Wakacyjne Vermentino di Gallura

Niemal jak mantrę powtarzamy, że Vermentino jest szalenie niedocenianą odmianą. Sięgając po włoskie, białe wina Polacy wybierają zwykle bezpłciowe Pinot Grigio, anonimowe Prosecco czy inne Soave. Tymczasem Vermentino, odmiana uprawiana głównie w pasie wybrzeża Morza Śródziemnego, od południowo-wschodniej Francji po Toskanię, oraz wyspach u tegoż wybrzeża leżących, daje zwykle o wiele więcej radości i przyjemności. Z odmiany tej powstają zarówno wina lekkie, kwaskowe, do wypicia za młodu, jak i poważniejsze, bardziej skoncentrowane pozycje, które spokojnie można odłożyć na kilka lat na półkę. Co za tym idzie, wykorzystanie Vermentino jest bardzo szerokie. Od tarasowych win niosących w sobie powiew orzeźwienia w upalny dzień, po pozycje świetnie sprawdzające się jako towarzysze dań z owoców morza, tlustszych ryb czy drobiu.
Bodajże najbardziej szanowaną apelacją dla Vermentino jest zlokalizowana na Sardynii Vermentino di Gallura (jedyna apelacja DOCG na wyspie). Sardynia… ach, prawie już pakowaliśmy walizki, aby to właśnie na niej spędzać nasze wakacje, ale w ostatniej chwili zmieniliśmy zdanie i obraną trasę. Jednak nadal ciągnie nas do tego ponoć przepięknego miejsca i podczas zakupów w miejscowym markecie wpadła w nasze ręce butelka właśnie stamtąd pochodząca. Aghera Sarga Vermentino di Gallura 2015, butelkowane przez anonimowego producenta oznaczonego jako SS/619/IT, kosztowala nas nieco ponad 7 eur.
Co otrzymujemy w tej cenie? Otóż jak się okazuje całkiem poważnego zawodnika. Z delikatnie woskowym nosem okraszonym muśnięciem mineralności i dodatkiem słodkawym jabłek i melona. W ustach wino jest dosyć rozbudowane, kwaskowe, zakończone naftowym niuansem. W ciemno można by je pomylić choćby z Rieslingiem z jakiegoś cieplejszego regionu. Piliśmy je solo na tarasie, ale spokojnie podołałoby rybie z grilla, czy nawet kurczakowi.
Podsumowanie:
Za – koncentracja i ładna budowa.
Przeciw – odrobinę zbyt niska kwasowość.
Ocena – bardzo dobre-.