Winne Wtorki: spóźnione moscato i malinowe tiramisu

Udostępnij ten post

Zeszłotygodniowe Winne Wtorki niestety nas ominęły. Nadrabiamy ten temat dzisiaj! Słodkie wino do trzech dych 🙂 (temat wybrany przez Do 3dych ) Miało być koniecznie do ciasta z rabarbarem, u nas pojawiła się jednak zupełnie inna koncepcja. Maliny! Maliny są wszędzie, aż żal z nich nie skorzystać! I tak wertując nasze zapiski, dot. różnych deserów, natrafiliśmy na truskawkową wersję tiramisu, którą przygotowywałem kiedyś we Włoszech. Szef mówił wtedy, że maliny nadadzą się tak samo dobrze, więc postanowiliśmy zadebiutować z Malinowym Tiramisu ! A że biszkopty w tym deserze muszą się czegoś słodkiego napić, to mieliśmy od razu możliwość nadrobienia ostatnich Wtorków. Oryginalnie Paolo dolewał Moscato (już nie pamiętam dokładnie, jaka była to butelka), a jak się skończyło – to do następnej partii musujące Spumante d’Asti – oba słodkie i tanie 🙂 Na potrzeby Malinowego Tiramisu nam się udało zakupić butelkę Moscato z Trentino w cenie oczywiście do 3dych 🙂 W Wiontece Sami Swoi wydaliśmy 27 PLN na Moscato Giallo Trentino DOC 2009, Mezzacorona . Mezzacorona to chyba największy producent regionu. A więc mamy butelkę poniżej 30 PLN od giganta – nie zaczyna się dobrze 😉 Nie mamy doświadczenia z Moscato z Trydentu, jest to więc dla nas nowe doznanie.

Wino z początku zrobiło na nas niezłe wrażenie. Schłodziliśmy do około 10ºC. Kolor bardzo ładny – jasno złoty. Nos bardzo migdałowy z dodatkiem lekkiego miodu ziołowego. Pojawiają się też nuty cytrynowe. Mieliśmy wrażenie, że jest nieco utleniony, co nie pozwoliło nam go za bardzo polubić. W ustach Moscato było lekkie i smukłe, z delikatną, nie narzucająca się słodyczą. Niestety, bez kwasowości. Jakoś mało było w nim życia i choćby odrobiny świeżości. Aczkolwiek nuty słodkie zdecydowanie nie nachalne. Końcówka ziołowo – anyżowa. 83/100 Im dłużej je piliśmy, tym bardziej stawało się banalne. Może w takie upały trzeba by je schładzać co chwilę, żeby pozostawało w dobrej formie.

Tiramisu malinowe to oczywiście wariacja na temat Tiramisu classico al caffe 🙂 . Oba przepisy łączą ser Mascarpone, biszkopty (typu „kocię języczki” czy „lady fingers”) i białka ubite na sztywno. Przepis podajemy dla koszyczka malin, ale możemy użyć około 400 g truskawek, jeśli ktoś ma ochotę na wersję alla Fragola 🙂 Na początku miksujemy połowę owoców blenderem (możemy potem przetrzeć przez sito, aby pozbyć się pestek). Dodajemy 2 łyżeczki cukru i mieszamy aż się rozpuszczą. Masę owocową mieszamy z Mascarpone, aż uzyskamy gładką konsystencję. Lekko ubijamy śmietankę i łączymy z owocami z serem. Następnie ubijamy białka „na sztywno” i dodajemy do masy serowej. Do podania Tiramisu Malinowego możemy wykorzystać zbiorcze, większe naczynie lub też indywidualne szklanki (kieliszki). Na dnie rozsmarowujemy warstwę masy serowo-owocowej. Następnie układamy zamoczone w słodkim winie (w naszym przypadku było to degustowane Moscato Giallo Trentino DOC 2009, Mezzacorona) biszkopty. Jeśli nie pasują do kształtu naczynia, łamiemy je, aby ułożyć równą warstwę. Następnie układamy świeże maliny a na nie kolejną warstwę kremu i kolejne winne biszkopty. Kończymy efektowną warstwą malin! Przed podaniem wkładamy deser do lodówki na 2-3 godziny, aby nabrał odpowiedniej konsystencji, a smaki dobre sie „przegryzły”. To naprawdę efektowny deser!

Do deseru oczywiście spróbowaliśmy znowu Moscato Giallo Trentino DOC 2009, Mezzacorona. Niestety, konfrontacja wina z Malinowym Tiramisu wyszła słabo. Wino było zbyt migdałowe i wytrawne w stosunku do pełnej, kremowej i ciepłej faktury deseru. Dużo lepiej wypadło wino i bardziej wyczuwalnej słodyczy.

A jak się udały tydzień temu Winne wtorki innym degustatorom 🙂 ? Linki poniżej!

Do następnego!

A&W