W dzieciństwie byłem wielkim fanem klocków Lego. Co tam resoraki, żołnierzyki, czy jakieś karty z piłkarzami, Lego to było to! W pokoju miałem nawet specjalną przeszkloną szafkę, w której prezentowałem swoją kolekcję wszystkim kumplom. Szczególnie dumny byłem z zestawu ze statkiem pirackim, który posiadał kilka dział strzelających małymi klockami – to była wówczas prawdziwa atrakcja. Pamiętam też, jak podczas któryś wakacji rodzice zabrali mnie na wystawę Lego, gdzie w gablotach znajdowały się olbrzymie budowle, zamki, statki i samochody – raj dla dzieciaków. Mogłem chodzić miedzy nimi godzinami i zupełnie się nie nudziłem, nawet jeśli żadnego z elementów tej ekspozycji nie można było dotknąć.
Podczas naszej wizyty na VieVinum podobnie poczułem się w sali, w której wystawiali się winiarze z ÖTW (Traditionsweingüter Österreich), czyli stowarzyszenia winiarzy obejmującego producentów z Kremstal, Kamptal, Wagram oraz Traisental*. Ich głównym celem jest stworzenie klasyfikacji najbardziej charakterystycznych siedlisk w tych regionach – o tym imponującym projekcie pisaliśmy jakiś czas temu. Oznaczone symbolem 1ÖTW (Erste Lagen ÖTW) Rieslingi i Grüner Vetlinery to przepiękne wina, które należą do absolutnej czołówki austriackiego winiarstwa, mogą się co najwyżej z nimi równać najlepsze Smaragdy z Wachau. Są to również wina, które potrzebują mnóstwo czasu, aby w pełni rozwinąć swój potencjał. Możecie więc wyobrazić sobie moją reakcję, gdy w Wiedniu zobaczyłem, że każdy z ponad trzydziestu winiarzy oprócz szeregu win z nowego rocznika, miał za zadanie pokazać kilka starszych etykiet ze swojego ulubionego siedliska. Oczy zrobiły mi się tak okrągłe, jak wówczas, gdy przekroczyłem próg wystawy Lego.
Aby dobrze przejść przez portfolio wszystkich winiarzy z ÖTW całe trzy dni imprezy należałoby spędzić tylko w tej jednej sali. Nasz grafik był jednak tak napięty, że tym razem postanowiliśmy się skupić właśnie na tych starszych pozycjach i to jedynie od naszych ulubionych winiarzy. Dziś chcemy Wam przedstawić pierwszy zestaw notek.
Weingut Allram
Producent ma swoją siedzibę w miasteczku Strass, znajdującym się na wschodnim krańcu Kamptal, które przycupnęło u stóp jednego z najważniejszych miejscowych wzgórz, majestatycznego Gaisbergu. W 1992 roku stery rodzinnej winiarni przejęła Michaela Haas-Allram, która wraz z mężem poważnie wzięła się za poprawę jakości produkowanych win. Od kilku lat pomaga im również ich syn Lorenz (którego miałem okazję poznać podczas wspomnianej wrześniowej Erste Lagen – napiszę jeszcze o niej osobny wpis) – pełen energii i pomysłów, jak wielu przedstawicieli młodego pokolenia austriackich winiarzy. Nie zawsze smakują nam wszystkie ich podstawowe wina, ale pozycje Erste Lagen to już zupełnie inna historia. W czasie VieVinum rodzina zdecydowała się pokazać kilka starszych roczników Rieslinga, z najsłynniejszego dla tej odmiany siedliska w Kamptal – Heiligenstein.

