Winnica Wieliczka i MojaWinnica.pl

Udostępnij ten post

IMG_7999Chyba każdy z Was, nas, fanów i miłośników wina miał chwilę, gdy zamarzyła się mu własna winnica. W tym świetlistym momencie, gdy nasza jaźń, pobudzona przez boski trunek, zerwała przynajmniej na chwilę okowy szarej rzeczywistości, by uciec w sferę marzeń, widzieliśmy nas przechadzających się miedzy rzędami winorośli, pieczołowicie doglądających dojrzewających winogron, czy też degustujących pierwsze partie wina, prosto z beczek. Niestety, budząc się następnego dnia rana na nowo wpadaliśmy w codzienną rutynę, a wspomniane wizje wydawały się nam jedynie kolejnym niespełnionym snem. Okazuje się jednak, że to co wydawało się nieosiągalne, jest całkiem możliwe. Wszystko za sprawą bardzo ciekawego projektu jakim jest MojaWinnica.pl. Nim jednak opowiemy Wam na czym polega ten pomysł, pozwólcie, że przybliżymy Wam jego tło.

Historia rozpoczęła się, gdy Piotr Jaskóła, szukając miejsca na swoją winnicę, wypatrzył leżące kilka kilometrów na południe od Wieliczki, wzgórze Lasowiec. Jak wspomina dzisiaj, przejeżdżał tamtędy letnim wieczorem i zobaczył, że jeszcze około godziny 21 całe zbocze wzgórza było nasłonecznione. Miejsce od razu wydało się mu wręcz idealne. Okazało się jednak, że nie wszystko będzie takie proste…

Teren, na którym zaplanował posadzenie winnicy, przez wiele lat był częścią PGRu. Komunistyczna gospodarka rolna, nastawiona przede wszystkim na jak najwyższe zbiory zupełnie nie liczyła się z naturalnym ekosystemem. Skutkiem tego gleba była przeładowana pestycydami, a samo wzgórze zaczęło podlegać erozji. Pan Piotr wspomina, że po kilku dniach opadów, okoliczne gospodarstwa były zalewane błotem spływającym ze wzgórza. Ratunkiem okazał się być sposób uprawy do tej pory praktycznie niespotykany w Polsce – biodynamika.

O biodynamice w winiarstwie napisano już setki artykułów, odbyło się na jej temat dziesiątki polemik. Sami zresztą do niedawna traktowaliśmy ją z przymrużenie oka. Być może problem polegał na tym, że nikt w przekonujący sposób nie potrafił wytłumaczyć jej filozofii. Wszystko zmieniło się za sprawą drugiego (a właściwie drugiej) z bohaterów tej historii – Agnieszki Rousseau. Ta pierwsza polska enolożka, mająca bardzo bogate doświadczenie w pracy w winnicach w Europie i Nowym Świecie,  dołączyła do Winnicy Wieliczka jako osoba odpowiadająca za uprawę winorośli oraz samą winifikację, a nam podczas degustacji zorganizowanej w ramach Master Classs Weekend w Vinotece13, opowiedziała o swoim nowym projekcie oraz o biodynamice jako takiej.

Przede wszystkim udało się jej obedrzeć biodynamikę z tej nieco mistycznej otoczki (która zawsze nam przeszkadzała) i przedstawić ją jako uzasadniony i dający wymierne rezultaty sposób uprawy roślin. Pierwszym problemem jakiemu musiano przeciwdziałać była wspomniana erozja zbocza. Remedium okazało się posadzenie rzędów winorośli w poprzek stoku. Następnie, zdecydowano, że jedynie około 10% całego zakupionego przez Pana Piotra terenu, zajmie winnica. Pozostawiono stary sad (z rosnących tam jabłek produkowany jest cydr), a także zdecydowano się na posadzenie uprawianych w tym miejscu od wieku roślin (głównie oleistych – len, słonecznik, konopie). Dzięki temu cały ekosystem zaczyna odzyskiwać równowagę, samorzutnie rozwijają się nowe rośliny, pojawiają się owady, mnożą się dżdżownice. Wszystko to sprawia, że gleba jet rozbijana przez korzenie poszczególnych roślin na różnej głębokości, a winorośle mają ułatwioną możliwość wnikania w jej głąb (do czego są również niejako przymuszone przez dużą konkurencję o składniki odżywcze).

