Winne wtorki: Chinon

Po długiej, prawie dwumiesięcznej przerwie, zarezerwowanej na relacje z podróży, wracamy do Winnych Wtorków! Dziś – zgodnie z propozycją Kuby z czerwone czy białe – degustujemy wino z loarskiej apelacji Chinon. Dopuszczone zostały wszystkie możliwości (również białe), my wybraliśmy jednak klasycznie – 100% Cabernet Franc. Wina z nad Loary rzadko goszczą w winniczkowych kieliszkach. Nigdy nie byliśmy fanami Cabernet Franc. Jego liściaste, czasem drewniane, roślinne aromaty kojarzą nam się z jesiennym krajobrazem. Może trafialiśmy na „nie nasze” butelki, a może za mało zdegustowaliśmy i utrwalił nam się błędny obraz. Tym bardziej z ciekawością przyjęliśmy temat Winnych Wtorków. W internecie znaleźliśmy interesujące nas butelki, ale niestety żadna z nich nie była aktualnie dostępna w sprzedaży, stąd pojechaliśmy „po bandzie” 🙂 i kupiliśmy w Carrefourze za całe 20 PLN Chinon AOC 2011, Cave d’Augustin Florent . Wina Florenta obejmują chyba wszystkie możliwe francuskie apelacje 🙂 piliśmy naprawdę niezłe Morgon , Bourgogne Chardonnay , Fitou , ale też raczej średnie Ventoux, czy bardziej niż przeciętne Graves . No to przyszedł czas na Chinon! To oczywiście 100% Cabernet Franc. Kolor pięknie rubinowy, głęboki, bardzo przezroczysty. Nos zaskoczył nas bardzo pozytywnie – dosyć cienki (w dobrym znaczeniu), czerwony owoc (porzeczki z łodyżkami i liśćmi), świeży i lekki. Trochę nut ziemistych wychodzi później. Usta soczyste, bardzo lekkie o małej kwasowości i niskim poziomie tanin. Fajnie ułożone, nic nie drażni, bardzo dobrze się pije. Lekko słodkawa końcówka z dodatkiem gałki muszkatołowej. Bardzo kulturalne wino w śmiesznej cenie. 86/100 Chyba jeszcze nigdy w Winniczku nie było tak wysokiej oceny dla tak taniej butelki. No cóż – kiedyś musi być ten pierwszy raz 🙂
Listopad to czas na gęsinę! Całe Gęsi Białe Kołudzkie (z Instytutuu Zootechniki w Kołudzie Wielkiej) kupujemy poprzez slowfoodową dystrybucję i już w przyszłym tygodniu pewnie przyjadą do Warszawy. My jednak potrzebowaliśmy tym razem tylko gęsie piersi. I w czasie wizyty w Carrefourze w Arkadii (gdzie kupiliśmy Chinona), akurat trafiliśmy na dostawę. Przygotowaliśmy piersi gęsie z pieca z zasmażaną czerwoną kapustą . Bardzo klasyczne połączenie. Jesienne danie i jesienne wino – zobaczymy jak się nam udało to zestawienie. Lekki Caberent Franc z fajnym owocem powinien się dopasować. Nasi francuscy znajomi uważają, że wina z nad Loary są bardzo uniwersalne kulinarnie i bardzo często sięgają po nie w różnych połączeniach. To zrozumiałe, że liczyliśmy na sukces, czuliśmy też jednak, że dramatu nie będzie 🙂
Na dwie osoby potrzebujemy jedną pierś ze skórą – około 400-500 g. Gęsie piersi często sprzedawane są razem z mostkiem, więc trzeba go usunąć. Następnie nacinamy skórę piersi w kratkę i nacieramy mięso z obu stron solą i majerankiem. Odstawiamy na minimum godzinę, aby gęś przeszła smakiem ziół. Pierś gęsi smażymy na suchej patelni od strony skóry (na początku na dość mocnym ogniu, a potem na mniejszym) około 10 minut. Później zamykamy pory z drugiej strony, smażąc kilkanaście sekund. Dopiekamy pierś w piekarniku nagrzanym na 190°C, układając ją w naczyniu żaroodpornym, skórą do dołu około 15 minut. Dobrze, gdy naczynie nagrzewa się w piekarniku razem z nim. Czas zależy od wielkości piersi oraz od pożądanego przez nas poziomu wysmażenia. My lubimy krwistą. Wyciągamy pierś z pieca i obowiązkowo odkładamy do odpoczynku na około 5 minut. Przed podaniem kroimy w plastry. Tłuszczu pozostałego po smażeniu gęsi nie wylewajmy – możemy usmażyć w nim plastry ziemniaków, które będą świetnym dodatkiem do dania. Lub też zlać i zachować. Gęsi smalec może leżeć w lodówce około 1 roku, wiec na pewno znajdziecie moment kiedy z niego skorzystać – np. do przygotowania gulaszu (np. marhaporkolt ).
Zasmażaną czerwoną kapustę możemy przygotować wcześniej i odgrzać. Zaczynamy od oczyszczenia kapusty w wierzchnich zwiędłych liści, wycięcia głąba i umycia. Następnie drobno ją siekamy. W tym czasie wrzucamy na suchą patelnię boczek i smażymy, aż się wytopi tłuszcz. Posiekaną kapustę sparzamy wrzątkiem, odcedzamy i wkładamy do garnka. Dodajemy skwarki (nie wylewając tłuszczu z patelni), dolewamy wodę i dusimy pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu około 30 minut. W tym czasie na wytopiony tłuszcz wrzucamy posiekaną cebulę i smażymy, aż będzie miękka. Zasypujemy mąką i zasmażamy, aż będzie rumiana. Cebulę dodajemy do kapusty, doprawiamy solą, pieprzem, sokiem z cytrynu oraz cukrem, mieszamy i dusimy jeszcze kolejne 10 minut.
My podaliśmy plastry gęsi ze smażonymi ziemniakami, czerwoną zasmażaną kapustą oraz żurawiną.
Chinon AOC 2011, Cave d’Augustin Florent był wystarczająco lekki i owocowy. Dobrze zgrał się z gęsią. W zestawieniu z kapustą pojawiło się więcej kwasowych nut, co było nawet na rękę, bo bardziej odświeżało podniebienie. Naprawdę udanie.
Do Następnego!
A&W
PS. Będąc w kolejnym tygodniu w Leclercu za 37 PLN, dokupiliśmy dla porównania Chinon AOC 2012, Domaine de la Haute Olive . A więc szybko – kolor bardzo ładny wiśniowy, super przezroczysty. Zapach mało wyraźny, a później pojawia się więcej ostrych i słodkawych nut (borówka). W ustach łagodne, lekkie o niezłej równowadze. Bardzo kulturalne, ale trochę bez charakteru. Jest świeżość, ale jakby trochę mało materii i wyrazistości. 85/100 Nie źle, ale lepiej zostawić 17 PLN w kieszeni i do gęsiny na św. Marcina pobrać Chinon AOC 2011, Cave d’Augustin Florent.
Degustacje pozostałych Wtorkowiczów znajdziecie pod linkami: