Winne wtorki: Garnacha na różowo

Pomysł na dzisiejszy Winny wtorek był prosty – długi w/end więc potrzebujemy orzeźwienia, stąd – pijemy róż, gdzie w blendzie występuje Grenache/garnacha. Taki warunek postawił Zdegustowany , który wybierał temat. Wtorek akurat przypada na koniec w/endu, ale myślimy, że sezon grillowy z uwagi na pogodę wystartuje tak naprawdę 6tego, kiedy pogoda w końcu będzie wiosenna. A więc róż jak znalazł na resztę wiosny. Szukaliśmy jakiejś ciekawej butelki spełniającej kryterium, ale niestety nie udało nam się nabyć czegoś, co podniosłoby nam choć trochę ciśnienie. Jedyne co znaleźliśmy to znana wszystkim etykieta od masowej marki z Rioja przedstawiająca jelenia – El Coto. Aktualny dostępny na półce w Leclercu jest 2014 rocznik. Cena 29 PLN. Mamy wrażenie, że niższa niż w latach ubiegłych. To akurat pozytyw. Kiedyś było drożej, a nasza kuzynka studiująca w Madrycie nie mogła uwierzyć w polskie ceny tych win – bo jak to określała u nich to „studenckie” wina.
Zdegustujmy więc Rosado Rioja2014, Bodegas El Coto . Zgodnie z zaleceniami winno-wtorkowymi jest to blend 50/50 Garnachy i Tempranillo. Kolor mocny – różowo-landrynkowy, jaśniejący ku górze. Nos truskawkowo-poziomkowy. Mało intensywny, jakiś taki schowany. Nic specjalnego. Usta pełne słodkawych czerwonych owoców. Trochę kremowe o niskiej kwasowości. Proste i mocne. 83/100 Nie jest to rose naszych marzeń i prawie 30 PLN to też lekka przesada. Nie ma natomiast błędów, nie daje też żadnych nieprzyjemnych wrażeń, ale nie pozostawia też emocji.
Róź lubimy do jagnięciny z mocnymi przyprawami – czy to w stylu północnoafrykańskim czy bardziej curry po indyjsku. Kupiliśmy więc łopatkę jagnięcą i przygotowaliśmy marokańskie kofty z jogurtowo-miętowym sosem . Najpierw musimy wyluzować łopatkę (zdjąć mięso) i zemleć je na gładką masę w blenderze (chyba że kupicie mięso bez kości lub mielone). Wyjmujemy jagnięcinę z blendera – wkładamy do niego natkę pietruszki, kolendry, miętę i cebulę i miksujemy. Dodajemy mięso i przyprawy (kmin rzymski, paprykę, sól oraz pieprz) i znowu mieszamy wszystko blenderem. Przekładamy do miski i wstawiamy na godzinę do lodówki, aż się smaki przegryzą. Formujemy owalne, podłużne kotleciki (około 50 g każdy) i nadziewamy je na drewniane lub metalowe szpatułki. Pieczemy w piekarniku pod grillem około 6 minut, przekręcając raz na drugą stronę. Możemy też smażyć je na grillu. Do jogurtu dodajemy posiekaną miętę, doprawiamy solą i pieprzem. Kofty podajemy z sosem i pieczywem. Można też tak jak my nieortodoksyjnie podać z pieczonym ziemniakiem.
Rosado Rioja2014, Bodegas El Coto w połączeniu z koftami wypadło bardzo agresywnie. Jest za mocne i zabija danie słodyczą owocu. Wolelibyśmy coś o dużo wyższej kwasowości, ale z mniejszą ilością słodyczy.
Do następnego!
A&W
Linki do rożowości innych Wtorkowiczów poniżej