Winne wtorki: Toro

Udostępnij ten post

Czas mija bardzo szybko i przed nami już kolejny Winny Wtorek. Tym razem degustujemy wina z apelacji Toro. Nie jest to szeroko znana apelacja; w Polsce z pewnością dużo bardziej popularne są sąsiedzka Ribera del Duero (też region Kastylia – Leon) czy Rioja, apelacje katalońskie czy zalewająca nas potokiem tanich win La Mancha. Tym bardziej dzisiejsze opisy wszystkich uczestników Winnych Wtorków powinny przyczynić się do lepszego poznania oferty Toro rodzimych importerów i przybliżyć wina z tego regionu. Do degustacji dopuszczone zostały zarówno wina białe jak i czerwone.

Dla nas czerwone wina z Toro zawsze kojarzyły się ze zmasowaną beczką, drewnianymi taninami (jak np Reserva Seleccion Especial Toro 2005, Finca Sobreno ), dlatego też zdecydowaliśmy się na mocne hiszpańskie danie mięsne – Rabo de Torro, czyli ogon wołowy. Gęsty, mięsny sos i bardzo miękkie kawałki mięsa wołowego same odchodzące od kości – mocny smak, idealny do przetestowania takich win. Danie to po raz pierwszy jedliśmy w małej, lokalnej knajpce w Madrycie, potem wielokrotnie gotowaliśmy je w domu, posiłkując się przepisem z książki Ricka Steina „Spain”. Niestety, napotkaliśmy problem. Nie mogliśmy nigdzie nabyć ogonów wołowych. Okazało się, że nagle mocno podrożały i sklepy przestały je zamawiać… pech. Na ratunek przyszedł nam udziec z sarny, który leżał od grudnia w zamrażalniku – okoliczności wymusiły zmianę koncepcji, ale nie straciła ona na jakości 🙂 Więc mocna dziczyzna do mocnego wina.

Pieczony udziec sarni z sosem z żurawinami . Najlepszy będzie tu udziec z młodej sztuki, gdyż nie będzie potrzeby marynowania. Gdy nie mamy pewności, co do wieku mięsa, możemy zalać je czerwonym winem i pozostawić na 1-2 dni.

Na początek mięso czyścimy z błon, solimy, pieprzymy i obsmażamy na maśle z olejem ze wszystkich stron, aż będzie rumiane. Zdejmujemy z patelni, na której następnie podsmażamy posiekaną cebulę, marchewkę i selera naciowego, po czym przekładamy warzywa do odpowiednio dużego naczynia żaroodpornego, dodajemy liść laurowy i posiekany świeży tymianek. Na warzywa kładziemy udziec, zalewamy gorącym bulionem wołowym i czerwonym winem (może być z marynaty), tak do około ¼ wysokości mięsa. Przykrywamy naczynie i pieczemy w temperaturze 150°C około 90 minut. Upieczone mięso odkrawamy od kości i trzymamy pod przykryciem w cieple. Kolejny krok to zlanie sosu spod mięsa i warzyw do rondelka, które następnie zagotowujemy i zagęszczamy beurre manie, czyli mąką pszenną wymieszaną z masłem – całość gotujemy, aż sos zgęstnieje i stanie sie błyszczący. Następnie dodajemy 2 łyżki żurawiny ze słoika (najlepiej z całymi owocami) i doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z ulubionymi dodatkami. Gesty sos i mocne w smaku mięso – o to nam chodziło!

Dziś jakoś wszystkie notki degustacyjne przesunęły się nam na koniec, więc za jednym zamachem dopiszemy konfrontację win z pieczonym udźcem sarnim z sosem z żurawinami . Tak jak wspominaliśmy na początku, rynek polski nie obfituje w wina z Toro. Kilka dostępnych jest m.in. w Winkolekcji. Tak się składa, że wina od tego importera pojawiają sie w Winniczku już drugie Winne Wtorki pod rząd. Degustowanych butelek wcześniej nie piliśmy, a potrzebowaliśmy spróbować czegoś nowego. Oba wina są z rocznika 2007 i oba sygnowane jako Roble, czyli dojrzewały kilka miesięcy w dębowych beczkach. Oba też w 100 % są wyprodukowane z Tinta de Toro, czyli Tempranillo. Jak się podczas degustacji okazało – oba pochodzą od tego samego producenta! A więc zaczynamy!

Castillo de Monte La Reina Roble Toro 2007, Bodegas Monte la Reina to pierwsza z degustowanych butelek. Producent podaje, że wino dojrzewało w dębowych beczkach 6 miesięcy. Kolor dojrzały – ceglano wiśniowy, przezroczysty – naprawdę ładny. Nos – żadnych wątpliwości, wino dokładnie wpasowało się w nasze wyobrażenia. Gęsty, z nutami zwierzęcymi (obory) i beczkowo-waniliowo-czekoladową zawiesiną (akcenty gumowe też sie wkradły). Gdzieś majaczył owoc, ale był przykryty tak gęstym kremowym kożuchem, że ciężko było go odnaleźć. W ustach atak dużej kwasowości, taniny tak mocne, że aż sztywniał od nich język – wino naprawdę agresywne. Gęsta kakaowo-kawowa końcówka. Jeżyny i borówki bardzo daleko w tyle. Niezrównoważone i jednak przytłaczające. Na pewno są osoby, które lubią ten styl, ale żeby wszystko miało sens, potrzebny jest dużo większy balans. 83/100 cena 49 PLN. Czy za te pieniądze można trafić lepiej w Toro? Pewnie kolejne degustacje dadzą odpowiedź, bo nie w Toro zdecydowanie można! W połączeniu z pieczonym udźcem sarnim z sosem z żurawinami Castillo Monte La Reina Roble Toro 2007, Bodegas Monte la Reina robi się bardzo mleczno czekoladowe i łagodnieje. Jest gładkie i idealnie stapia się z daniem. Zdecydowanie bardzo udane połączenie. Polecamy w tej konfiguracji.

Jak się zorientowaliśmy po nabyciu butelki, Torcanto Roble Toro 2007, Bodegas Monte la Reina nie jest już chyba produkowane, gdyż na stronie Bodegi nie można znaleźć aktualnych roczników. Dojrzewało w dębowych beczkach 5 miesięcy. W tym winie prawie wszystko było inaczej niż w poprzednim. Zaskoczyło nas ciemnym, mętnym kolorem. Nos pełen leciutko macerowanych ciemnych owoców (śliwki, jeżyny) – w kontekście Castillo de Monte La Reina Roble Toro 2007, Bodegas Monte la Reina można go nazwać nawet delikatnym 🙂 Rozwija się w stronę nut rosołowych, które później zaczynają mocniej przebijać się przez owoc. To wino o średniej budowie i przyjemnej równowadze. Taniny już mocno dojrzałe. Końcówka o nutach mlecznej czekolady. W sumie dosyć smukłe. Już chyba ostatni moment na te butelkę. 85/100 cena 39 PLN. Ta relacja jakości do ceny podoba nam się zdecydowanie bardziej. Do pieczonego sarniego udźca z sosem z żurawinami wino wypadło jednak bardzo blado. Było bardzo płaskie i dawało odczucia „tekturowe”. Jakby moc dania kompletnie przytłoczyła tę butelkę.

A więc ciekawe, aczkolwiek nie przypadkowe roztrzygnięcie! W tej konfiguracji podobieństwa mocno się przyciągnęły, a sarna zrównoważyła rozchwiane Toro 🙂

Notki degustacyjne pozostałych wtorkowiczów znajdziecie jak zwykle pod linkami:

A&W