Vignamorello Gutturnio Superior La Tosa 2006 – hedonistyczna przyjemność

Region Emilia-Romania uważany jest za kulinarne serce Włoch. Pod tym stwierdzeniem podpisujemy się całym sercem. Tutejsze pasty, szynka parmeńska, parmezan, czy różne rodzaje mięsa nie mają sobie równych. Zarówno w stolicy Bolonii, jak i w odwiedzonych przez nas miastach regionu – Parmie, Modenie i Ferrarze skosztowaliśmy prawdziwych rarytasów. Do dziś mamy w pamięci smak tagliatelle z grzybami i królika z sosie myśliwskim które zjedliśmy w ukrytej w małej uliczce Trattorii al Tribunale w Parmie. Tego samego wieczoru, snując się wolnym krokiem po uliczkach pięknego starego miasta trafiliśmy również do niewielkiej, nieoznaczonej w przewodnikach winiarni, a tam po raz pierwszy dane nam było odkryć prawdziwą magię Barolo przy butelce Michele Chiarlo Barolo Cannubi 1998.
Żeby jednak udać się do miejsca skąd pochodzi opisywane dziś wino musielibyśmy wyruszyć się z Parmy jeszcze dalej na zachód. Tam, przy samej granicy z Lombardią znajduje się Piacenza, a położone kilkanaście kilometrów na południe od miasta wzgórza dały nazwę apelacji Colli Piacentini. Pochodzące stąd czerwone wina noszą nazwę Gutturnio. Tym mianem określa się unikalny kupaż Barbery oraz Bonardy (w Emilii-Romanii zwanej również Croatiną). Miejscowi winiarze zwykli opowiadać, że historia tych win sięga czasów Imperium Rzymskiego. Już wtedy Lucius Calpurnius Piso Caesoninus, szwagier Juliusza Cezara, był krytykowany przez swoich politycznych przeciwników za zbytnią miłość do win z okolic Piacenzy. Nazwa zaś wywodzi się od określenia dużego, często nawet dwulitrowego pucharu – gutturnium. Wypełniony po brzegi winem, był przekazywany wokół stołu, aby piciem z jednego naczynia podkreślić przyjaźń wśród obecnych gości.
Winnica La Tosa to jeden z bardziej uznanych producentów z Colli Piacentini. Posiadłość znajduje się w rękach rodziny Pizzamiglio, która uprawia osiem szczepów: Malvasia, Sauvignon Blanc, Ortrugo, Trebbiano, Barbera, Bonarda, Cabernet Sauvignon i Merlot. Vignamorello Gutturnio Superior La Tosa 2006 zakupiliśmy podczas letniej promocji sklepu Salute. W butelce jest 65% Barbery oraz 35% Bonardy, a wino przez kilka miesięcy dojrzewało w dębie.
Po nalaniu do kieliszka ma ciemny, wiśniowy, choć transparentny kolor. Pachnie ciemnymi owocami z dodatkiem lukrecji i ziół. Usta wciąż bardzo świeże, soczyście owocowe. W tle rozwijają się nuty dymu, igliwia, liścia laurowego. Mimo tych lat spędzonych w butelce kwasowość jest ciągle obecna. Taniny w finiszu nie są zbyt silnie zaakcentowane, tym niemniej nie można powiedzieć, aby były zupełnie niewidoczne.
Wydaje się, że trafiło się nam wino w szczycie swoich możliwości. Urzeka swoją soczystą, ale jednocześnie dojrzałą owocowością. Przy czym nie jest ona prosta, jak czasem bywa się w tańszych winach, ale sprawia wrażenie jakby piło się skoncentrowany, odparowany i gęsty jak syrop, owocowy sok doprawiony odrobiną pieprzu i ziół. Brzmi abstrakcyjnie? Może i tak, ale wino daje taką hedonistyczną przyjemność, że z chęcią przekraczamy Rubikon racjonalności.
Podsumowanie:
Za – piękna, dojrzała owocowość.
Przeciw – brak.
Ocena – bardzo dobre+.