Rozpoczęliśmy od butelki z deszczowego rocznika Weingut Allram Riesling Heiligenstein 1ÖTW 2016, gdzie na cytrynowym fundamencie zaczynają się rozwijać egzotyczne owoce (melon, mango). W ustach jeszcze bardzo zamknięte, ale z ciekawym dymno-mineralnym finiszem. Bardzo dobre+ (91/100). W cieplejszym 2015 roku mamy więcej nut maślanych, a koncentracja jest znacznie poważniejsza. Jednak charakter tego świetnego siedliska daje o sobie znać w potężnych pokładach kwasowości i mineralności. Wino jest dosyć napakowane, ale przy tym niesłychanie żywotne, co jest cechą charakterystyczną Heiligenstein. Bardzo dobre+ (91/100). O trzy lata starsza pozycja, pochodząca z 2012 roku wydaje się być bardzo młoda, skrząca się otoczakami z górskiego potoku polanymi sokiem z jabłek, z kilkoma kroplami cytryny i roztopionego masła. Znakomite (93/100). O tym, jak pięknie dojrzewają wina z Heiligenstein przekonać się mogliśmy przy kieliszku z 2008 roku, w którym dalej zaklęta jest potęga kwasowości, ale wzbogacona o tony słodkich owoców (dojrzałe jabłka, gruszki), a także pojawiające się akcenty naftowe i miodowe. Arcydzieło- (94/100). O rok starszy, 2007 rocznik wydał się bardziej zmęczony. Owoce są tu cięższe, jeszcze bardziej dojrzałe, ale za to kwasowość gdzieś umyka. Dalej w kwiecie wieku, ale przyszłość nie wydaje się tak optymistyczna jak u poprzednika. Bardzo dobre+ (91/100).
W piękny, bardzo ciepły wrześniowy wieczór, przy kolacji zorganizowanej przez winiarzy z ÖTW na Loisenbergu, z przepięknym widokiem na okoliczne winnice, rozświetlony Krems i jak gwiazda na firmamencie błyszczącym w oddali Stift Göttweig, Lorenz w pewnym momencie przyniósł butelkę, nalał po kieliszku i poprosił, żebyśmy spróbowali zgadnąć rocznik. Większość obecnych dziennikarzy stawiała na wino 5-6 letnie, tymczasem okazało się, że próbujemy Rieslinga z Heiligenstein z 2006 roku. Trudno sobie wyobrazić jak dobitniej pokazać wielkość tego siedliska. Intensywne nuty naftowe współgrały z akcentami miodowymi, a całość była niebywale żywa i soczysta, bez jakichkolwiek oznak zmęczenia. To 12-letnie wino było też niesamowicie zintegrowane. Pamiętam, że usiadłem sobie z kieliszkiem, pięknym widokiem przed oczami i na kilka minut po prostu zamarłem, by w zamyśleniu kontemplować piękno Kamptal. Arcydzieło (96/100).
Weingut Bründlmayer
Producent stanowi prawdziwą gwiazdę regionu, rok temu mieliśmy okazję spróbować niemal całego portfolio i byliśmy pod wrażeniem, że praktycznie wszystkie pozycje były idealnie skrojone. Czy w grę wchodzą musiaki, podstawowe białe wina, czerwienie, czy w końcu pozycje z Erste Lagen – każda z nich stanowi klasę samą w sobie i dobry punkt odniesienia dla innych miejscowych producentów. Trzeba jednak pamietać, że za młodu, pozycje od Bründlmayera są zwykle zamknięte i nieco wyobcowane, potrzebują więcej czasu. Podobnie jak w przypadku poprzednika, mieliśmy okazję spróbować starszych Rieslingów z Heiligenstein.

Znów na pierwszy ogień poszedł Weingut Bründlmayer Riesling Alte Reben Heiligenstein 1ÖTW 2016, kwaskowy, soczysty, jabłkowo-cytrynowy, z mocnym posmakiem. Na razie skąpy jeśli chodzi o warstwę aromatyczną, potrzebuje jeszcze co najmniej kilku lat. Bardzo dobre+ (91/100). Kolejny winem była pozycja z 2015 roku, jak u Allramów delikatnie maślana, ale również soczysta, ze świetnym owocem i bardzo wyważoną strukturą. Znakomite- (92/100). Rok 2014 był (jak w niemal wszystkich europejskich regonach) bardzo deszczowy, stąd w tym przypadku ciało jest smukłe, naprężone i straszliwie kwaskowe. Nie ma tu jednak za gram niedojrzałego owocu, a nuty maślane z tą kwasowością idą idealnie w parze. Bardzo dobre+ (91/100). Dalej skoczyliśmy do 2012 roku, który przywitał się z nami akcentami słodkich jabłek i gruszek, zaprawionych sokiem z limonki. W ustach pojawia się delikatna ewolucja, wino jest przyjemnie maślane i woskowe. Świetne już teraz i wciąż z wielkim potencjałem. Znakomite+ (94/100). Stalowe, postawione do pionu i dalej jakby za młode było wino z rocznika 2011. Mniej w nim było przepychu i bogactwa, a więcej mineralności i górskiej świeżości. Znakomite (93/100).
Weingut Birgit Eichinger
To kolejna producentka w naszym zestawieniu pochodząca z miasteczka Strass. Mieliśmy przyjemność odwiedzić ją wiosną w 2017 roku. Styl produkowanych przez nią win jest nowoczesny, dość obfity, czasem aż nazbyt przesycony. Z drugiej strony nie przypominam sobie, aby z jej szerokiego portfolio, któreś z win nam nie smakowało. Zwykle nie są to pozycje wybitne, ale to naprawdę solidne zaplecze ekstraklasy. W Wiedniu Birgit postawiła na Grüner Veltlinery z Gaisbergu.

Już Weingut Birgit Eichinger Grüner Veltliner Geisberg 1ÖTW 2016 przypomniał nam styl producentki. W aromacie mamy intensywne akcenty moreli i słodkich, żółtych gruszek zanurzonych w maślanej kąpieli. Usta pełne, gęste, ale w finiszu przecięte intensywną kwasowością. Hedonistyczne i zaskakująco otwarte mimo młodego wieku. Znakomite- (92/100). Zlokalizowana w dolnych partiach wzgórzach Heiligenstein, parcela Lamm to jedno z najwspanialszych siedlisk dla Grüner Veltlinera w Kamptal. Birgit postanowiła pokazać nam Weingut Birgit Eichinger Grüner Veltliner Lamm 1ÖTW 2016, aby porównać go sobie z poprzednio spróbowanym winem. W tym przypadku znajdziemy znacznie więcej świeżości, nut cytrynowo-jabłkowych. Również w ustach lżejsze, choć może lepszym słowem byłoby bardziej zwiewne. Bo struktura jest wciąż imponująca, ale tym razem mineralna i dymna. Znakomite+ (93/100). Przy kolejnym kieliszku wróciliśmy do Gaisbergu, ale tym razem był to rocznik 2015. Inaczej, niż u rok starszego brata, tu ponownie pojawiło się więcej świeżości, cytrynowej kwasowości i górskich minerałów. Znakomite- (92/100). W Veltlinerze z Gaisberu z 2013 roku można było odnaleźć podobne nasycenie, jakie było udziałem 3 lata młodszego wina. Ponownie więc pojawiło się rozpuszczone na patelni masło, pszczeli wosk i sok ze słodkich jabłek. Bardzo gęste, esencjonalne, hedonistyczne. Można w nim utonąć. Znakomite+ (93/100). Za to przy 2010 roku wróciliśmy do chłodniejszej, stylistycznie lżejszej ekspresji. To wino wydaje się młodsze, niż jest w rzeczywistości, pionowe i szczupłe. Znakomite- (91/100).
