Warsaw Wine Experience 2019 – trzy pewne strzały

Udostępnij ten post

Jeszcze jakiś czas temu, każdy duży festiwal winiarski był u nas wyczekiwanym świętem. Biegaliśmy od stolika do stolika, testując dziesiątki win, chcąc się jak najwięcej dowiedzieć, zdegustować, poszerzyć horyzonty. Dziś trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: bowiem potem zwyczajnie okazywało się, że co byśmy nie robili, udawało się spróbować może 1/10 prezentowanych win i wychodziło, że osiągamy pewną ilość a nie jakość. Na szczęście ten neoficki zapał już nas opuścił i teraz do takich eventów podchodzimy bardziej metodycznie, selekcjonując kilku winiarzy, importerów, których chcemy odwiedzić, wychodząc przy tym z założenia, że lepiej mniej, ale dokładniej. 

Taki też plan mieliśmy udając się na zorganizowaną przez ekipę Fermentu/Winicjatywy degustację Warsaw Wine Experience. Biorąc pod uwagę, że poza liczną reprezentacją rodzimych importerów, wystawiać się miało kilku producentów z Austrii, spora reprezentacja winiarzy z Tokaju, Mołdawii i Gruzji, wiedzieliśmy, że dyscyplina degustacyjna będzie tego dnia wyjątkowo ważna. Dziś przedstawiamy Wam najciekawsze znaleziska.

Wino na butelki

To poznański pomysł, którego twarzą jest jeden z najsymatyczniejszych polskich sommelierów Maciej Sokołowski. Zaczęło się od importu dedykowanego dla lokali na Młyńskiej 12 w Poznaniu, ale od niedawna projekt otworzył się szerzej na sektor HoReCa. Na Młyńskiej istnieje równie możliwość zakupu tych butelek bezpośrednio. Przyznajemy, że nie mogliśmy się doczekać, kiedy będzie okazja by przetestować to portfolio. Spróbowane butelki łączy duża plastyczność, widać tu wieloletnie doświadczenie i dobry smak Maćka, który dobrał wina, które świetne sprawdzą się też w kuchni. Uwaga Mistrz zaserwował:

Adegas Valmiñor Albariño Rías Baixas 2018

Rozpoczęliśmy od wina z O Rosal, która jest jedną z pięciu (obok Val do Salnés, Ribeira do Ulla, Soutomaior i Condado de Tea) podstref apelacji Rías Baixas, położoną przy samej portugalskiej granicy, bardzo blisko morza. Jest tu nieco cieplej, stąd też powstająca wina łączą wysoką kwasowość z nieco mocniejszym (niż zwykle w przypadku Albariño) ciałem. Potwierdza się to w spróbowanej butelce, gdzie słoność i mineralność koegzystują z przyjemną kremowością. Dominują akcenty cytrynowe, kwaskowe, jabłkowe, ale przy akompaniamencie nut moreli i brzoskwiń. Soczyste i niebanalne. Bardzo dobre (90/100). 

Franz Haas Manna 2017

Cieszy nas obecność u Maćka tego świetnego winiarza z naszego ukochanego Alto Adige. Jak deklaruje Franz Haas wino to dedykował on swojej żonie Marii Luisie Manna. W jego składzie znajdziemy złożoną mieszanką – 40% Rieslinga, 20% Chardonnay, 15% Gewürztraminera, 15% Kernera, 10% Sauvignon Blanc, przy czym Chardonnay i połowa Sauvignon dojrzewają w beczkach, a następnie całość dojrzewa 7 miesięcy na osadzie. Podobnie – jak w poprzednim winie – mamy tu przyjemną fakturę, ciekawą maślaność i oczywiście charakterystyczną dla regionu dawkę mineralności. W nosie pierwsze skrzypce grają jabłka i gruszki, zielona trawa oraz kwiaty. Kompleksowe, mogące poleżeć kilka lat na półce. Bardzo dobre+ (91/100).

Domaine Poitout Chablis Vieilles Vignes 2017

Teraz przeskakujemy do Burgundii, na spotkanie z nieco przez nas ostatnio omijanym Chablis. Tu zaprezentowało się ono w wersji pochodzącej ze starych krzewów, mających około 50 lat. Kwaskowe, wręcz elektryczne, bardzo soczyste, delikatnie słonawe. Będziemy się powtarzać, ale ponownie na języku pojawia się kremowość i przyjemna ciężkość. Duża klasa, przy ograniczonych środkach użytych w celu jej wyrażenia, bo jednak nie jest to wino jakoś bardzo wielowymiarowe, a jednak takie pyszne! Znakomite (93/100).

