Winne wtorki: Cava

Udostępnij ten post

W dzisiejszym odcinku Winnych Wtorków pijemy Cavę! Przenosimy się więc do Katalonii po orzeźwiające bąbelki. Cava to wino musujące, robione metodą szampańską, czyli fermentacji w butelce. Produkowane prawie całkowicie z winogron zebranych w katalońskim regionie Penedes. Stosowane są tu białe odmiany: Macabeu, Paralleda i Xarel-lo. Dziś już także winiarze dokładają odmiany szampańskie, czyli Chardonnay i Pinot Noir. Lubimy Cavę, bo jest świetną alternatywą dla Champagne za rozsądne pieniądze. Wybierając butelkę na dzisiejsze „Wtorki” mieliśmy koncepcję, aby nie kupować produktu od gigantów, czyli Codorniu i Freixenet, ale z drugiej strony jednak kupić butelkę w masowym sklepie. Ponieważ bardzo lubimy wytrawne Cavy, tym razem chcieliśmy spróbować czegoś słodszego, a może i bardziej przystępnego smakowo dla większej liczby odbiorców. Słodszego też dlatego, że mieliśmy ochotę na świeże figi do wina. W Leclercu nabyliśmy Cava Demi Sec N.V., Vilarnau. Oko przykuła nam oszczędna etykieta i też niska cena – 31 PLN. A więc próbujemy!

Cava Demi Sec N.V., Vilarnau – to blend wspomnianych trzech tradycyjnych odmian z przewagą Macabeu. Wino przywitało nas wspaniałymi małymi, żywymi, delikatnie poruszającymi się ku górze bąbelkami, bardzo długo utrzymującymi się w kieliszku. Często Cavy mają dużą pienistość na początku a potem robią się dosyć płaskie. Tu mieliśmy prawdziwie szampańską perlistość. Nos słodkich jabłek, kwiatów akacji, z dodatkiem wytrawnego, trochę „rybiego” charakteru. W pierwszym smaku dostajemy przyjemną porcje słodyczy, a potem zostaje odrobinę lekko perfumowanej – lawendowej treści; zupełnie przyjemnej i zaskująco świeżo-kwiatowej a nie chemicznej. Ziołowy finisz. Bardzo mało oczywiste. Słodycz bardzo zrównoważona z kwasowością. Świetna faktura. Zdecydowanie podobało się nam! 87/100 Jeśli jeszcze raz spojrzymy na cenę, nie powinniśmy mieć wątpliwości, że naprawdę warto spróbować tej butelki.

Kupiliśmy świeże figi i już zdecydowaliśmy się podać sałatę z szynka Serrano i właśnie z figami, gdy w ostatniej chwili zmieniliśmy koncepcję. Figi były na deser a na pierwsze danie podaliśmy sałatę z łososiem marynowanym w listkach szałwii. Zdejmujemy skórę z filetów z łososia, upewniamy się, że nie pozostały w nich żadne ości i dzielimy rybę na grubsze paski ok. 3 cm długości. Marynujemy w oliwie z oliwek, soku z limonki oraz posiekanych listach szałwii około 30 minut w lodówce. Później smażymy partiami po 2-3 minuty rybę na zalewie z marynaty. Ma być usmażona, ale nie rozpadać się. Przekładamy cała usmażona rybę z powrotem na patelnię, dolewamy jeszcze łyżkę oliwy, dodajemy musztardę Dijon, cukier i podgrzewamy jeszcze chwilkę, mieszając aż smaki się połączą. Doprawiamy sola i pieprzem. Nakładamy gorącą rybę wraz z sosem z patelni na talerze z sałatą. Można posypać ziarenkami maku. Ryba nabiera ciekawego, orientalnego charakteru poprzez podobieństwo smaku musztardy do wasabi. Cava Demi Sec N.V., Vilarnau w połączeniu z sałatą z łososiem jest trochę osobnym bytem. Co prawda staje się lekko słodsza, ale w takim dobrym, szlachetnym stylu. Odświeża, pasuje do dania, ale nie ma tu jakiejś wielkiej synergii. Generalnie byliśmy zadowoleni 🙂

Przeszukując literaturę natrafiliśmy na hiszpański deser z figami – figi z nadzieniem czekoladowo – migdałowym, który spodobał się nam z uwagi na połączenie gorzkiej czekolady z migdałami z delikatnym miąższem fig. Elementami deseru jest nadzienie do fig oraz sos, na którym położymy figi. Nadzienie przygotowujemy rozpuszczając gorzką czekoladę w miodzie i dodając do tej masy zmielone w blenderze migdały. W celu przygotowania sosu ucieramy żółtka z cukrem na gładką masę i odstawiamy do lodówki do stężenia. W tym czasie podgrzewamy śmietankę z cynamonem, odstawiamy do ostygnięcia. Później znowu delikatnie podgrzewając, dolewamy masę z żółtek intensywnie mieszając. Odstawiamy masę do ostygnięcia. Figi przekrawamy na krzyż i umieszczamy nadzienie w środku. Wlewamy kilka łyżek sosu na talerz i układamy na nim figę. To naprawdę bardzo dobry deser. Niestety, delikatność smaku miąższu figowego ginie trochę w natłoku mocnego smaku czekolady z migdałami, a także słodkiego smaku sosu. Lepiej jest więc dać trochę mniej farszu i o jedną łyżkę sosu mniej, żeby dać szansę figom na lepszą prezentacje swoich walorów. Połączenie deseru z Cava Demi Sec N.V., Vilarnau okazało się kompletną porażką. Wino stało sie nieznośnie cytrynowe i wytrawne. Przeszkadzało w odbiorze deseru. Nie polecamy. Na koniec skosztowaliśmy samej figi i wtedy przy jej delikatności i umiarkowanej słodyczy wino znakomicie łączyło sie z owocem. Zostało nam jeszcze kilka, więc taką figowa sesję bardzo chętnie powtórzymy 🙂 – trochę jak truskawki do Champagne 🙂

A&W