Wilekanoc 2016

Święta Wielkanocne tuż przed nami. Tak się stało, że w tym roku nie przygotowujemy kompletnie nic – rodzice zabronili i biorą sprawy w swoje ręce. Nie zmienia to faktu, że nastrój świąteczny w pełni i kombinujemy, jakie danie mogłoby znaleźć się na stole, pomimo tegorocznej zamiany ról. Myśleliśmy, wertowaliśmy stare książki kulinarne, szukaliśmy i wpadła nam w ręce koncepcja włoskiej baby ziemniaczanej . Czyli coś na kształt naszej, tylko zamiast boczku dodajemy mozzarellę i zioła. Przepis prosty i można przygotować placek dzień wcześniej.
Ugotowane ziemniaki odstawiamy do ostygnięcia. Roztrzepujemy jaja w misce. Dodajemy do ziemniaków twarożek o gładkiej konsystencji (np. Turka z plastikowych pojemniczków) i mocno ucieramy jak na puree, aż uzyskamy masę bez grudek. Dodajemy przeciśnięte przez praskę dwa ząbki czosnku, płaską łyżeczkę pikantnego chilli (albo rozkruszonej suszonej papryczki), posiekaną natkę pietruszki i świeży tymianek oraz pokrojoną w kostkę mozzarellę. Mieszamy dosyć mocno, doprawiamy solą i białym pieprzem. Dodajemy jaja i dokładnie ucieramy, aż masa będzie jednorodnej konsystencji. Tortową formę (23-26 cm) wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy oliwą. Wlewamy ciasto, wygładzamy z góry i pieczemy w 170°C około 1 godziny, aż wierzch babki będzie twardy i rumiany. Po wystudzeniu odcinamy nożem brzegi od formy. Podajemy ze świeżym tymiankiem. Ta baba lubi pieprz, wiec gdyby było go za mało w cieście, doprawcie na talerzu. Możemy podać kawałki placka z prostą sałatą. Może to być niezła alternatywa dla klasycznych dań polskiej kuchni wielkanocnej. Bo pozostaje w klimacie, a jednak jest trochę podkręcona.
Uff… ale jakie wybrać wino… Postawiliśmy na Gruner Veltliner – czyli lekkość, ziołowość, kwas i mineralność w zderzeniu z ciężkawą, trochę tłustą babą. Gruner też dobrze się powinien spisać na wielkanocnym stole to innych potraw – np. białej kiełbasy. Otworzyliśmy kupiony za 25 PLN w Winnicach Europy Gruner Veltliner Burgenland 2014, Weinbau Reinhard Bruckner . No i jaka cena taki Gruner… Kolor ładny – jasne złoto z zimnymi refleksami. Klasyczne. Nos zamknięty, jakby zredukowany, nawet lekko warzywny. Gdy się otworzy więcej pieprzowych nut dociera. Usta z początku atakują fajną skórką z grejpfruta, która niestety potem wraz z ocieplaniem się wina mija. Kwasowość średnia – wino świeże. Biały pieprz w średniej końcówce. To wino się jakoś „rozłazi”, do głosu dochodzą mdłe nuty. 83/100 No nie jest to Gruner z Wachau…
Połączenie z babką ziemniaczaną jest generalnie słabe… O ile jedząc placek nie czujemy jajecznej nuty, to po łyku wina mamy wrażenie, że zapijamy jajecznicę… Gryzie się z daniem i wzmacnia niepożądane nuty. Jak to mawiał nasz znajomy – „nie zawsze jest kawior….”
Otwierajcie w te Święta więc morze Bożolaków, Soave, Chablis lub innych Grunerów niż degustowany, czy też po prostu lekkich czerwonych i białych, aby energii pozostało do wieczora!
Wesołego Jajka!
A&W