Winne wtorki: Animal planet

Udostępnij ten post

Jak na kulinarną stronę przystało – dziś będzie o… zwierzętach 🙂 W niedzielę byliśmy w warszawskim ZOO – miejscu, które niesamowicie rozwinęło się przez ostatnich kilka lat. Kiedy przemieszczaliśmy się od wybiegu do wybiegu i od klatki do klatki – zaczęliśmy szukać w pamięci etykiet do wina z przedstawicielami danych gatunków. A wszystko dlatego, że Winettoo zaproponował na dzisiejsze Winne Wtorki zaskakujący temat – Animal Planet. Naszym celem był więc wybór wina ze zwierzakiem i opisanie go na swoim blogu. Jak sięgam pamięcią, najwięcej zoologicznych etykiet było zawsze z Nowego Świata. Pamiętamy hipopotamy oraz psy z RPA, żaby, jaszczurki, kangury i żółwie z Australii, koty, ptaki i konie z Chile, czy małpki z Kalifornii. Co wybrać? Rozwiązanie pojawiło się samo 🙂 Szukaliśmy wina do kolejnego odcinka szparagowego i zupełnie przypadkiem – znaleźliśmy etykietę z ptakiem i to nie byle jakim, bo… aż z Izraela. Zapraszamy więc dziś na szaszłyki z kurczaka w ziołowej marynacie ze szparagami z grilla z Carmel Ridge White Shamron 2010, Carmel Winery .

Win z Izraela degustowaliśmy raczej niewiele. O wyborze tego konkretnego do naszego kurczaka w ziołowo-cytrynowej marynacie i szparagów z grilla zdecydowała przewaga szparagolubnego Sauvignon Blanc w blendzie oraz brak starzenia w beczce. Ale od początku. Carmel Winery zostało założone w 1882 roku przez Barona Edmonda de Rothschild (tego od Chateau Lafite); zajmuje ono ogromną powierzchnię – 1400 ha i produkuje ponad 15 mln butelek rocznie. Wszystkie wina są koszerne – jeśli ta informacja jest dla kogoś istotna 🙂 Te dane podajemy za stroną internetową producenta. Powiem szczerze, że Carmel Ridge White Shamron 2010, Carmel Winery otwieraliśmy z dużym zainteresowaniem i niepokojem 🙂 i to wcale nie z uwagi na orła na etykiecie, ale raczej zastrzeżenia producenta, sugerującego, iż wina te powinno się pić, gdy są młode, no a rocznik 2010 najmłodszy nie jest. Kolor od razu rozwiał nasze wątpliwości – dosyć blady odcień jasnego złota, błyszczący. Niezły. Nos raczej delikatny – nuty trawiaste, świeżego drewna spod kory. Te roślinne aromaty podszyte są ziołowo-aptecznymi akcentami. Do tego wszystkiego cytrynowy dodatek. Usta bardzo zrównoważone, co jak zwykle od razu buduje nam dobre nastawienie do degustowanego wina. Z jednej strony wydawało się pełne a z drugiej delikatnie, odświeżająco szczypało w podniebienie. W tle pojawiały się nuty miodowe a także kwiatów czarnego bzu. 87/100 Dobra butelka, choć nie tania. Za wino zapłaciliśmy 50 PLN u importera – Winkolekcja .

Tak sobie spokojnie degustujemy to wino z „orłem”, bo szaszłyki mamy już zamarynowane i możemy zacząć przygotowywać posiłek. A więc, na co najmniej 2 godziny przed lunchem/obiadem/kolacją (niepotrzebne skreślić) musimy pokroić piersi kurczaka – wzdłuż na paski grubości około 1 cm. W misce przygotowujemy marynatę. Do oliwy z oliwek dodajemy posiekane świeże zioła – rozmaryn, tymianek, natkę pietruszki oraz skórkę starta z jednej cytryny. Wkładamy paski kurczaka, mieszamy, przykrywamy i odstawiamy do lodówki. Jeśli chcemy, możemy marynować mięso dłużej – np. z dnia na dzień. Przed przygotowaniem szaszłyków moczymy drewniane szpadki w wodzie. Kurczaka wyjmujemy z miski, solimy, zwijamy (jak ślimaka z plasteliny) i nadziewamy na patyczki. Rozgrzewamy piekarnik do 230°C. Rozgrzewamy grill lub trochę oliwy z oliwek na patelni, które będziemy mogli następnie wstawić do piekarnika i smażymy szaszłyki z dwu stron w sumie jakieś 3-4 minuty. Jeśli korzystamy z grilla to przekładamy szaszłyki do naczynia żaroodpornego, dolewamy pół kieliszka białego wina i wkładamy na 8-10 minut do pieca. Jeśli z patelni, to wlewamy do niej wino i całość przekładamy do piekarnika. Ponieważ patelnia jest już gorąca – możemy piec krócej; 6-8 minut powinno wystarczyć. W tym czasie przygotowane wcześniej szparagi (odcięte lub ułamane zdrewniałe końce – najlepiej w 1/3 długości) smarujemy oliwą i grillujemy około 6-8 minut, aż będą wystarczająco miękkie, ale nierozgotowane. Solimy. Podajemy szaszłyki z sosem na szparagach. Możemy dołożyć jeszcze jakieś inne grillowane warzywa np. paprykę. Przepis ten mógłby się znaleźć swobodnie w dziale Quick&Easy 🙂

Carmel Ridge White Shamron 2010, Carmel Winery idealnie dopełnia danie. Zamyka cytryno-ziołowy smak kurczaka swoją lekką okrągłością. A końcówka z delikatną kwasowością dobrze też służy szparagom, które nie zmieniły wcale smaku wina. Wszystko grało. Już dawno nie byliśmy tak zadowoleni z Winniczkowego połączenia!

A co do zwierzaka na etykiecie… zwykle są to zabiegi czysto marketingowe. Wydaje się nam, że w przypadku Carmel Ridge White Shamron 2010, Carmel Winery orzeł, czy inny ptak drapieżny na froncie butelki jest tak nieefektowny, że chyba nie osiąga zamierzonego rezultatu. Na całe szczęście wino broni się samo. A jak udała się wizyta w ZOO pozostałym Wtorkowiczom? Poczytajcie! Linki jak zwykle poniżej.

A&W