Wina musujące na Święta i Sylwestra z oferty Boutique Konesera

Udostępnij ten post

Okres przed Świętami Bożego Narodzenia i Sylwestrem to wzmożony ruch w sklepach winiarskich. Do znudzenia powtarzamy, że jeśli nie wiecie jakie wino kupić na świąteczny stół stawiajcie na musiaka. Dobre wino musujące, posiadające odpowiednią strukturę, kwasowość, ale i delikatny cukier resztkowy to pozycja, która sprawdzi się do wielu dań, zwłaszcza tych lżejszych, bez udziału czerwonych mięs. A, że nim się obejrzymy przyjdzie Sylwester, to chyba nie musimy Was przekonywać, że jakaś musująca butelka (albo i dwie) powinny się znaleźć w Waszych domowych zbiorach.

Kiedyś wina musujące kojarzyły się głównie z luksusem i trzeba przyznać, że producenci szampanów dalej robią wiele, aby ten status quo podtrzymywać, niespecjalnie przejmując się wysokimi cenami swoich pozycji. Dlatego trzeba się nieźle nagimnastykować, aby znaleźć musiaka wyprodukowanego metodą klasyczną w atrakcyjnej cenie. Warto w takim wypadku szukać u mniejszych importerów, gdzie możecie znaleźć prawdziwe perełki. Utwierdziła nas w tym degustacja win od posiadającego świetne portfolio Piotra Klimczyka (Boutique Konesera – sklep znajduje się Galerii Północnej).

Rozpoczęliśmy od Crémantów, a więc win wytworzonych metodą klasyczną, pochodzących jednak spoza Szampanii. Na pierwszy ogień poszedł Domaine Moutard Les Vignolles Brut Chardonnay Crémant de Bourgogne (89 zł), a więc pozycja od producenta, który choć początkowo wytwarzał wina w Chablis, od kilku lat wszedł również w musiaki. Zapach nie jest zbyt zachęcający, z nutami kiszonki i zielonego ogórka. Zupełnie inne w ustach, gdzie pojawia się słodkawa owocowość, oraz dobrze zaznaczona, wyraźna zwłaszcza w finiszu kwasowość. Trochę razi ten kontrast między zapachem i smakiem, ale wino mimo wszystko się broni. Bardzo dobre-.

Podstawowy brut producenta to mieszanka 48% Pinot Noir, 48% Chardonnay i 4% Aligoté. Domaine Moutard Crémant de Bourgogne Brut (79 zł) jest w nosie łodygowe i zielonkawe, a na podniebieniu wyraziście wytrawne, z nutami chlebowymi. Do tego mamy przyjemne, gęste bąble i kremową fakturę. Owoce wchodzą w nieco słodszą tonację (wiśnie), a finisz jest delikatny. Wino zmysłowe, przyjemnie pijalne. Bardzo dobre.

Idąc dalej przeszliśmy do Deliance Père et Flis Crémant de Bourgogne Brut (79 zł), pozycji bardziej eleganckiej od poprzednika, zamiast w stronę owocowości kierującej nas na meandry nut drożdżowo-tostowych. Do tego znajdziemy tu bardzo żywe musowanie i świetną kwasowość. Bardzo dobre. Jeszcze lepszy jest jednak Deliance Père et Flis Crémant de Bourgogne Brut Rose (79 zł) – mieszanka Pinot Noir i Chardonnay. Jest lekko orzechowe, bardzo wytrwane, ponownie świetnie drożdżowe, ale obudowane  akcentami wiśniowymi. Po chwili pojawia się również nieco malin, wiśni i przypalonego na patelni masła. Obie pozycje od tego producenta to niebywała elegancja w iście szampańskim stylu za cenę połowy tego, ile trzeba wydać na nawet podstawowego szampana. Bardzo dobre+.

Pierwszym ze spróbowanych szampanów był Champagne De Lincé Comtesse Danielee Brut (110 zł), wyprodukowany z czerwonych odmian Pinot Meunier (65%) i Pinot Noir (35%). Bąbelki są bardzo liczne i duże, a smak oparty o nuty jabłek i drożdży. Kwasowości jest ponownie sporo, ale całość wydaje się dość prosta i jednak mało pociągająca. Bardzo dobre-.

Blanc de noir to biały szampan wytworzony z czerwonej odmiany. W przypadku Champagne Moutard Grand Cuveé (149 zł) jest nią Pinot Noir. W pierwszej chwili znajdziemy tu akcenty zielone, typowe zresztą czasem dla odmiany, z której powstało wino.  Na szczęście wino nadrabia dobrą świeżością i ożywczym, długim posmakiem. Na podniebieniu znajdziecie również nieco akcentów cebulowych. Całość nieco zaskakująca, niesztampowa, ale też wymagające otwartego umysłu. Bardzo dobre-.

Gdy zamiast konieczności skupienia się nad butelką wina, chcecie po prostu cieszyć się hedonistyczną radością wybierzcie lepiej Champagne J-M Sélèque Solessence Brut Rose (157 zł). Producent jest niewielki, roczna produkcja tej etykiety to zaledwie 4500 butelek. Winogrona użyte do produkcji tego wina pochodzą z siedmiu gmin z Doliny Marny i Côte des Blancs, a w skład ostatecznego kupażu wchodzi 45% Chardonnay, 40% Pinot Meunier i 15% Pinot Noir, z czego 10% fermentuje w dębowych baryłkach. W efekcie znajdziecie tutaj nuty wiśni i czerwonych porzeczek, podparte mocną kwasowością i pojawiającymi się w tle akcentami drożdżowymi. Wino nie jest nachalne, pije się je znakomicie, a przy tym ma w sobie sporo klasy. Bardzo dobre+.

Szampany świetnie pasują nie tylko do ryb, ale i drobiu. Pijąc Champagne Moutard Pinot Noir Brut (190 zł) chciało się spróbować do niego kurczaka w maślanym sosie. Wszystko za sprawą mocnej owocowości (truskawka, maliny, świeże wiśnie), ale i kremowej struktury. Dodatkowo w finiszu pojawia się skalista mineralność i intensywne nuty kwaskowe. Bardzo ładnie zbudowane, rześkie i subtelne. Bardzo dobre+.

Crème de la crème był jednak Champagne Moutard Cuvée des 6 Cépages Brut 2008 (275 zł). Nazwa wskazuje na aż sześć użytych proporcjonalnie odmian winorośli – Arbane, Chardonnay, Petit Meslier, Pinot Blanc, Pinot Meunier i Pinot Noir. Fermentacja i dojrzewanie odbywa się w dębowych beczkach. Jak na 9-letnie wino jest bardzo świeże i owocowe. Świetnie rozwija się w kieliszku, po chwili wyłaniają się jabłka, a po kilku dalszych minutach nuty brioszki i orzechów. Arcyciekawe wino, które jednak potrzebuje czasu, aby zostać w pełni docenionym. Nie spieszcie się z nim, a nawet przelejcie przed podaniem do karafki. Znakomite-.

Padający za oknem śnieg nastrajał refleksyjnie i zachęcał do niespiesznego cieszenia się kolejnymi pozycjami, które próbowaliśmy. Na szczególnie dużo ciepłych słów zasłużyły  Crémanty, które pokazały, że za mniejsze pieniądze można trafić na pozycje, które spokojnie mogą stawać w szranki z wieloma szampanami.