Winne wtorki: Mikołajki 2016

Udostępnij ten post

 Dziś odświętne Winne Wtorki. To już czwarta edycja blogerskich Mikołajek. Strasznie fajny i sympatyczny zwyczaj, że winopisarze losują się jak za szkolnych czasów i przesyłają sobie butelkę. Tak więc już tradycją stało się opisywanie winnych podarków w pierwszy wtorek grudnia.

Nasz Mikołaj ma na imię Szymon i częściej bywa w ” dolinie Mozeli ” niż w Laponii. Prezent nie mógł więc pochodzić z innego miejsca niż Bernkastel-Keus, czyli serca mozelskich win. Otrzymaliśmy Wehlener Sonnenuhr Riesling Kabinett Mosel 2015, Dr. Pauly-Bergweiler. To Riesling o charakterze „off-dry”, czyli można powiedzieć „półwytrawny”. Od razu pomyśleliśmy sobie, że to będzie dobrana para ze „świąteczną” kaczką – pieczoną i nadziewaną suszonymi owocami. To propozycja na obiad w pierwszy bądź drugi dzień Świąt.

Wino ma kolor bardzo jasny, prawie platynowy. Nos jabłkowy z dodatkiem słodkich cytryn. Mocny o delikatnej nucie naftowej. Bardzo przyjemny, klasyczny. Usta o dobrej kwasowości, ale też z wyraźna słodyczą. Dojrzałe jabłka, gruszki. Znowu gdzieś z tyłu bardzo dojrzałe cytryny. Finisz z lekko ziołowym wykończeniem. Bardzo dobra równowaga. Masa smaku przy niskim (8,5%) alkoholu. Pięknie. Słodycz, połączona z kwasowością (czyli kluczem przy winach o wyższym poziomie cukru resztkowego) i owocem powinna dobrze grać ze świąteczną kaczką . Przygotujmy więc obiad.

Ok 30 dag suszonych owoców – moreli, śliwek, jabłek, gruszek, rodzynek zalewamy wodą, winem, następnie dodajemy cukier. Gotujemy około 15-20 minut. W tym czasie kaczkę myjemy i oczyszczamy z nadmiaru tłuszczu. Nacieramy solą i pieprzem, a dodatkowo w środku skórką pomarańczową (taką jaką dodajemy do wypieków). Nagrzewamy piekarnik do 180-200°C. Owoce odcedzamy zachowując kompot. Nadziewamy nimi kaczkę. Związujemy nogi ptaka nicią. Delikatnie natłuszczamy gęsiarkę olejem rzepakowym i kładziemy kaczkę piersiami do góry. Przykrywamy i pieczemy około 1,5 godzimy. Redukujemy kompot o około 50%. Mieszamy łyżkę dżemu morelowego z łyżką brandy (może być tez whisky albo bourbon – myśmy skorzystali z miodowego Jacka Danielsa) i szczyptą ostrego chili. Zdejmujemy pokrywkę, smarujemy piersi i nogi kaczki glazurą. Do sosu dodajemy zredukowany kompot. Dopiekamy kaczkę bez pokrywki około 15-20 minut, aż skórka się skarmelizuje. Możemy włączyć termoobieg. Podajemy kaczkę z sosem oraz owocami z pieczenia i np. pieczonymi ziemniakami. Sos pozostały w gęsiarce możemy „odtłuścić” łyżką i podać obok w sosjerce.

Riesling do kaczki spisał się „zawodowo”. Słodycz powoduje, że wino komponuje się w palecie smaków z daniem, ale to kwasowość jak brzytwa przecina tłuszcz. Owocowa kompozycja tego rieslinga jest jakby stworzona do gotowanych suszonych owoców. Pikantno-słodka glazura jest „schłodzona” rześkością wina. Wszystko idealnie pasuje.

Cieszmy się więc świątecznymi smakami w grudniową porę. Świetny półwytrawny, mozelski riesling plus kaczka pieczona z suszonymi owocami. Nastrój iście Mikołajowy.

Dziękujemy Szymonowi za przepyszny prezent i piękną kartę świąteczną. Najlepszego!

A&W

Opisy innych Mikołajkowych podarków znajdziecie pod linkami: