Winne Wtorki – wina wulkaniczne i Dr. Loosen Ürziger Würzgarten GG

Udostępnij ten post

Wybierając temat na kolejną edycję Winnych Wtorków Mateusz Papiernik (Winne Przygody) świetnie trafił w nasze gusta stawiając tym razem na wina wulkaniczne. Pod tą nazwą w „winnym świecie” znane są butelki pochodzące z miejsc, gdzie dominują gleby mające wulkaniczne pochodzenie. Nie chodzi tu jedynie o takie oczywiste rejony jak: Etna, Kampania czy Santorini. Istnieje bowiem wiele winnic, które na pierwszy rzut oka nie wydają się być „wulkaniczne”, dopiero badania geologiczne wykazały takie pochodzenie gleby, tutaj należy przytoczyć Tokaj czy Soave.

Jesteśmy świeżo po lekturze prawdopodobnie pierwszej pozycji traktującej o winach wulkanicznych, napisanej przez Johna Szabo MS – „Volcanic wines”. Autor opisuje w niej rozrzucone po całym świecie regiony winiarskie, którym wspólnym mianownikiem jest wulkaniczna gleba. Wskazuje również (z czym w zupełności się zgadzamy), że wina pochodzące z tych siedlisk mają kilka cech wspólnych, które pozwalają wyodrębnienie ich w jeden zbiór. Zwykle są to wyraźne nuty mineralne, słoność i dominanta nut ziołowych czy kamiennych nad tymi owocowymi. Taka ekspresja win wybitnie trafia w nasze gusta, stąd wina wulkaniczne często goszczą w naszych kieliszkach.

Tym razem zdecydowaliśmy się podtrzymać wspomnienia, które wciąż siedzą nam w głowach po niedawnej wycieczce nad Mozelę (na szczegółową relację z podróży jeszcze przyjdzie czas). Dominującą glebą jest tam co prawda łupek, ale jedno wspaniałe siedlisko Ürziger Würzgarten wyróżnia się na tym tle. Wszystko za sprawą tzw. Wittlicher Senke, nazwanego od miasteczka Wittlich wulkanicznego basenu powstałego ok. 270 mln lat temu, który jedynie właśnie w Ürzig sięga brzegów Mozeli. Stąd obecność na tym pięknym i stromym zboczy czerwonego rioliotu nadającego pochodzącym stąd winom swoistego, niepodrabialnego charakteru.

Nasze wino pochodzi od jednej z gwiazd regionu – Ernsta Loosena. Jego Dr. Loosen Riesling Ürziger Würzgarten Grosses Gewächs 2013 (zakupione w Niemczech w cenie 28 eur) pochodzi ze starych, ponad 100-letnich krzewów. Owoce fermentują w dużych 1000-litrowych beczkach i dojrzewają na osadzie przez 12 miesięcy. Rocznik 2013 uchodził za trudny, chłodna, deszczowa pogoda dała wina, które zwłaszcza za młodu były mocno kwaskowe. Dopiero teraz widać, że pozycje od najlepszych producentów, po kilku latach pokazują przepiękne oblicze.

Robert: W zapachu mocno schludne, surowe, skaliste i krzemienne. Dopiero na drugim planie znajdziemy nieco akcentów kwaśnych jabłek i cytryn. Z przyjemną, ale też nie najwyższą kwasowością i solidną, delikatnie maślaną strukturą oraz długim, zdecydowanym finiszem. Całość precyzyjna, nie wychodząca poza ściśle wytyczone granice, ale przy tym niebywale elegancka. Spokojnie wytrzymałoby kolejne lata, ale i otwarte teraz daje sporo radości.

Marta: Nos faktycznie bardzo zrównoważony, poukładany, każdy element wpasowuje się w zaplanowaną układankę. Na pierwszy plan rzuca mi się zapach wapna. Trzeba namachać się trochę kieliszkiem by wydobyć z niego łagodne aromaty jabłek i moreli, ziół – niemniej warto! Usta niczego nie ukrywają i albo się je akceptuje takie jakie są, albo nie. Mineralność przetacza się przez nie jak strumień górskiej wody i formuje całość do długiego, przyjemnego finiszu.


Podsumowanie:

Zastruktura, solidność wykonania, precyzja.

Przeciw może przydałoby się nieco mocniejsze owocowe nasycenie.

Ocena – znakomite-.


Jakie wina wulkaniczne próbowali inni blogerzy:

Italianizzato

Winne Przygody