Turnau Chardonnay 2015

Udostępnij ten post

Proponując Chardonnay jako temat na dzisiejszy Winny Wtorek, Szymon Rzeźniczek (Dolina Mozeli) przekornie napisał, że możemy z tej okazji wylać swoje wszystkie żale. Coś w tym jest, bo rzeczywiście mało jest szczepów, które mają tak wielkie grono przeciwników, którzy przy każdej możliwej okazji podkreślają jak to Chardonnay nie lubią. By daleko nie szukać, sami kiedyś też należeliśmy do tej grupy. Nie podobała się nam oczywistość wyzierająca z kieliszków napełnionych winem z tej odmiany. Jabłka (czasem pieczone), wanilia, masło, każde Chardonnay smakowało dla nas tak samo. W którymś jednak momencie zauważyliśmy, że w niezmierzonym winnym świecie egzystują Chardonnay, które potrafią być świetnymi towarzyszami. Bo jak można nie rozsmakować się w krystalicznych, mineralnych Chablis, jak tu nie doceniać czystych jak górski potok Chardonnay z Alto Adige, czy choćby takich ciekawostek jak niefiltrowane wino ze Słowenii z winnicy Movia, które spróbowaliśmy niedawno. Dzisiaj, choć dalej nie sięgamy po Chardonnay zbyt często, nie jesteśmy już tak dogmatycznie mu przeciwni. Temat przywitaliśmy więc z zaciekawieniem i postanowiliśmy poszukać odpowiedniej butelki.

Nasz wybór może być zaskoczeniem, bo wcale nie udajemy się do Nowego Świata, nie pojedziemy do wspomnianego Chablis, czy w ogóle Burgundii, w końcu (choć przyznamy, że nas bardzo kusiło) nie wsiądziemy w pociąg zmierzający na Półwysep Apeniński. Zostajemy u nas, bo w Polsce też powstają coraz ciekawsze wina z Chardonnay. Świetnym tego przykładem jest butelka z Winnicy Turnau. Tego producenta chyba już nie trzeba przedstawiać. Właściciele Winnicy Turnau odrobili kawał naprawdę solidnej marketingowej roboty i postarali się, aby o ich winach było głośno. Czy to kwestia posiadania odpowiednich funduszy, znanego nazwiska, czy po prostu rynkowy zmysł, grunt, że dzisiaj nawet osoby na co dzień wina nie pijące kojarzą tę nazwę (mamy kilka takich przykładów wśród znajomych). A finalnie przecież o to chodzi, by polskie wina zaczęły być popularne, nie stanowiły jedynie ciekawostki, ale normalny, szeroko dostępny produkt.

Winnica Turnau leży w Baniewicach, kilkanaście kilometrów na południe od Szczecina, i mniej więcej tyle samo od niemieckiej granicy. To zresztą nie jedyny punkt styczny z naszymi sąsiadami zza Odry, bowiem winemakerem jest tam Frank Faust, świetny winiarz z Rheingau. Rheingau od wieków było obok Mozeli bastionem produkcji win z cukrem resztkowych i taki też styl Frank przyniósł do Baniewic. O ile w roczniku 2014 nam to przeszkadzało, wina nam nie smakowały i cukier był zbyt wyraźny, to kolejny rocznik był pod tym względem znacznie lepszy i zbalansowany. Pierwsze nasadzenia w winnicy miały miejsce w 2010 roku, a obecnie winorośle zajmują powierzchnię 17 hektarów. Producent dzieli swoją uwagę między popularne w Polsce hybrydy jak na przykład Solaris, Hibernal, Seyval Blanc, Rondo i Regent, a szczepy winorośli właściwej: Rieslinga, Chardonnay, czy Pinot Noir.

W przypadku Turnau Chardonnay 2015 (cena 90 zł przy zakupie bezpośrednio u producenta, naszą butelkę zakupiliśmy za 95 zł w Winkolekcji) wino dojrzewało najpierw w beczkach dębowych, a później akacjowych. W zapachu ta beczka jest wyczuwalna, można doszukać się nut pieczonych jabłek posypanych waniliowym pudrem, ale i karmelizowanych na maśle cytryn. W ustach z niezbyt wysoką koncentracją, co akurat w tym przypadku jest na plus, gdyż ta lekkość i kwasowość stanowi dobry kontrapunkt dla wspomnianych nut beczkowych. W finiszu pojawia się dodatkowo ciekawy niuans miętowy, czy wręcz pokrzywowy. Wino zrobione bez zarzutu od strony technicznej, umiejętnie wyważone i pasujące do ryb, albo drobiu w maślanym sosie. Wydaje się, że jeszcze lepiej powinno smakować za rok czy dwa, wtedy te dość wyraźne nuty beczkowe wtopią się nieco bardziej w materię wina. Bardzo dobre-.

Niestety Marta postanowiła zrobić sobie Wielkopostny odpoczynek od alkoholu, więc dziś znów musimy zrezygnować z naszego tradycyjnego dwugłosu. Wino popijane samotnie nigdy nie będzie tak smaczne, jak próbowane z ukochaną osobą, ale skoro w takich okolicznościach ten Chardonnay dał radę, to wyobraźcie sobie, że naprawdę musi w nim tkwić potencjał.

A jakie Chardonnay wybrali inni blogerzy:

Winiacz

Dolina Mozeli

Winniczek

Pisane winem