Winnica Sztukówka Maryna

Maryna to polski strunowy instrument muzyczny pochodzący z regionu szamotulskiego. Grający trzyma smyczek nieruchomo, a porusza całym instrumentem na boki. U góry znajdują się blaszane talerzyki wydające dźwięk podczas uderzania nóżką maryny o ziemię.
Jak dodatkowo informuje Wikipedia, maryna należy do grupy chordofonów (czyli takich instrumentów, gdzie źródłem dźwięku jest drgająca struna). Korpus maryny przypomina trapez, posiada trzy struny i szyjkę przechodzącą przez cały instrument. Do pogłębienia naszej wiedzy w takiej niszowej dla nas dziedzinie impulsem okazał się kolejny Winny Wtorek. Za sprawą naszych przyjaciół Agaty i Wojtka z bloga Winniczek tym razem sięgamy po polskie róże. Naszym wyborem z tej okazji jest Winnica Sztukówka Maryna (zakupiona w ursynowskim Leclercu w cenie 49,99 zł).
Lech Szczęch, będący właścicielem winnicy wpadł na niesamowicie ciekawy pomysł i oznacza swoje wina nazwami staropolskich instrumentów muzycznych. Obok Maryny możecie więc spróbować Cymbałów, Bazuny, Złóbcoków, czy Suki (!). Sztukówka leży na Podkarpaciu, w gminie Frysztak, na terenie Pogórza Strzyżowskiego, kilka kilometrów na północ od Jasła. Winnica zajmuje 1 hektar, a uprawianych jest na niej dziesiąć szczepów: Rondo, Regent, Marechal Foch, Leon Millot, Cabernet Cantor, Solaris, Siegerrebe, Seyval Blanc, Johanniter, Hibernal.
Maryna to kupaż trzech odmian – Rondo, Regent i Marechal Foch. Przyjrzyjmy się im przez chwilę…
Rondo powstało w 1964 roku w Czechach w wyniku skrzyżowania St. Laurent z Zarya Severa, a więc rosyjską odmianą winorośli amurskiej znaną z odporności na mrozy. W oczywisty sposób została zaadaptowana w krajach, gdzie srogie zimy mogą zniszczyć mniej odporne szczepy. Poza Polską, Rondo uprawiane jest w Anglii, w Czechach, ale i w Danii, Szwecji, czy nawet w stosunkowo ciepłej niemieckiej Hesji Nadreńskiej (Rheinhessen).
Regent, a więc krzyżówka Diany i Chamburcin, powstała również w latach 60-tych XX wieku, ale w Niemczech. W jej genomie można się doszukać elementów zaczerpniętych od Sylvanera oraz Muller-Thurgau. Podobnie jak przy Rondo, bodźcem do powstania była chęć stworzenia winorośli odpornej na niskie temperatury, wcześniej dojrzewającej i dającej dobre zbiory w trudniejszym klimacie. Co jednak ciekawe, ostatnie lata to gwałtownie rosnąca popularność tej odmiany w kraju jej powstania i to w cieplejszych regionach. W 1997 roku Regent zajmował jedynie 78 hektarów, dziś jest to już ponad 2000 hektarów (znajdziemy go w Badenii, Rheinhessen i Palatynacie). Do tego jest uprawiany w Szwajcarii, Belgii, USA, Anglii i oczywiście w Polsce. Zwykle daje wina proste, owocowe, w których problemem jest jednak utrzymanie odpowiedniego poziomu tanin.
Ostatnia z użytych odmian, Marechal Foch to kolejna krzyżówka, tym razem Goldrieslinga (który znów prawdopodobnie pochodzi od Rieslinga i któregoś szczepu z szerokiej rodziny Muscatów) z odmianami winorośli amerykańskiej. Powstała już w 1910 roku we Francji, jest odporna na mróz i choroby. Daje wina o głębokim kolorze (przez to, że jest jednym z niewielu szczepów, których sok ma ciemny kolor). Jest uprawiany głównie w USA i Kanadzie, a w Europie w Szwajcarii.
Wracając do samego wina. W kieliszku o ładnie nasyconym, truskawkowym kolorze. W nosie delikatne, nawet odrobinę schowane. Pachnie dziką różą i malinami. Usta owocowe, soczyste, ale i stosunkowo proste. Ładna koncentracja i kwasowość, ale brakuj trochę tła, większej różnorodności.
Robert: Muszę przyłączyć się do głosu, który jakiś czas temu wyartykułował na łamach Winicjatywy Wojtek Bońskowski. To wino potwierdza tezę, że trudno jest otrzymać porywającą butelkę z hybryd. Nie chce powiedzieć, że jest to w ogóle niemożliwe (zwłaszcza, że tydzień temu piliśmy świetnego Hibernala z Winnicy Jakubów), ale Maryna to potwierdzenie tej reguły. Jest lekkie, owocowe, świeże, ale mnie nie porwało…
Marta: Mnie to wino od razu skojarzyło się z pączkami mojej prababci. Bardzo dobrze ją pamiętam, bo dożyła 100 lat i ten jeden szczegół zawsze się z nią łączy w moich wspomnieniach. Gdy przyjeżdżaliśmy do niej z rodzicami czekały na nas malutkie, jeszcze ciepłe pączki z nadzieniem z konfitury dzikiej róży. Zapach ten odnalazłam w próbowanym winie i choć całość może nie jest porywająca, to ten jego element sprawił, że od razu na sercu zrobiło mi się cieplej.
Podsumowanie:
Za – ładna owocowość.
Przeciw – jednowymiarowe.
Ocena – dobre.
Co pili pozostali blogerzy: