Vinho Verde z Lidla – Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde 2015

W końcu na dobre zawitała do nas wiosna, a z nią sezon rowerowy. Pewnie o tym nie wspominaliśmy, ale uwielbiamy weekendowe wycieczki na dwóch kołkach. Mieszkając na obrzeżach Ursynowa, nie trzeba nam wiele, aby przez Wilanów znaleźć się w małych wioskach rozciągających się pomiędzy Powsinem, Konstancinem, a Wisłą. Świeżo wyremontowane asfaltowe drogi płynnie przechodzące w przecinające zielone pola utwardzone, piaszczyste ścieżki, to idealny teren na podziwianie przyrody i ucieczkę od wielkomiejskiego zgiełku. A gdy mamy więcej czasu i fantazji możemy tędy dojechać choćby do Góry Kalwarii, czy Winnego Garażu (który odkryliśmy przypadkowo podczas jednej z naszych podróży). Na szczęście kolano Roberta ma się już na tyle dobrze, że na niespiesznych wyprawach nie jest ono dla nas przeszkodą.
Wiosna to również czas, gdy zwracamy się ku białym, lekkim winom, które po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów przynoszą nam odświeżenie i orzeźwienie. Lodówkę zapełniają więc Rieslingi (wszak właśnie rozpoczął się Riesling Weeks), Grüner Veltlinery, czy Vinho Verde. Można narzekać, że „zielone wina” to produkt typowo marketingowy powstały w celu omamienia konsumentów, że są mało aromatyczne, mają mało ciała, czy że to po prostu kwasiory. Po części jest to prawda i nawet kupując Vinho Verde należy pozostać czujnym – dlatego warto wybierać butelki jednoszczepowe. Wytworzone najczęściej z Alvarinho lub Loureiro, nieco droższe są jednak zwykle ciekawsze i bardziej intrygujące. Zwłaszcza pierwsza z odmian, o kwasowości, która śmiało może konkurować z Rieslingiem i charakterystyczną mineralnością daje wina na wskroś poważne.
Wraz z ofertą produktów z Półwyspu Iberyjskiego na półki Lidla wróciło wino znane z poprzedniego, sierpniowego rozdania, ale oczywiście w nowym, bieżącym roczniku. Nobre Colheita Alvarinho Vinho Verde 2015 (19,99 zł) ma jak na Vinho Verde dość intensywny zapach wiosennego zielonego ogórka, gruszek z domieszką szałwii i moreli. Usta wybornie kwaskowe, jabłkowo-cytrynowe. Długi finisz z akcentami słonej, morskiej wody. Bardzo świeże, lekkie, idealne na taras, czy do wiosennych sałatek.
Robert: Vinho Verde było jednym z pierwszych rodzajów win, które polubiłem na początku swojej drogi. O ile wiele z tych młodzieńczych miłości już osłabło (jak choćby Rioja), to w tym wypadku to się to nie zmieniło. W pamięci mam też wina kosztujące w Portugalii 3-4 euro, które znakomicie pasowały do grillowanej makreli czy labraksa. Te butelki albo się kocha albo nienawidzi, ale takie nie pozwalające na obojętność pozycje to esencja winnego czaru.
Marta: Może i Was to rozśmieszy, ale kiedy po naszych rowerowych wojażach, usiadłam z kieliszkiem w ręku i nogami zarzuconymi na balkonowe barierki, przez nuty zielonego ogórka na myśl przyszła mi odświeżająca, odmładzająca maseczka do twarzy. Takie jest też to wino – w ten ciepły wiosenny dzień odświeżyło nas, nałożyło na nas odmładzającą mgiełkę, pozytywnie nastroiło na dalszą część weekendu. Czy od Vinho Verde należy oczekiwać czegoś więcej…
Podsumowanie:
Za – świeżość, kwasowość.
Przeciw – dosyć proste, brakuje mineralności.
Ocena – dobre+.