Wiązy pokoju – Château Ormes-de-Pez 2011

Udostępnij ten post

_DSC0601Po piątkowych wydarzeniach trudno jak gdyby nigdy nic napisać kolejnego posta o winie. Niestosowne wydaje się opisywanie kolejnej butelki, gdy w głowie wciąż mamy wstrząsające kadry, a w pamięci wzrastającą liczbę ofiar. Długo się zbieraliśmy do tego wpisu. W końcu jednak doszliśmy do wniosku, że mało jest krajów, gdzie wino tak wrosło w codzienne życie jak we Francji. Nie chcemy też, aby to, co dzieje się obecnie w Europie i co może dziać się w najbliższym czasie (oby nie) w innych krajach, zmazało radość i afirmację życia z której słynie kultura europejska. Z tego powodu (choć może to banalne) niech ten wpis będzie też swojego rodzaju hołdem dla zmarłych oraz naszym wyrazem wsparcia dla francuskiego narodu.

Zdecydowaliśmy się na otwarcie Château Ormes-de-Pez 2011. Nazwa posiadłości, nawiązuje do miejscowości Pez, ale w wolnym tłumaczeniu może być również rozumiana jako „wiązy pokoju” (słowo „pez” to „pokój” w dawnym, lokalnym bordoskim dialekcie) i choć zdaliśmy sobie z tego sprawę już po zakupie butelki, wydaje się to nam tym bardziej znamienne i pasujące do chwili.

Wino dostępne jest w ramach kończącej się właśnie oferty win francuskich w Lidlu w cenie 119 zł. Możemy Wam zdradzić, że już od jutra na półki dyskontu zostanie wprowadzona nowa, przedświąteczna selekcja win z Francji. W ciągu tygodnia na pewno o wszystkich winach przeczytacie na blogu.

Tymczasem wróćmy do degustowanej przez nas butelki. Château Ormes-de-Pez leży na lewym brzegu Bordeaux, w apelacji Saint-Estèphe. Od 1930 roku posiadłość znajduje się w rękach rodziny Cazes. Winogrona są zasadzone na dwóch parcelach leżących na południe i północ od miejscowości od której nazwę bierze całe apelacja. Łączna powierzchnia działek to ponad 35 hektarów (54% Cabernet Sauvignon, 37% Merlot, 7% Cabernet Franc oraz 2% Petit Verdot). Wino było już przez nas próbowane podczas prasowej degustacji zorganizowanej przez Lidl w październiku. Wiadomo jednak, że nieco inaczej odbiera się butelkę, gdy jest ona pita podczas szeregu innych pozycji, a inaczej gdy możemy poświęcić jej 100% uwagi.

W nosie bardzo ładnie owocowe. Mamy dojrzałe wiśnie, śliwki i czereśnie. To wszystko posypane pieprzem i doprawione odrobiną sproszkowanej papryki. Usta najpierw słodkawe, później wychodzi przyjemna kwasowość. W finiszu wyraźne, jeszcze szorstkie taniny. Poważne, elegancko poprowadzone wino. Jedyne czego mu brakuje, to odrobiny większej koncentracji.

Robert: Wino otworzyliśmy (bez przelewania do karafki) jakieś trzy godziny przed rozlaniem do kieliszków. W spokojnej, domowej atmosferze, pite bez pośpiechu i odrobiny zgiełku jaki zawsze pojawia się na publicznej degustacji, smakowało mi nawet lepiej, niż poprzednio. Już teraz dojrzała butelka, z elegancką, nieco słodką owocowością. Do tego nie unika wyraźnych tanin. Nie jest tanie, ale dostajemy tutaj kawał solidnego wina.

Marta: Bardzo ładne wino. Mogliście zauważyć, że nie jestem fanką Bordeaux, co ja mówię – jaką fanką, ja nie znoszę Bordeaux! Jednak tym razem butelka przypadła mi do gustu. Ma solidny owocowy kręgosłup, ale obudowany taninami i ujawniającą się kwasowością. Bardzo czyste, bez stajnianej nuty, której nie lubię w winach z tego regionu. Sama się dziwiłam z jaką przyjemnością piłam tę butelkę. Co więcej odnoszę wrażenie, że sprawdziłoby się w wielu kulinarnych odsłonach, choćby z wołowym gulaszem.


Podsumowanie:

ZaDobry, gęsty owoc w nosie.

PrzeciwZa mało koncentracji.

Ocena – bardzo dobre-.