Winny Garaż 2.0

Udostępnij ten post

Na polskiej, winnej mapie są takie miejsca, szczególnie nam bliskie i budzące tak miłe skojarzenia. Obok cudownej atmosfery u Nany w Kruliqu, na tę listę wpisaliśmy już dawno nasz ukochany Winny Garaż. Powodów, dla których to zrobiliśmy jest kilka.

Po pierwsze, osoba Wojtka. Niezwykle inteligentna, sympatyczna postać, dla której wino bezwzględnie odgrywa bardzo ważną rolę (pewnie zaraz za człowieczo-psiową rodziną!). Jego pasja, styl bycia i życia naprawdę przyciąga ludzi i sprawia, że w jego towarzystwie chce się bywać.

Po drugie, miejsce. Jest to jedyna w swoim rodzaju lokalizacja. Od niedawna rozbudowana, fantastycznie zagospodarowana, zielona, z unikatową atmosferą i wesołą ekipą. Znajdziecie tutaj restaurację, kawiarnię, winebar i miejsce na rodzinną posiadówkę w jednym. Duża przestrzeń, światło i zieleń oraz kompozycja dodatków, zaprojektowana z iście niemiecką perfekcją robi naprawdę duże wrażenie.

Po trzecie, wina. Znakomita selekcja butelek od niemieckich producentów w bardzo przystępnych cenach i dobrze dobrane pozycje z kilku innych krajów to niewątpliwy atut tego miejsca. Wina są bez wątpienia pretekstem, który przyciąga wielu. My osobiście dodalibyśmy do tego obowiązkowo! pozytywną żonę Wojtka i dwa kochane psiaki: Sonię i Ralfa. Uwierzcie nam, że takie zestawienie sprawia, że do tego miejsca zwyczajnie chce się wracać, a jeśli nie mieliście jeszcze okazji je odwiedzić, albo szukacie alternatywnej miejscówki, innej od warszawskiego zgiełku – koniecznie musicie tu zajrzeć!

FullSizeRender

My w ostatnim miesiącu wpadliśmy do Winnego Garażu dwa razy. Dziś chcielibyśmy podzielić się z Wami naszymi odczuciami i wrażeniami, zarówno dotyczącymi win ale i kuchni, która staje się również etykietą tego miejsca. Większą fotorelację znajdziecie na naszym profilu na Facebooku.

IMG_4740Rural Riesling 2014 (42 zł) – raz: na początek, na rozgrzewkę, spróbowaliśmy Rieslinga z Palatynatu od Heinricha Spindlera. W nosie bardzo elegancki i przyjemny, z jednej strony mamy świeże zielone jabłka, gruszki i melona, z drugiej lekką mineralność. Usta o dobrze zarysowanej, cytrynowej, uderzającej z bezkompromisową siłą kwasowości. Później do głosu dochodzą gruszki oraz melon. Finisz bardzo długi i orzeźwiający. Dobre+.

Schneider Riesling 2013 (49 zł) – dla porównania mamy drugie wino z Palatynatu, z winnicy Markusa Schneidera. Dawno temu, wraz z Barackiem Obamą, piliśmy już Sauvignon Blanc od tego producenta. Sauvignon w wydaniu Marcusa bardzo nam smakował, do spróbowania tym razem jego Rieslinga, nie trzeba nas było przekonywać. Wino to jest w nosie cieplejsze i bardziej owocowe od poprzednika, wyczuwalny jest melon i gruszki, dodatkowo mamy delikatny akcent ziołowy. Podobnie prezentuje się w ustach. O wciąż dobrej kwasowości, ale nieco łagodniejszej od poprzednika. Jak wyjaśnił nam Wojtek – o ile Spindler robi wina bardziej klasyczne, to Schneider mruga okiem w stronę szerszej publiczności. Skutecznie. Bardzo dobre-.

Steinmühle Liebenberg Riesling 2014 (58 zł) – wino z winnicy, którą znamy i lubimy. Próbowaliśmy już całego przekroju tych win. Zaczynając od podstawowej etykiety Rieslinga Osthofener, poprzez 2012 rocznik Liebenberga, a nawet wersję Spätlese. W nosie zielone jabłka, melon i zioła. Do tego ciekawe, lekkie nuty kwiatowe, różane (2012 nie miał takiego akcentu). Usta o ładnej kwasowości, z długim posmakiem. O ile w Ruralu kwasowość dochodziła do głosu od razu, gdy wino znalazło się w ustach, tutaj dochodzi do głosu dopiero w finiszu. Nowy rocznik potwierdza klasę. Bardzo dobre.

IMG_4741Jos. Christoffel jr Ürziger Würzgarten Riesling Spätlese 2013 – na koniec białych butelek przeskok geograficzny (Mozela) i smakowy (bo mamy wino kategorii Spätlese). W nosie miodowe, z dodatkiem orzechów laskowych, słodkich kwiatów – jabłoń, magnolia, akacja. Jednak po takim wstępie usta są mniej słodkie niż można by tego oczekiwać. Kwasowość wydaje się być nieobecna, dobrze moderuje poziom cukru, dzięki temu wino wciąż jest lekkie i świeże. Eleganckie wino, a jak na Rieslinga w słodkiej wersji jeszcze młodziutkie. Jako ciekawostkę możemy zdradzić, że Wojtek posiada jeszcze kilka butelek tego wina, ale 10 lat starszego (przeznaczonego na specjalne okazje). Bardzo dobre.

Spätburgunder „B” Becker 2012 (109 zł) – piliśmy już podstawowe wino od tego producenta, a teraz czas na wyższą etykietę. O ładnej wiśniowej sukni. W nosie początkowo czujemy leśne owoce – jagody, żurawinę, borówki. Później dochodzą zioła i akcenty ziemiste. Na koniec zaś pojawiają się wiśnie. Usta o świetnej kwasowości. Tu owocowość od razu jest soczysta, wiśniowa. Taniny w finiszu bardzo gładkie i wypolerowane. Wino o dobrej koncentracji, poważne i eleganckie. Bardzo dobre.

Tyle jeśli chodzi o same wina. Zwyczajnie przyznajemy, że nie ma tu słabych pozycji. Ale dzięki dokonanej metamorfozie Winny Garaż to już nie tylko sklep z winem. Teraz możemy tam pojechać i oprócz zabrania butelek do domu, zjeść coś w nowo powstałej restauracji. W rieslingowy weekend zjedliśmy potrawy typowo niemieckie – golonka, kiełbaska z grilla, gulasz bawarski, a dziś mieliśmy okazję spróbować pyszną sałatkę ze szpinakiem, kozim serem i truskawkami z truskawkowym dressingiem (Marta podtrzymuje, że była fantastyczna!), krem z białych warzyw, burgera z „black agnusa” i łopatkę jagnięcą. Porcje są naprawdę solidne (spójrzcie tylko na zdjęcie), stąd na pięknie wyglądające, domowe ciasta zwyczajnie nie mieliśmy już miejsca.

IMG_2212 IMG_2191

Słuchając Wojtka mamy pewność, że to miejsce nie raz jeszcze będzie zaskakiwać, bo sama karta ciągle ewoluuje, a jeszcze tyle pomysłów do zrealizowania, jeszcze tyle energii do spożytkowania, jeszcze tyle wina do wypicia.

Może macie ochotę na zorganizowaną wyprawę?  Jeśli wpadniecie na pomysł np. rowerowej wycieczki i szukacie towarzyszów – to mamy sprawdzone trasy i z wielką przyjemnością znowu wpadniemy do naszego Winnego Garażu…