Winne wtorki: białe południe Włoch – Fiano

Udostępnij ten post

Mikołaj z Italianizzato na dzisiejszy Wtorek zaproponował dowolne białe, południowe Włochy (wszystko na południe od Rzymu). Tak się składa, że tydzień temu wypełniliśmy właśnie tę formułę (opisując Chardonnay z Sycylii ), więc musieliśmy znowu zastanowić się, co kupić. Generalnie te wakacje dzięki wysokim temperaturom obfitują w same białe wina i morskie dania. Nie inaczej będzie dzisiaj. Wina i dania nie wyszukiwaliśmy w pocie czoła. Mieliśmy ochotę na prostą i odświeżającą pieczoną doradę z limonką i rozmarynem . Gdy na bazarze na Olkuskiej kupiliśmy rybę, na stoisku obok w „Tutto Bene” wzięliśmy za 42 PLN Pass-o Fiano B. Vandemmia Tardiva Salento IGP 2013, Vini Menhir Salento Co prawdą nie z matecznika tego szczepu, czyli Kampanii tylko z Apulii, ale właściciele stoiska mocno polecali. Kwasowe i owocowe Fiano powinno się sprawdzić do limonkowej dorady. Jakież było nasze zdziwienie, gdy na kontretykiecie w domu zobaczyliśmy napis Vandemmia Tardiva… Późny zbiór sugerował, że jest to wino słodkie. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca

Kolor nie zdradzał żadnych oznak późnego zbioru – był jasny (nie do końca dojrzała cytryna) z zielonkawymi refleksami. Nos bardzo cytrusowy z dodatkiem ziół. Całkiem mocny i bardzo przyjemny. W ustach niezła kwasowość – cytrynowa. Dosyć pełne o gorzkawo (chininowym) pigwowym finiszu. Dodatkowo pojawiają się herbaciane taniny. Mocna struktura, ale 14% alkoholu niewyczuwalne w smaku. 88/100 Tak więc kamień spadł nam z serca… wino nie jest słodkie…, kwasowość za to mocna. Jedyna zagadką był jego mocny charakter – jak to się połączy z limonkową doradą ?

Dzisiejsze danie spokojnie mogłoby być w kategorii Quick&Easy! Wypatroszone dorady nacinamy w „kratkę” po obu stronach dosyć mocno – aż do kręgosłupa. Wystarczy po 2-4 nacięcia w każdą stronę w zależności od wielkości ryby. Naczynie żaroodporne smarujemy delikatnie oliwą z oliwek i kładziemy na dnie limonkę pokrojona w plasterki. Układamy na niej ryby. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy listki rozmarynu ściągnięte z gałązek, doprawiamy solą i dużą ilością pieprzu. Kiedy igły zaczną skwierczeć, zdejmujemy patelnię z ognia i polewamy dokładnie ryby oliwą z rozmarynem. Układamy na nich plasterki drugiej limonki. Naczynie żaroodporne zakrywamy luźno filią albuminową i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 190°C na 25-30 minut. Sprawdzajcie rybę po 20 minutach, bo może się okazać, że wcześniej będzie dobra. Wszystko zależy od jej wielkości i od „realnej” temperatury w piekarniku. Rybę podajemy polaną sosem z naczynia, z gałązką rozmarynu. Jako dodatki zaserwowaliśmy prostą sałatkę z grillowanych, cienkich plastrów cukinii z pomidorkami koktajlowymi i grzankami z tego samego grilla.

No i teraz nastąpił test… Fiano z późnego zbioru i dorada z limonką … A więc było tak – na początku wino trochę przytłaczało rybę, ale później, gdy zaczęliśmy każdy kęs ryby jeszcze dodatkowo obtaczać w limonkowym sosie z talerza, to wino stawało się bardziej cytrusowe i kompozycja „grała”. Był to mocny gracz i tylko wtedy wszystko się spinało jak delikatna ryba dostawała wzmocnienie od charakternego owocu. I w takiej konfiguracji jest super. Natomiast nie próbujcie z rybą z czosnkiem i pietruszką itp., bo to się nie uda.

Linki do relacji nie tylko pisemnych 🙂 poniżej:

Do następnego! Już pewnie z trasy!

A&W