dlatego oprócz przepięknych Barolo, czy Barbaresco produkują oni również kilka rodzajów butelek, które można określić jako „codzienne”. W tej kategorii można wskazać choćby Langhe Nebbiolo, Barberę czy Dolcetto (my dodalibyśmy jeszcze rzadziej spotykaną Pelavergę, która podczas naszej podróży zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie).

Zdecydowaliśmy się, że to właśnie Dolcetto zostanie bohaterem Winnego Wtorku, gdyż wydaje się nam, że spośród wszystkich najpopularniejszych piemonckich odmian, Dolcetto jest najmniej docenianą. Choć dla mieszkańców Piemontu jest to wino najcześciej pite do posiłków, to jak mówią sami winiarze, na świecie jest zbyt wiele poycji, których charakter i zastosowanie może być podobne. Stąd trudno jest wypromować Dolcetto poza granicami tego włoskiego regionu. Dla nas jest to zaś świetny przykład codziennego wina, butelki na kształt toskańskich podstawowych Chianti, Valpolicelli, francuskich Gamay czy prostszych Pinot Noir. Ma w sobie zwykle potężny ładunek świeżej owocowości, lekkość i chrupkość. Gdy szukacie wina do włoskiej pasty, pizzy, czy deski wędlin, Dolcetto jest idealnym wyborem. Warto też dodać, że na miejscu, we Włoszech większość butelek kosztuje do 10 eur.

W Piemoncie szczep może być butelkowany pod kilkoma różnymi apelacyjnymi oznaczeniami, z których najpopularniejsze to Dolcetto d’Alba, Dolcett d’Asti i dająca najbardziej kompleksowe wina Dogliani. W ostatnich latach wielu producentów próbuje stworzyć z Dolcetto wina bardzo skoncentrowane, potężne, esencjonalne, które miałyby konkurować choćby z beczkowanymi Barberami. Naszym zdaniem ta droga prowadzi na manowce, esencja Dolcetto to wina o których wspominaliśmy wcześniej, dlatego choć butelkom wyprodukowanym w nowym stylu czasem nie brak klasy, to zatracają one swój charakter.

_dsc7923Spośród kilku przywiezionych butelek nasz wybór padł na Anselma Dolcetto d’Alba 2015. Azienda Agriocola Giacomo Anselma to producent mający swoją siedzibę w Serralunga d’Alba. W Polsce niektóre z jego etykiet są importowane przez Winotake, a Anselma Barolo Vigna Rionda 2008 zdobyło złoty medal Magazynu Wino w kategorii czerwonych win powyżej 150 zł. Historia producenta rozpoczęła się na początku XX wieku, gdy Felice Anselma postanowił zając się uprawą winorośli. Obecnie winiarnia jest w rękach jego wnuka – Giacomo. Winogrona użyte do produkcji Dolcetto pochodzą z winnic o południowej i południowo-wschodniej ekspozycji, leżących na wysokości ok. 400 metrów. Maceracja trwa od 7 do 10 dni, w kontrolowanej temperaturze 28-30 stopni Celsjusza. Następnie wino przechodzi fermentację malolaktyczną i przez kilka miesięcy dojrzewa w stalowych zbiornikach.

Mamy więc wino o bardzo ciemnym, nieprzejrzystym kolorze. Pachnie bardzo intensywnie, czujemy dojrzałe wiśnie i czereśnie, ale muśnięte nutami likierowymi. W ustach soczyste, owoce są tutaj o poziom bardziej dojrzałe niż w nosie. Kwasowość na średnim poziomie, podobnie jak taniny. W finiszu pojawia się delikatnie goryczkowa nuta.

Robert: Dolcetto pokazują mi raz za razem, że czasem siła wina tkwi w prostoście. Czystość owocowej esencji, świeżość – nic więcej nie potrzeba do szczęścia. Pijąc kieliszek mogę się poczuć jak Piemontczyk siedzący gdzieś wśród wzgórz Langhe, jedzący makaron i obserwujący niekończące się rzędy zielonej winorośli rosnącej wokół…

Marta: Słowo Dolcetto można przetłumaczyć jako „słodziutki’. Nazwa pochodzi stąd, że rzeczywiście zwykle te wina odznaczają się niską kwasowością. Tutaj mamy typowy egzemplarz, bardzo lekki, mięciutki, zwiewny. W zasadzie jest to typ wina, nad którym zwykle nie ma co się zastanawiać, dla mnie po prostu ma w sobie cząstkę słonecznej Italii, za którą już tęsknię…


Podsumowanie:

Zadobry owoc, soczystość.

Przeciwtypowe Dolcetto, nie ma do czego się przyczepić.

Ocena – dobre+.


Pozostali blogerzy wybrali:

Winniczek – wino od odwiedzonego również przez nas producenta Luigi Pira

Winne Przygody – butelkę Dolcetto Langhe Villadoria