Weingut Schloss Gobelsburg
Dawno, dawno temu Grüner Vetliner ze Schloss Gobelsburg był bodajże pierwszym winem z Kamptal, który trafił do naszych kieliszków. Mamy więc do tego producenta spory sentyment, ale też musimy przyznać, że w pewnym momencie w związku z poszukiwaniami i poznawaniem nowych winiarzy, trafił on na nieco boczny tor. Na szczęście w tym roku mieliśmy kilka okazji, aby ponownie przypomnieć sobie te wina i utwierdzić się w przekonaniu, że Michael Moosbrugger, szef winiarni, a jednocześnie fantastyczny przewodniczący stowarzyszenia Traditionsweingüter Österreich jest niezrównanym mistrzem w swoim fachu. To, co nam imponuje w tym pozycjach to ich niebywała kompletność. Mają one wszystko – moc owoców, siłę kwasowością i potęgę mineralności. Są niesamowicie zrównoważone, w stopniu nieosiągalnym dla innych (równie przecież znanych producentów w regionie). Jak można było przewidzieć (co tylko potwierdza renomę siedliska), Michael zdecydował się na pokazanie Rieslingów z Heiligenstein.

Najmłodszy Weingut Schloss Gobelsburg Riesling Heiligenstein 1ÖTW 2016 jest soczysty, jabłkowy, zaprawiony sokiem z cytryny. Na języku niebywale elegancki, stonowany i przyhamowany jeśli chodzi o ekspresję owocu, ale przy tym iskrzący i żywo kwaskowy. Znakomite- (92/100). W przypadku tego producenta cofnęliśmy się w przeszłość naprawdę daleko, bo juz drugim winem była etykieta z 2012 roku. Koncentracja jest fenomenalna, ale w żadnym wypadku wino nie jest przeładowane. Mimo akcentów rozpuszczonego masła, wosku, miodu i moreli mamy tam też potężną mineralność. Znakomite (93/100). Kolejny kieliszek i znów dwa lata wstecz. Takie pozycja, jak Heiligenstein z 2010 roku, nie biorą jeńców. Wystarczy spróbować dosłownie kroplę i jesteśmy już w inny wymiarze. Ma zachwycającą strukturę, w której współgrają nuty lipowego miodu, soczystych moreli, kwaskowych jabłek, cytryn w syropie i pszczelego wosku. Ma się wrażenie picia nektaru, czystej esencji, ale przede wszystkim w żadnym momencie to wino nie jest ciężkie, bo zaraz w tle czai się mineralność i mocna, zdecydowana kwasowość. Arcydzieło+ (97/100). Następnie przyszła kolej na 2008 rok i chyba dalej byliśmy po urokiem jego starszego brata, bo tym razem bardziej chłodna i szczuplejsza wersja jakoś nas nie porwała. Dalej jest to oczywiście wspaniałe wino, ale jednak znacznie mniej ekspresyjne. Znakomite (93/100). Najstarszy, dostojny Riesling z 1998 roku przejawiał delikatne oznaki utlenienia pod postacią akcentów gryczanych. Ale owoc jest wciąż niezwykle silny, jabłkowo-cytrynowy z woskowym tłem. Na podniebieniu daje o sobie znać znakomicie utrzymująca się kwasowość. Jak na 20-letnie wino to wciąż żywa i rześka pozycja Kompletna w każdym elemencie. Arcydzieło- (95/100).
Weingut Hirsch
To kolejny z producentów, którego mieliśmy przyjemność odwiedzić. Jest to jeden z tych winiarzy, którego styl łatwo rozpoznać w ciemno na tle innych win z regionu. Jego pozycje są bowiem niemal na drugim krańcu skali, gdyby porównać je choćby z winami od Birgit Eichinger. Tu zamiast barokowej owocowości, znajdziemy niezwykle napiętą, ascetyczną strukturę i mocną mineralność. Cały czas nie możemy się przekonać, który styl bardziej się nam podoba, może to kwestia dnia, nastroju, czy chwilowej potrzeby. W przypadku Weingut Hirsch na tapecie znalazły się Rieslingi ze wzgórza Gaisberg.

