Trzy wina ze Słowacji

Podczas naszej sylwestrowej wyprawy w góry, udało się wyskoczyć na krótką wycieczkę do Słowacji. Oprócz zrobienia zapasów słowackiej musztardy, czekolady i piwa, tym razem postanowiliśmy kupić również kilka lokalnych win. Stąd dzisiejszy post chcemy poświecić na szybkie spojrzenie na słowackie winiarstwo i oczywiście opisanie Wam tych trzech butelek.
Na Słowacji, na ponad 20 tysiącach hektarów, winorośle uprawia około 400 winiarzy. W kraju wydzielono 6 regionów: Malokarpatská (Małe Karpaty), Južnoslovenská (Południowa Słowacja), Nitrianska (Nitra), Stredoslovenská (Środkowa Słowacja), Východoslovenská (Wschodnia Słowacja) oraz Tokaj (w Słowacji leży część tego regionu utożsamianego głównie z Węgrami). W produkcji dominują białe wina, a najpopularniejsze odmiany to Veltlínske zelené, a więc Grüner Veltliner oraz Rizling vlašský (Welschriesling), Müller-Thurgau, Rizling rýnsky (Riesling reński) i Rulandské biele (Pinot Blanc). Jeśli chodzi o szczepy czerwone to największy areał upraw zajmują Frankovka modrá, Svätovavrinecké (Saint Laurent) oraz Cabernet Sauvignon.
Nasze wina to stosunkowo tanie (cena ok. 7 eur) wina marketowe od producenta Vina Matyšák z regionu Malokarpatská. Leży on w południowo-zachodniej części kraju, nieopodal granicy z Austrią i Węgrami. Winnice są tu zlokalizowane na stokach pasma Małych Karpat, a dominujących rodzajem gleby są piaski nanoszone przez spływające z gór potoki.
Rozpoczęliśmy od Matyšák Vinum Galeria Bozen Veltlínske zelené 2015. Veltliner w wykonaniu naszych południowych sąsiadów pachnie delikatnie, jabłkami i melonem posypanym grubo zmielonymi ziarnami białego pieprzu. W ustach wino jest czyste, lekkie, kwaskowe. Trudno wyłowić jakieś konkretne, dominujące smaki, całość jest prosta, ale i dosyć pijalna. Średnie+. Ciekawiej robi się przy Matyšák Vinum Galeria Bozen Rizling rýnsky 2015. Tu aromat jest bardziej wyrazisty, czujemy poobijane kwaskowe jabłka, ale i odrobinę nut miodowych oraz ziół. W smaku wyraziście kwaskowe i przyjemnie mineralne, a w finiszu dochodzi również nieco słoności. Koncentracja dalej oscyluje w niskich rejestrach, wino jest bardzo (aż zanadto) potoczyste. Pamietajmy jednak w jakich realiach cenowych się obracamy. Siłą rzeczy nie będzie to wino kontemplacyjne, ale do posiedzenia na tarasie, czy wieczoru ze znajomymi sprawdziłoby się świetnie. Dobre-.
Jak wskazuje nazwa odmiana Modrý Portugal (czyli Portugiesier) przywędrowała ona do środkowej Europy z Półwyspu Iberyjskiego. O ile jednak w swojej ojczyźnie jest już szczepem praktycznie wymarłym, to znalazła nowy dom w takich krajach jak Austria (jest tutaj trzecią czerwoną odmianą pod względem obszaru upraw po Zweigelcie i Blaufränkischu), Czechy, Węgry, czy właśnie Słowacja. Portugiesier odznacza się dużą plennością, co niestety bywa dla winiarzy pokusą do skupienia się na wydajności, kosztem nieuniknionego w takim przypadku obniżenia jakości produkowanych win. Matyšák Vinum Galeria Bozen Modrý Portugal 2015 pachnie truskawkami, dojrzałymi czereśniami, z czającym się w tle akcentem warzywnym, paprykowym. W ustach świeże, owocowe, z bardzo delikatnymi garbnikami. Struktura jest lekka, odrobinę zbyt rozwodniona, ale wino jest czyste i przyjemnie soczyste. Dobre.
Biorąc pod uwagę, że na wina natknęliśmy się w pierwszym lepszym markecie, można sądzić, że obracamy się raczej w niższych ligach jakościowych. Jeśli jednak tak wyglądają nawet te bardziej podstawowe butelki, to na słowackie winiarstwo można spojrzeć ze sporą nadzieją. Wina są czyste, bez żadnych nieprzyjemnych nut (co niestety w przypadku win z naszego kraju wciąż często się zdarza), oddające charakter użytych odmian. Codzienne, porządnie wykonane butelki.