Winemates – kilka ciekawych bieli (i nie tylko)

Nie będziemy ściemniać, chłopaki z Winemates są jednymi z naszych ulubionych warszawskich importerów. Dopracowana selekcja, mali i rodzinni producenci, czasem mniej znane regiony czy odmiany – takie projekty lubimy. Dodatkowo obaj Łukasze i Maciek przy każdym spotkaniu tryskają tak pozytywną energią, że po prostu trudno jest obok ich win przejść obojętnie. Nie martwcie się jednak, do ich win podchodzimy zawsze obiektywnie. Inna sprawa, że sporo producentów, których sprowadzają znamy z naszych winnych wojaży i w zasadzie pod wstawieniem na półki każdego z nich sami z chęcią byśmy się podpisali.
Całkiem niedawno nadarzyła się okazja, aby odświeżyć sobie część ich portoflio. Z okazji Festiwalu Win Białych w alewino spróbowaliśmy specjalnie na tę okazję przygotowanego zestawu nowinek, które większości dopiero co wskoczyły do oferty.
Oto jak nam smakowały:
Lichtenberger González Muchelkalk Weiss 2016
Zaczynamy od Leithabergu, a więc regionu znajdującego się w austriackim Burgenlandzie, na północny-zachód od Jeziora Nezyderskiego. Chętnych do zapoznania się z jego głębszą charakterystyką, odsyłamy do naszego wpisu sprzed roku. Pamiętamy jak w czasie VieVinum Łukasz Czajkowski (jeden ze wspólników Winemates), którego tam spotkaliśmy zaciągnął nas do stoiska przy którym swoje wina nalewała Adriana González i powiedział, że koniecznie musimy ich spróbować. Od pierwszego kieliszka bardzo nam przypadły do gustu i cieszymy się, że trafiły do oferty chłopaków. W składzie znajdziemy Grüner Veltlinera, Welschrieslinga i Weissburgundera, które wspólnie dojrzewały w dużych beczkach. Pachnie delikatnie, jabłkami i sianem, ziołami. Na podniebieniu kwaskowe, bardzo soczyste i ponownie intensywnie ziołowe. Świetnie pasowałoby do szparagów, których sezon zbliża się nieubłaganie do końca. Bardzo dobre (90/100).
Lichtenberger González Leithaberg Weiss 2017
Neuburger nie należy do odmian łatwych w uprawie, stąd też nie jest szczepem popularnym (w całej Austrii znajdziemy go na zaledwie niecałych 500 hektarach i tendencja jest dalej spadkowa). Jednak w dobrych rękach powstają z niego naprawdę ciekawe pozycje. W przypadku tego wina (100% Neuburger) dodatkowym plusem są na pewno stare krzewy, których wiek dochodzi do 50 lat. Ma oleistą, kremową fakturę, ale przy tym wyrazistą, mocną kwasowość. Pachnie ziołami, białymi kwiatami i mirabelkami. Pełne i mocno zbudowane, udźwignęłoby nie tylko tłustsze ryby, ale i wieprzowinę. Znakomite- (92/100).
Ottaviano Lambruschi Vermentino Colli di Luni 2016
Mamy pecha, bo już dwa razy chcieliśmy umówić się na degustację do tego producenta, ale za każdym razem coś stawało nam na drodze. Dobrze, że chociaż od czasu do czasu można jego win spróbować w Polsce, bo kochamy ten styl produkcji Vermentino. Obok ładnego owocu (jabłka, gruszki i cytryny) mamy tu bowiem potężną kwasowość, mineralność i słony posmak. Aż chciałoby się mieć obok na talerzu grillowane krewetki, to wino wprost stworzone do takich połączeń. Bardzo dobre+ (91/100).
La Distesa Terre Silvate Marche Bianca 2017
La Distesa to jeden z bardziej znanych i docenianych producentów z Marchii stawiających na wina robione w biodynamiczny, nieinterwencyjny sposób. To jest ich podstawowe biało wino, będące mieszanką Verdicchio i Trebbiano. W nosnie jest mocne, zdecydowane, pachnie suszonym sianem, skórkami jabłek i ziołami. Na podniebieniu początkowo kwaskowe i soczyste, ale w finiszu do głosu dochodzi migdałowa goryczka, a nawet pewna sucha, taniczna nuta. Ciekawe, ale też niełatwe, domagające się czegoś, czym można by je zagryźć. Bardzo dobre- (89/100).
Cantina Giardino T’ara rà Greco 2017
To była prawdziwa petarda. Greco z Kampanii z wysoko położonych winnic (powyżej 650 metrów), macerowane przez 4 dni na skórkach w terakotowych zbiornikach, a później dojrzewające jeszcze przez 12 miesięcy w beczkach. Pachniało płatkami róży i pomarańczową skórką, gruszkami, zielonymi orzechami laskowymi i migdałami. Z przepiękną soczystością, energetyczną budową i drapiącymi, zachęcającymi do kolejnego kieliszka taninami. Coś fantastycznego, fenomenalnie pijalne. Znakomite+ (94/100).
Maison Viticole Ligas Assyrtiko 2017
Na koniec ruszamy na północne rubieże Grecji, do regionu Pella, gdzie na wietrznych zboczach góry Paiko rosną krzewy Assyrtiko używane to produkcji tego wina. W sferze aromatycznej jest dość ugładzone, nawet lekko zamknięte. Więcej pokazuje na podniebieniu, gdzie wychodzi trochę ziół, cytryn i sosu sojowego. Dość zachowawcze, zwłaszcza w porównaniu z kolejnymi pozycjam tego producenta. Dobre+ (88/100).
Maison Viticole Ligas Roditis Macertion 2016
Nazwa mówi z czym mamy do czynienia. Odmianę Roditis przemacerowano na skórkach i na kilka miesięcy umieszczono w dużych, starych beczkach. Lubimy wina w takim nieszablonowym stylu, tu pachnące suszonym sianym, obierkami jabłek i karmelizowaną cebulą. W ustach z jednej strony delikatnie słodkawe (czerwone jabłka, mirableki), ale też słone, z nutami umami. Niełatwe, ale przy tym żywe i rześkie. Znakomite- (92/100).
Maison Viticole Xinomavro Pata Trava 2017
Ten producent ma fantazję. Tutaj mamy bowiem Xinomavro, ale winifikowane praktycznie na biało (kolor jest tak delikatny, że trudno nawet mówić, żeby to było wino różowe) i z zachowanym delikatnym cukrem resztkowym. Aromatyczne (róża, fiołki, poziomki, truskawi), kwaskowe i słodkawe. Dziwny miks, ale przy tym wszystkim nie można mu odmówić uroku i powabu. W zasadzie nie spodzialibyśmy się, że takie wino może nam smakować, ale ma w sobie coś uwodzicielskiego. Bardzo dobre (90/100).
Chłopaki z Winemates skupiają się głównie na segmencie HoReCa, dlatego też nie podajemy cen wspomnianych butelek. Jeśli chcecie dowiedzieć się o jakim przedziale cenowym mówimy, napiszcie do nas maila, albo skontaktujcie się przez Facebooka, przekażemy jakiego wydatku powinniście się spodziewać.