Weingut Hirsch Riesling Gaisberg 1ÖTW 2016 jest jak na tego winiarza dość owocowe, znajdziemy tu morele, gruszki i nieco słodkich jabłek. Struktura jest bardziej zbita, kwasowość początkowo wydaje się być gdzieś schowana, ale pełnię swojej mocy pokazuje w długim finiszu. Bardzo dobre+ (91/100). O rok starszy 2015 wydaje się na tym etapie mniej rozwinięty, z mocniejszą kwasowością, ale trochę bardziej schowanym owocem. Struktura jest świetnie zrównoważona, ale potrzeba mu więcej czasu. Bardzo dobre+ (91/100). Kolejny rok wstecz i w 2014 roku zaczyna się nieśmiało pojawiać pszczeli wosk i petrol. W ustach początkowo znów szczupłe, kamienne, ale zaraz po chwili wyłania się masło i dosłownie odrobina moreli. Eleganckie, z długim kwaskowym finiszem. Znakomite (93/100). Jeszcze słodszy owoc niósł w sobie rok 2013. Tu obok moreli można odnaleźć brzoskwinie i nektarynki, dopiero w finiszu do głosu dochodzi odpowiednia dawka mineralności. Znakomite (93/100). Na koniec odnotowaliśmy spory przeskok, bo cofnęliśmy się do 2002 roku. W tym winie zupełnie nie czuć było zmęczenia, dalej żywe, kwaskowe, z akcentami jabłek i cytryn. Mocne, stanowcze, stojące na baczność. Znakomite+ (94/100).
Weingut Markus Huber
Nasz kolejny stary znajomy i jeden z dwóch rodzynków z Traisental w stowarzyszeniu (do drugiego czyli Weingut Neumayer szczerze powiedziawszy jakoś nie możemy się przekonać). Trasiental, leżący nad prawym dopływem Dunaju, rzeką Traisen, daje wina nie tak ekspresyjne jak te z Kamptal, ale nam podoba się w nich zawsze charakterystyczny mineralno-ziołowy rys. Markus zaprezentował tego dnia Rieslingi ze swojego najbardziej znanego siedliska – Berg.

Pierwszą pozycją był próbowany przez nas w kwietniu Weingut Markus Huber Resiling Berg 1ÖTW2016. Pachnie ziołami i cytrynami, a także zielonymi jabłkami. Kwaskowe, intensywne, czyste jak górska woda, a daleko w tle zaczyna majaczyć przyjemny miodowy posmak. Znakomite- (92/100). Cieplejsze w wyrazie okazało się o rok starsze wino – 2015. Tu obok kwaśnych jabłek trafimy na słodsze gruszki i morele. Również ciała jest więcej i w finiszu pojawiać się zaczynają akcenty maślane, czy wręcz miodowe. Akompaniuje im zdecydowana kwasowość, która nie pozwala zapomnieć, że mamy przecież do czynienia z Rieslingiem. Znakomite- (92/100). Dla odmiany wino pochodzące z chłodnego rocznika 2013 było ładnie petrolowe i woskowe. Na języku pojawiło się zaś więcej nut skoncentrowanego soku z cytryn i papierówek. Eleganckie, stonowane, z bardzo dużym potencjałem dojrzewania. Znakomite (93/100). Również w 2010 roku pogoda nie rozpieszczała winiarzy, czego efektem jest pozycja chyba jeszcze szczuplejsza, mineralna i stalowa. Tu owoc praktycznie się nie rozwinął, ale też nie można odmówić temu Rieslingowi solidności. Bardzo dobre+ (91/100). Za to wino z rocznika 2008 wydawało się zatrzymane w czasie. Świeżutkie, mineralne, z akcentami jabłek, limonki i mgnieniem moreli. Klasa sama w sobie, ma przed sobą kolejne dekady dojrzewania. Znakomite (93/100).
Aby nie zanudzić Was zupełnie w tym miejscu przerywamy naszą relację. W jednym z kolejnych postów opowiemy o pozostałych producentach, wśród nich znajdzie się co najmniej kilka petard!
* Podczas VieVinum ogłoszono, że do ÖTW dołączyli winiarze z Wiednia oraz Carnuntum, ale w tym roku wystawiali się oni jeszcze w ramach swoich regionów.