Winne Wtorki – szampan dla teścia

Udostępnij ten post

Wyobraźcie sobie taką sytuację… Poznaliście dziewczyną/chłopaka, spotykacie się już jakiś czas, zamieszkaliście razem, wszystko ładnie się układa. Mijają lata(śmiech)… W końcu nadchodzi ten moment, że nie możecie już dłużej zwlekać. Druga połówka naciskała prośbą i groźbą, więc trzeba się ugiąć i zgodzić się na zaproszenie przyszłych teściów na obiad. Kochacie wina, więc już od kilku dni zastanawiacie się jakie wino dobrać do planowanych dań. Wtem, jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że w sumie to teść win nie lubi, jak „prawdziwy Polak” pija jedynie czystą. Wy z drugiej strony wódkę omijacie szerokim łukiem, a poza tym przecież jesteście u siebie, więc możecie stawiać warunki. Jak wybrnąć z takiej dramatycznej sytuacji, w końcu nie chcecie przy pierwszym kontakcie narazić się „Wodzowi”, tym bardziej wywoływać wojnę domową z powodu nieudanej prezentacji.

To właśnie taka sytuacja stoi za naszym pomysłem na kolejne Winne Wtorki. Sami długo zastanawialiśmy się jakie wino wybralibyśmy na taki moment. Naszym pierwszym skojarzeniem było wino wzmacniane, tak aby spotkać się w tzw. „połowie drogi”. Przykładowo jakieś porto nie byłoby złym wyborem. Ostatecznie poszliśmy jednak w nieco inną stronę. Postaramy się teścia oczarować szemranym rozmachem. Zabłyśniemy, pokażemy jakimi to jesteśmy światowcami. Taki stereotyp, a jakże skuteczny i praktyczny do wykorzystania w tej sytuacji. Wykorzystujemy proste skojarzenie, bo przecież mało jest win, które tak dobrze kojarzą się z luksusem, blichtrem i przepychem jak właśnie szampany. Mówisz „szampan” i każdy z uznaniem kiwa głową.

Przy okazji możecie zaszpanować znajomością procesu produkcji szampanów, który przecież nie jest prosty. Od wina bazowego przez assablage (ustalenie odpowiedniej proporcji wina z bieżącego rocznika i rezerw z lat poprzednich), dodanie liqueur de tirage (mieszankę drożdży i cukru, co wywołuje wtórną fermentację), dégorgement (oczyszczenie wina z pozostałego po fermentacji osadu) aż po dosage (uzupełnienie butelki o cukier zmieszany z winem w celu ustalenia odpowiedniego poziomu cukru). Nauczcie się tych kilku pojęć i od razu szacunek teścia murowany.

Po takim wstępie teść będzie też zastanawiał się, czy wydaliście na butelkę 200 czy 300 zł. Ale przecież skoro nieco znacie się na winach, możecie znaleźć bardziej ekonomiczną propozycję. Jedną z nich jest Leval-Clement Champagne Brut Grande Réserve (89,99 zł, winnicalidla.pl). W butelce znajdziemy typowy dla Szampanii kupaż trzech odmian: 60% Pinot Meunier, 30% Chardonnay i 10% Pinot Noir.

Wino było już przez nas próbowane podczas prezentacji tego nowego konceptu niemieckiego dyskontu. Inaczej jednak degustuje się w ciągu kilku godzin kilkudziesięciu win, a inaczej gdy ten sam czas można poświecić jednej butelce. W nosie czujemy nuty kwaskowych wiśni, ale i charakterystyczne dla win produkowanych klasyczną metodą akcenty chlebowej skórki i drożdży. Na podniebieniu kwaskowe, ale i soczyście owocowe. Może brakuje nieco większej złożoności i głębi, ale też ta butelka daje dobre pojęcie o tym, czego po szampanach można się spodziewać. Bardzo dobre.

Nie wiem jak Wasi teściowie, ale my nie obrazilibyśmy się, gdyby tą butelką nas poczęstowano. Pamiętajcie – musiaki są nie tylko uniwersalne kulinarnie, ale i doskonale sprawdzą się w roli prezentu, czy właśnie butelki, którą chcemy przed kimś „zabłysnąć”.

A jakie wino zaproponowaliby teściom inni blogerzy:

Winiacz