Weingut Aufricht Sauvignon Blanc Baden 2016

O tym producencie napomknęliśmy Wam ostatnio, gdyż jest to największa gwiazda regionu Bodensee, który mieliśmy okazję odwiedzić w sierpniu. Mimo, że Sauvignon to odmiana, którą zwykle powinno się wypijać stosunkowo szybko, to w tym 3-letnim winie nie znajdujemy żadnych oznak zmęczenia. Dominują kiszone akcenty, proch, agrest, biały pieprz i świeżo skoszona trawa. Całość jest kwaskowa i energetyczna. Będzie świetne wiosną, albo zaszalejmy, bo już teraz sprawdzi się świetnie do smażonego sandacza. Bardzo dobre (90/100).

Weingut Hemberger Pet-Nat Silvaner Franken 2017

Pet-Naty – w których fermentacja kończona jest w butelkach, a następnie wino dojrzewa w nich z osadem, „to coś, co Miśki lubią najbardziej”. Tu mamy wersję z Frankonii, którą odwiedziliśmy w sierpniu i Silvanera, który dojrzewał dodatkowo na skórkach 30 godzin. Niesztampowe, bo pachnące pietruszką, drożdżami, skórką chlebową, ale też bardziej kanonicznie – cytrynami i papierówkami. Mocno kwaskowe, wytrawne do bólu z delikatnie karmelowym finiszem. Świetne. Bardzo dobre+ (91/100).

Viniversum

No to teraz prosta podpowiedź: zapamiętajcie sobie nazwę tego nowego importera z Wrocławia, bo choć dopiero raczkuje na naszym rynku, to już kilka spróbowanych od niego win świadczą o tym, że ma prawdziwe petardy. Dodatkowo właściciele łączą sprzedaż wina w Polsce, z posiadaniem niewielkiej winnicy we Włoszech, zazdrościmy i kiedyś się pewnie wprosimy!

Case Paolin Col Fondo Asolo Prosecco (59 zł)

Col Fondo to sposób produkcji Prosecco techniką, która używana jest również przy Pet-Natach. Druga fermentacja odbywa się w butelkach, ale osad nie jest z nich usuwany. W efekcie powstało wino świetnie orzeźwiające, pełne nut kwaskowych jabłek i gruszek, ale też siana i ziół. Zupełnie nie przypomina przesłodzonych landrynek, jakimi bywają Prosecco, to inna liga. Bardzo dobre+ (91/100).

Paltrinieri L’Eclisse Lambrusco di Sorbara 2016 (70 zł)

Fakt, że bodajże najlepszy producent Lambrusco, lubianego przez nas wina z Lombardii, jest już dostępny w Polsce i nie musimy bazować na własnym imporcie z Berlina, to cudowna wiadomość. Mamy tu 100% odmiany Lambrusco di Sorbara, winogrona pochodzą z pojedynczej, specjalnie wybranej parceli, a druga fermentacja przeprowadzana była w stalowych zbiornikach, w powolnym procesie trwającym do 3 miesięcy. Dzięki temu wino jest bardziej kompleksowe, niż zwykle zdarza się to w przypadku Lambrusco. Z mocnym wiśniowym przytupem, któremu smaczku dodają nuty śliwek, czereśni, malin, a nawet jagód. Potężnie kwaskowe, sprobowalibyśmy je nawet z nieco tłustszym mięsem (i to nie tylko kaczką, czy gęsią, ale nawet wieprzowiną). To Lambrusco Was do siebie przekona! Znakomite- (92/100).

Imperiale Bolgheri Scapestrato IGT Toscana 2018 (102 zł)

W etykiecie z nadmorskiego regionu Toskanii znajdziemy 70% Syrah, 20% Cabernet Franc i 10% Cabernet Sauvignon. Całość dojrzewała jedynie w stali i wita się z nami intensywnymi nutami wiśni i śliwek, posypanych czarną ziemią. Dzikie, nieugładzone, bardzo szczere, radosne i mocno taniczne. Chciałoby się zagryźć je stekiem. Bardzo dobre+ (91/100).

Stefano Amerighi Syrah Cortona 2016 (124 zł)

Mało znaną toskańską apelację Cortona (samo miasteczko pewnie kojarzycie z filmu „Pod słońcem Toskanii”), poznaliśmy przy okazji ślubu naszych przyjaciół, który odbył się w tych okolicach kilka lat temu. Dzięki tej cudownej rodzinnej imprezie, mieliśmy też okazję spróbować tego wina z 3 lata starszego rocznika. Winnica jest prowadzona biodynamicznie, a ten Syrah przez 14 miesięcy dojrzewa w dębowych beczkach i cemencie, do butelek zaś trafia bez filtracji i stabilizacji. Jeszcze młodziutkie, z nutami dojrzałych wiśni, śliwek, balsamico, ziół i dymu. Podobnie jak u poprzednika, tu również taniny są dość rustykalne, drapiące i zostające jeszcze długo po przełknięciu. Dzisiaj niepoukładane, warto wrócić do niego za 2-3 lata – u nas wspomnienia wróciły, warto na nie poczekać. Bardzo dobre+ (91/100).

