Wegtariańska lasagne plus proste Chianti

Byłem na ostatnio na kilku toskańskich superdegustacjach (min opisywanej kilka tygodni temu Gran Selezione) i uświadomiłem sobie, że jeśli chodzi o Chianti to piję właściwie tylko i wyłącznie Classico. To serce Chianti i region odpowiedzialny za najlepsze wina. Sól Sangiovese i właściwie jedyna oprócz Brunello apelacja dająca najlepsze wina z tego szczepu. Brunello ma swoje problemy a Chianti Classico (oprócz zamieszania z Gran Selezione) tkwi dumnie na straży jakości i, już chyba można powiedzieć też, stylu. Moderniści porzucili agresywne użycie małej nowej beczki a wszystko zmierza ku tak potrzebnej równowadze. Peryferia, czyli apelacje takie jak Colli Senesi, Colline Pisane, Colli Fiorentini czy po prostu podstawowa Chianti DOCG dużo mniej mnie interesowały. Jakość wina (no może poza Ruffiną, ale ona ma mało oprócz nazwy wspólnego z Chianti) jest w nich znacznie słabsza. Często butelki są ostre, taniczne, „zielone”, rustykalne, albo jakoś dziwnie „przegotowane”. Nie mają klasy i elegancji Classico. Mamy więc na rynku trochę etykiet, które są z ogólnej apelacji Chianti i są zgodnie z zasadami zrobione w co najmniej 75 % z Sangiovese. Chciałem więc się skonfrontować. Nie miejcie nadziei na odnalezienie w tej kategorii jakiś perełek, niemniej jednak można trochę pomyszkować, szczególnie że ceny są dużo niższe niż za Classicco. Za 30-40 PLN można coś już kupić i otworzyć jako codzienne wino do pizzy/pasty. Zobaczmy na co trafiłem.
A więc w poszukiwaniu prostego Sangiovese dotarłem do Wine&You i kupiłem Chianti DOCG 2015, Fattoria di Poggio Capponi (cena: 36 PLN). To gospodarstwo współcześnie (od początków XX w) produkujące, wino, mąkę i oliwę, początek swojej historii znajduje w XVI w., kiedy to ziemia należała do wpływowego rodu Capponich. Winnice położone są okolicy miasteczka Montespertoli, czyli na zachód od Classico, około 30 km od Florencji. Krzewy rosną na gliniastych glebach. Wino, które kupiłem to blend 95 % Sangiovese, 3% Colorino i 2 % Canaiolo. Starzone jest chwilę w stali i jeszcze 3 miesiące w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Wino w kieliszku zaprezentowało się ciemno rubinową sukienką, z lekko jaśniejszą falbanką. W nosie wiśniowo-czereśniowy owoc i suszone pomidory. Jest średnio intensywny i nie robi jakiegoś super wrażenia. Usta ostrawe, proste o dosyć wysokiej kwasowości. Tanina wysoka, istotna, ale nie przesadzona. Jest owoc – świeże wiśnie plus trochę czereśni. Ogólnie całkiem przyjemnie, ale niestabilne i brakuje trochę równowagi. 85/100 Jest solidnie, niestety jednak nie przeskakujemy na wyższy poziom.
Wymyśliłem sobie, że przygotuje do tego prostego Chianti jakiś makaron z dodatkiem pomidorowego sosu ale bez mięsa. Dziś będzie więc Lasagne z bakłażanem i ricottą. Jeśli używamy grubszych płatów suchego lasagne, możemy je podgotować chwilkę aby mieć pewność, że po upieczeniu będą na 100% miękkie. Bakłażana kroimy w plastry, smarujemy oliwą z oliwek extra vergine, doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy na dosyć mocno rozgrzanym grillu do miękkości. Jeśli potrzeba smarujemy mocniej pędzelkiem oliwą. Siekamy drobno orzeszki piniowe. Redukujemy w rondelku passatę aby trochę zgęstniała. Doprawiamy solą i pieprzem. Naczynie żaroodporne, w którym będziemy piec lasagne natłuszczamy masłem. Na spodzie układamy warstwę makaronu, na niej układamy bakłażany, posypujemy orzeszkami piniowymi a także kładziemy pokruszoną ricotte. Na górę lejemy kilka łyżek passaty i dodajemy kilka listków bazylii. Robimy kilka (2-4) warstw (w zależności od naczynia). Ostatnią posypujemy parmezanem. Pieczemy 40 minut w 180C.
Chianti DOCG 2015, Fattoria di Poggio Capponi niestety nie okazało się dobrym kompanem do lasagne z bakłażanem i ricottą. Zaskakująco pojawiło się wiele „zielonych” nut. Było zbyt tanicznie i zbyt twardo. Oczekiwałem bardziej słodkawego owocu który wespół z pomidorowym sosem i z bakłażanem zrobiłby fajne połączenie. No tym razem nie wyszło.
No i taka to robota z tymi satelitami i ogólną apelacją Chianti… Lepiej dołożyć z 10 PLN i pokusić się o Rosso Toscana IGT od któregokolwiek producenta z Classico czy też Montalcino. Na pewno nie będzie gorzej.
Do następnego!
W