_DSC9350Już na samym początku zdecydowano się również, aby uprawiać jedynie Vitis viniferę, a nie łatwiejsze w uprawie, ale dające gorsze efekty hybrydy. W 2013 roku nasadzono pierwsze kilka tysięcy winorośli, a obecnie jest ich już ponad dwadzieścia tysięcy. W 2015 roku przeprowadzono pierwsze, w zasadzie na razie testowe, zbiory. Wyprodukowano (w aptekarskich ilościach), trzy wina, które mieliśmy okazję spróbować.

Rozpoczęliśmy od Chardonnay 2015, które pokazało na razie dość zamknięty ziołowo-warzywny nos. Można było wyczuć szałwię i pokrzywę. Usta dla odmiany lekko landrynkowe, perfumowane. Ładna kwasowość i interesujący, ziołowy finisz. Całość lekka, świeża i wydaja się, że ma szansę jeszcze się rozwinąć. Dobre.

_DSC9325Zaskoczeniem okazał się Merlot 2015, z uwagi na to, że jest to praktycznie debiut tej odmiany w Polsce. Na pewno sprzyjał mu wyjątkowo ciepły rocznik, gdyż jak na polskie wina, mamy tutaj naprawdę sporo owocowości. Jest kwaskowa wiśnia, są porzeczki, a wszystko przybrudzone ziemią i posypane gruboziarnistym pieprzem. W ustach trochę więcej nut zielonych, zaznaczona kwasowość, a przede wszystkim bardzo przyjemne, zadziorne taniny. Udane wino, które również warto odłożyć na kilka miesięcy na półkę. Dobre+.

_DSC9329Jeśli ktoś jeszcze pozostawał nieprzekonany, to po ostatniej etykiecie, musiał zmienić zdanie. Do kieliszków trafił bowiem Riesling 2015 z późnego zbioru, cześciowo z winogron dotkniętych szlachetną pleśnią. Od razu można wyczuć świetną równowagę kwasowości i cukru (którego mamy tutaj aż 90 gram/litr). Wino ewidentnie na początku swojej drogi, ale już teraz dające mnóstwo frajdy. Mamy więc cytryny w miodzie, zioła, akcenty korzenne, a nawet żywiczne. Dobre+ (ale z potencjałem wzrostowym).

Choć to dopiero pierwszy rocznik win powstałych w Winnicy Wieliczka, można na jego podstawie wysnuć bardzo optymistyczne prognozy na przyszłość. Smaczku dodaje fakt, że każdy z nas może stać się częścią tego projektu. Poprzez stronę MojaWinnica.pl można wydzierżawić na rok 6,12 lub 18 krzewów w winnicy, a także (w zależności od wybranego pakietu), podglądać prace, odwiedzić ją, a nawet wziąć udział w winobraniu i przynajmniej częściowo spełnić swoje marzenie. Co najciekawsze, otrzymamy również wina wyprodukowane z bieżącego rocznika, które możemy nazwać w sposób jak tylko dusza zapragnie. Pomysł bardzo ciekawy, innowacyjny, będący również świetnym rozwiązaniem na prezent dla miłośnika wina.

Winnica Wieliczka to ciekawy projekt, który już na starcie pokazuje, że biodynamika nie jest jedynie chwytem marketingowym, ale filozofią uprawy, który przynosi wymierne efekty. Będziemy obserwowali jak ich wina będą prezentowały się w kolejnych rocznikach, a i Wam polecamy baczniejsze zwrócenie na nich uwagi, a może nawet zrealizowanie marzeń o własnej winnicy, w tym minimalnym, ale już dostępnym wymiarze.