Winne wtorki: polskie Rose

Dzisiaj akurat przyszła nasza kolej, aby zaproponować wino na Winne Wtorki. Już tyle tematów za nami, że ciężko znaleźć coś nowego, czy oryginalnego. Zaproponowaliśmy więc patriotyczny, ale też pasujący do pory roku temat – polski róż. Polskie wina są coraz szerzej dostępne. Oprócz sklepów specjalistycznych można już je spotkać w supermarketach (np. Leclerc) lub miejscach sprzedających regionalne produkty spożywcze. Osobnym kanałem dystrybucji są sklepy bezcłowe na polskich lotniskach, gdzie polskie wina są coraz szerzej reprezentowane. Ceny, niestety, nie są niskie a jakość różna. My na dzisiejsze Wtorki kupiliśmy róż z winnicy Rzeczyca położonej 6 km od Kazimierza Dolnego. W sklepiku z regionalnymi piwami i winem na rynku żadnej z butelek nie było, więc nabyliśmy towar bezpośrednio u producenta. W tej chwili grona zbierane są z działki 0,5 ha nasadzonej w 2007 roku. Kolejne 2 ha są przygotowywane pod następne krzewy. Parcele położone są na terenie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego nad wąwozem lessowym. Uprawiane są następujące odmiany białe – Hibernal, Solaris, Seyval Blanc, Traminer i Jutrzenka oraz czerwone – Regent, Rondo i Cabernet Cortis. Rose Małopolski Przełom Wisły 2014, Winnica Rzeczyca jest winem jednoszczepowym, jednak brak informacji, z jakiego szczepu jest wyprodukowane. Jak można się domyślić jednego z trzech wymienionych wcześniej 🙂 Winnica nie ma strony internetowej i ciężko się zorientować. Przejdźmy więc do samego wina. Kolor bardzo efektowny – sok z żurawiny, trochę barwy herbaty z róży. Ładny i głęboki. W nosie pojawiają się nuty naftowe, herbaciane, kwaskowo-żurawinowe, a także gdzieś z tyłu jesiennych malin. Nad wszystkim unosi się dziwny zapach starej ścierki. Ogólnie trudno nazwać go przyjemnym. Usta zdecydowanie „puste”. Kwasowość średnia (-) jakoś nie pomaga. Mamy wrażenia picia herbatki owocowej z alkoholem. No nie jest dobrze… 78/100 Przy cenie 40 PLN w winnicy, człowiek może stracić serce do degustowania polskich butelek. Jeśli naprawdę macie ochotę na polski róż to wydajcie 50-60 PLN na Rose od Płochockich i nie ma wstydu.
Już wcześniej zaplanowaliśmy sobie (nie znając wyniku degustacji Rzeczycy), że do Rose zrobimy chłodnik z cukinii . Koncept zaczerpnęliśmy od Michela Roux, a że jest to fajna, lekko pikantna alternatywa dla naszego chłodnika na lato zdecydowaliśmy się pokazać ją w Winniczku. Zupa jest z dodatkiem curry i stąd ten pomysł na róż. Na oliwie na średnim ogniu szklimy chwilę cebulę z porem. Dodajemy pokrojoną w kostkę cukinię, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz curry. Mieszamy i podsmażamy delikatnie dalej około 5 minut. Nie pozwalamy, aby się przyrumieniły. Zalewamy bulionem, dodajemy ziemniaki i możemy dosolić, jeżeli bulion nie był wystarczająco słony. Gotujemy około 15 minut – w zasadzie tyle, aż ziemniaki będą ugotowane. Blendujemy. Doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy zupę schłodzoną. Oczywiście możemy jeść ją również na ciepło. Dodać grzanki, chipsy z cukinii, kwiaty cukinii itp.
Rose Małopolski Przełom Wisły 2014, Winnica Rzeczyca musiało zostać więc skonfrontowane z chłodnikiem z cukinii pomimo, że raczej już nie chcieliśmy do niego wracać… Obowiązek, obowiązkiem jest trzeba przeprowadzić test… parafrazując tekst znanej piosenki. A więc do zupy wino stało się bardziej kwaskowe. Pojawiły się jakieś nuty poziomkowe i dziwnie gorzkawe. Umówmy się – nie pasuje to specjalnie. No, ale z drugiej strony – to tylko test taki bardziej formalny i dla nauki, bo generalnie bardzo rzadko kompletnie nieudane wino, łącząc się z jakimś daniem – odradza się z popiołów. Tu nie było niespodzianki.
Mamy nadzieję, że inni Wtorkowicze trafili na zdecydowanie lepsze butelki! Ich opisy znajdziecie pod linkami:
Do następnego!
A&W