Dirupi Vino Sbagliato Sforzato di Valtellina 2016 

Alpejska dolina Valtellina, to najdalej na północ  Włoch wysunięte miejsce, w którym uprawiane jest Nebbiolo. Oczywiście tutejsze wersje smakują zupełnie inaczej, bardziej surowo niż pozycje z piemonckiego Langhe. Sforzato di Valtellina to metoda produkcji win passito, czyli wytrawnych wersji, ale z podsuszanych gron (analogicznie jak przy Amarone). Jest pięknie truskawkowe, malinowe, z mocnym, słodkawym owocem, podbitym przez nuty skórzane, liść laurowy, ziele angielskie. Na podniebieniu kwasowość i taniny Nebbiolo dają o sobie znać, idąc przez usta mocną, zbitą ławą. Znakomite (93/100).

Mille Sapori Plus

To potężna firma importująca do naszego kraju pełną gamę włoskich produktów spożywczych – makarony, oliwę, sery, przetworzy i oczywiście wina. Te ostatnie firmuje m.in. Kuba Małecki, a jak Kuba, mówi, że dobre, to proszę Państwa, „należy go słuchać”! Jego rekomendacja dla nas warta jest nawet więcej, niż nazwy renomowanych winiarzy.

Broglia La Meirana Gavi 2017

Jeśli piemonckie wina z odmiany Cortese kojarzą się Wam (w zasadzie słusznie) z nieciekawymi, anonimowymi pozycjami, to na szczęście tacy producenci jak Broglia niosą w tym zakresie promyk nadziei. Tu obok jabłkowo-gruszkowo-migdałowego ciała mamy bowiem delikatnie maślaną fakturę, ale też zarysowaną kwasowość. Typowe wino tarasowe, ale nie pozbawione pewnej dawki elegancji. Bardzo dobre- (89/100).

Tenuta L’Impostino Ballo Angelico Vermentino Toscana 2017

Toskańskie Vermentino zwykle bywają najpełniejszymi emanacjami tej odmiany, choć tutaj na szczęście nieco wybujałe ciało jest stonowane przez kwaskowe nuty jabłek i soku z cytryn. Ten soczysty posmak ciągnie się zresztą w długim finiszu. Świetne wino do grillowanych ryb i owoców morza. Bardzo dobre+ (91/100).

Tenuta Iuzzolini Lumare Cirò Rosato 2018

Górzysta, biedna, położona na samym południu włoskiego buta Kalabria, to przez nas niemal nieodkryty region. Ostatnio w winnym świecie jest jednak o nim coraz głośniej, głównie za sprawą apelacji Cirò i powstającym tu win z odmiany Gaglioppo. Tu mamy je w wersji różowej, ale nie jest to niemal lekki róż w stylu prowansalskim, ale raczej butelka podobna do Cerasuolo d’Abruzzo, pełny i mocno wybarwiony. Dodatkowo dojrzewał w beczkach, o czym przypominają delikatne nuty waniliowe i maślane. Znajdziemy w nim też wiśnie i śliwki, a przede wszystkim mnóstwo przypraw i ziół. To naprawdę poważny zawodnik, dla którego szukalibyśmy połączeń z łososiem, albo dzikim ptactwem. Bardzo dobre+ (91/100).

Pietradolce Etna Rosso 2017

Ze stoków Etny pochodzą nasze ulubione południowowłoskie wina. Wysoko położone winnice (dochodzące nawet do 1000 metrów) sprawiają, że winogrona mogą się cieszyć dużymi różnicami temperatur między dniem, a nocą, co przekłada się na ich aromatyczność i zwiewność. Tu flagowy lokalny szczep Nerello Mascalese, dojrzewał w beczkach przez 3 miesiące. Mamy przede wszystkim morze czerwonych owoców: z wiśniami, czereśniami, malinami, poziomkami i żurawiną. Kwaskowe, soczyste, lekkie i przyjemnie żywe. W ciemno nie do odgadnięcia, że w kieliszkach mamy Sycylię, wino ma w sobie piękny chłód i mineralność. Znakomite (93/100).

Powyższe zestawienie nie wyczerpuje wszystkich ciekawych win, które sprobowaliśmy na Warsaw Wine Esperience, ale staraliśmy się wybrać dla Was trzy stanowiska, które były również dla nas nowością, a na które na pewno warto zwrócić uwagę. Szukajcie tych pozycji, bo są to świetne wina, wspaniale, że dostępne w Polsce. Jeśli pojawi się zarzut braku cen, to od razu odsyłamy Was do importerów, Wasz kontakt na pewno nie pozostanie bez odpowiedzi, a i my świadomie zdecydowaliśmy nie zostawiać Was we wpisie z „hurtowymi” cenami.