Winna Italia – Apulia i Abruzja w Mercato

Udostępnij ten post

IMG_6905Często organizowane są degustację win, pochodzących z różnych regionów danego kraju; porównywanie poszczególnych butelek, stylów, szczepów. Rzadko się jednak zdarza, abyśmy mieli okazję spróbować przy takiej okazji zaserowanych do nich dań lokalnej kuchni. Tymczasem połączenie miejscowego jedzenia z winem, jakie autochtoni pijają dzień w dzień (od dziesiątek lat), pozwala w pełni docenić i zrozumieć filozofię, charakter i historię tych butelek. Dlatego z nieskrywaną przyjemnością przyjęliśmy zaproszenie Marcato na wieczór w winami i kuchnią Abruzji oraz Apulii.

Abruzja to swoisty pomost między północą a południem Włoch. Słabo zaludniona, leżąca na skraju najwyższych partii Apeninów kraina, gdzie zachował się pierwotny charakter włoskiej prowincji. Ciche doliny, wyludnione miasteczka, legendy o wiedźmach i wilkołakach, to recepta na iście magiczny miejscowy klimat. Winiarska Abruzja została zdominowana przez czerwone Montepulciano oraz białe Trebbiano. Geograficznie blisko jej do sąsiadującej na północy Marche, gdzie zresztą sięga uprawa tego pierwszego szczepu. Winnice rozciągają się na wzgórzach opadających ku Adriatykowi i sięgają do wysokości nawet 600 m.n.p.m. Dlatego mimo ciepłego klimatu, winogrona korzystają z chłodnych wiatrów od morza.

Rozpoczęliśmy od prostej przystawki, na którą składała się burrata, pomidory oraz rucola. Burrata stanowi kuleczkę sera o konsystencji podobnej do mozzarelli, ale w przeciwieństwie do niej w środku jest wypełniona półpłynną, kremową mieszankę sera IMG_6913i śmietany. Z tego względu bardzo rzadko można ja znaleźć poza miejscem produkcji, gdyż utrzymuje świeżość jedynie przez kilka dni. Do przystawki zaproponowano nam Tenuta Ulisse Pecorino Unico Terre de Chieti 2014 (55 zł). Pecorino to niezbyt popularny włoski szczep, charakteryzujący się ciekawymi nutami mineralnymi i słonymi. Wino pochodzi ze stosunkowo młodych 5-10 letnich krzewów (sama winnica powstała zresztą w 2006 roku), przez 3 miesiące dojrzewa w stalowych zbiornikach. Pachnie ziołami, melonem i kwaśnymi jabłkami. W ustach wyraziste, z bardzo dobrze zaznaczoną, cytrynową kwasowością. Ta ożywcza faktura dobrze kontrastowała z tłustością wypełnienia buratty. Bardzo czyste, świeże i energiczne wino. Dobre+.

Kolejnym daniem było brodo, a więc miejscowa odmiana rosołu podana z paskami z ciasta naleśnikowego i oliwą. Bardzo esencjonalne i rozgrzewające danie zaproponowano z dość nieoczywistym wyborem jakim było Tenuta Ulisse Montepulciano d’Abruzzo Unico 2013 (55 zł). Struktura wina nie do końca wytrzymała spotkanie z tłustawym wywarem, ale zupa podkreśliła akcenty owocowe. W nosie pachnie wiśniami z szypułkami i ziołami. Owocowy wyraz mąci trochę nieprzyjemna, podwórkowa nuta. Stopniowo wino się oczyszcza, choć pozostaje dalej w prostym, rustykalnym charakterze. Dobre.

IMG_6906Przy kolejnej etykiecie przenieśliśmy się do Apulii. Ten „obcas” włoskiego buta rozciąga się na 400-kilometrowym pasie wzdłuż Adriatyku. Region o strategicznym znaczeniu, przez wieki był miejscem, gdzie ścierały się wpływy poszczególnych nacji, które miały za cel podbicie Półwyspu Apenińskiego. Z łatwością można tu znaleźć pozostałości wpływów greckich, hiszpańskich, czy arabskich. Winiarska Apulia to jeden z włoskich regionów, gdzie produkuje się największe ilości wina. Wysokie plony, stabilna pogoda i wydajne odmiany winorośli sprawiają jednak, że jest to produkcja wybitnie skierowana na ilość, a nie jakość. Dodatkowo wiele winogron jest używanych do produkcji moszczu, następnie sprzedawanego poza granice Włoch w celach, np. dosładzania innych win. Primitivo to jedna z odmian, która jest szeroko rozpowszechniona w Apulii i choć cieszy się w Polsce chyba największą popularnością ze wszystkich włoskich szczepów (wielu sprzedawców powtarza, że jeśli chcesz mieć dobrą sprzedaż miej na półkach niedrogie Primitivo), w mojej ocenie rzadko daje ciekawe, niemęczące wina. Tym bardziej doceniam wyjątki od tej reguły. Conte di Campiano Primitivo di Manduria Riserva 2010 jest na szczęcie jednym z nich i to nie za sprawą absurdalnie ciężkiej butelki (0,95 kg!). Wino jest potężne, gęste, bogate; balsamiczne, z akcentami przejrzałych owoców, więdnących liści i płatków kwiatów, a także leśnej ściółki. Jednak w ustach dzięki zarysowanej kwasowości nie jest nadmiernie przesmażone, zachowując sporo świeżości. Owoc jest dojrzały, ale dzięki sporej dawce wychodzących w finiszu tanin wino nie męczy. Wysoki alkohol (15%) daje butelce strukturę, ale nie jest wyczuwalny. To taki czołg, który niszczy wszystko na swojej drodze, ale przy tym trudno nie odmówić mu stalowego, groźnego wdzięku. Dobre+.

IMG_6908Jeśli to Primitvo to czołg, to następne wino Conte di Campiano Negroamaro Brindisi Riserva 2008 (54 zł) to raczej ukrywająca się w zaroślach, dobrze zamaskowana piechota. Nie ma tu za wiele owocu, jest za to cała gama akcentów leśnych, dymnych, aloesowych i aptekarskich. Wino lżejsze (13,5% alkoholu), choć taniny są bardziej gęste i wyraziste od poprzednika. Stąd dobrze pasowało do potrawy zwanej agnello cacio e uova, czyli jagnięcina z serem i jajkiem. Konkretne, góralskie danie dobrze sprawdziło się w połączeniu z tym zwartym, surowym winem. A przy okazji w Negroamaro ujawniła się ładna, śliwkowa owocowość. Bardzo dobre.

Ostatnim winem było Primitivo Salento Eremo delle Fate (49 zł). To już niestety butelka, która nie do końca odpowiada lubianej przez mnie stylistyce. Z umiarkowaną kwasowością i wyczuwalnym cukrem resztkowym. Co prawda ma w sobie sporo owocu (wiśnia i maliny), ale całość nie przekonuje. Średnie.

Trudno uznać nas za entuzjastów win z południa Włoch. Tym razem jednak przefiltrowane przez kontekst lokalnej kuchni butelki wspięły się na przyjemny, wysoki poziom. Może więc to jest klucz to takich win?IMG_6918