Trzy wina z Europy Środkowo-Wschodniej

Przy okazji jutrzejszej edycji Winnych Wtorków Irek wyznaczył trudne zadanie i jako temat wybrał Kadarkę. Przyznajmy, że to żaden problem znaleźć wino z tego szczepu w cenie do 9,99 zł, ale nie o to chodzi w całej zabawie. Poza tanimi butelkami które zalewają najniższe marketowe półki, wielu winiarzy z Europy Środkowo-Wschodniej i Bałkanów próbuje odczarować ten szczep i produkuje z niego pełnoprawne, dobrej jakości wina. Przypomnijmy tylko, że niemal dokładnie rok temu do naszych kieliszków trafiło wino z tej odmiany, które spotkało się z umiarkowym, ale jednak pozytywnym odbiorem. Niestety tym razem nie dane nam było trafić na butelkę Kadarki. Za to spróbujemy trzy inne wina z obszaru występowania tej odmiany.
Sama Kadarka kiedyś stanowiła główny składnik słynnego węgierskiego kupażu, Egri Bikaver. Jak wskazuje nazwa chodzi o wina pochodzące z Egeru (czyli regionu leżącego na północy Węgier, niedaleko granicy ze Słowacją, około 50 km na południowy-zachód od Tokaju). Dominująca roli Kadarki stopniowo osłabła na rzecz innych szczepów. Do produkcji Egri Bikavera jest bowiem dopuszczonych aż 13 odmian (z tego obowiązkowe jest użycie co najmniej trzech): Kadarka, Kékfrankos (Blaufränkisch), Portugieser, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Merlot, Menoire, Pinot Noir, Syrah, Turán, Bíborkadarka, Blauburger i Zweigelt. Wino musi być starzone w beczkach (choć przepisy nie określają minimalnego czasu dojrzewania w dębie).
Tym razem sięgnęliśmy po Egri Bikaver od jednej z wschodzących gwiazd regionu jakim jest winiarnia Bolyki. Zapadające w pamięć etykiety i niewątpliwa klasa butelek to charakterystyczne cechy tego producenta. Mieliśmy już okazję co najmniej dwukrotnie próbować jego Indián Nyár 2014, którego nieco rustykalny, ziemisty charakter bardzo przypadł nam do gustu (do dostania w wielu sklepach w cenie ok. 40 zł). Dziś sięgnęliśmy po Bolyki Egri Bikaver 2012. Niestety w składzie zabrakło Kadarki, a zamiast tego producent zdecydował się na użycie Kékfrankosa, Portugiesera, Caberneta Franc, Merlota oraz Zweigelta, a wino przez 18 miesięcy dojrzewało w beczkach. Butelka została zakupiona w Salonie Win Karpackich, ale w o rok młodszym roczniku jest rownież dostępne we wrocławskim sklepie Winofani. W kieliszku ma ciemny, atramentowy kolor z wiśniowymi refleksami. W nosie pachnie dojrzałym, ciemnym owocem, ale z dodatkiem nieco swojskiej nuty warzywnej. Pojawiają się również aromaty liścia laurowego i dymu z ogniska. W ustach ładna, choć nie nadmierna koncentracja i dobra, świeża kwasowość. Spora dawka alkoholu, jaką znajdziecie w butelce (14,5%) nie jest wyczuwalna. Sam smak niesie w sobie mniejszą dawkę owocowości, a polega bardziej na nutach ziemistych i ziołowych. Wino jest bardzo przyjemne, wygładzone, odrobinę zielone. Dobrze dopasowało się do węgierskiego leczo, które upichciliśmy na niedzielny obiad. Dobre+.
Przy kolejny winie opuszczamy Węgry i udajemy się na Bałkany, trafiając do Bułgarii. Chcemy zaprezentować etykietę z rodzimie brzmiącej winnicy Katarzyna – Mezzek Syrah 2013 (wino otrzymaliśmy od polskiego wyłącznego dystrybutora Platinum Wines). O winach z tej winiarni (której właściciele jak nazwa wskazuje mają polskie korzenie), pisał już w 2012 Wojtek Bońkowski. Dzisiaj Katarzyna posiada aż 550 hektarów winorośli, na których uprawiana jest cała paleta różnorodnych szczepów: Merlot, Cabernet Sauvignon, Syrah, Cabernet Franc, Malbec, Tempranillo, Carmenere, Mavrud, Chardonnay, Sauvignon Blanc, Semillon, Viognier, Muscat i Traminer. Portfolio producenta liczy aż 24 różnorodne brandy. Wracając zaś do naszego Syrah to pachnie on wiśniami nieco przybrudzonymi ziemią. Usta z niską kwasowością, brakuje im werwy i sprężystości. Owoc jest tutaj czysty, ale całość zbyt mocno przypomina soczek. Również delikatne taniny w finiszu nie są w stanie uratować sytuacji. Bardzo proste wino, które można użyć jako towarzysza codziennej kolacji. Średnie.
Na koniec tej podróży ponownie zawracamy na północ, nie zatrzymujemy się jednak w graniczącej z Bułgarią Rumunii, a jedziemy dalej, do Mołdawii. Również tutaj można spotkać wina wyprodukowane z Kadarki. Muszę jednak przyznać, że podczas mojej jesiennej podróży do tego kraju nie spotkałem żadnej przekonującej butelki tej odmiany. O wiele lepiej prezentowały się wina z innych lokalnych szczepów, choćby z rodziny Featasca oraz z Rara Neagra. Rara (zwana również jako Babeasca Neagra lub Sereksia) daje zwykle wyraźnie kwaskowe, owocowe i lekkie wina. Sięgamy po butelkę Vinohora Rara Neagra & Malbec Chateau Purcari 2014. Leżąca kilka kilometrów od Dniestru i około 30 km od wybrzeża Morza Czarnego Chateau Purcari szczyci się historią sięgającą 1827 roku. Posiada 260 hektarów winnic, a roczna produkcja przekracza milion butelek. Podczas wizyty w ich posiadłości na każdym kroku można było dostrzec dumę z przeszłości i świadomość obecnej potęgi. Same wina nie nadążały jednak za marzeniami właścicieli i nie porwały. Mamy jednak okazję wrócić do jednej z butelek, które tego dnia zostały mi podarowane.
Jest to specjalna, limitowana edycja, której nazwa nawiązuje do tradycyjnego mołdawskiego tańca (vinohora), gdzie do żwawej owocowości Rary Neagry (51%) dodano argentyńską pasję Malbeca (49%). W efekcie w kieliszku wino ma bardzo ciemną, aroniową barwę ze śliwkowymi refleksami. Pachnie gęstym, dojrzałym, podsmażanym wiśniowym owocem. Do tego, w tle rozwijają się nuty ziół i roztartej w dłoniach ziemi. Usta z przyjemną koncentracją, zaznaczoną kwasowością, a w finiszu z lekko wysuszającymi taninami. Butelka jest porządnie zrobiona, nic się w niej nadmiernie nie wybija, wszystko jest na swoim miejscu. Dobre+.
Zamiast Kadarki spróbowaliśmy win, które łączy pewien wspólny mianownik. Każda z nich miało w sobie ten charakterystyczny dla Europy Środkowo-Wschodniej, nieco rustykalny rys. Trzeba polubić i przekonać się do takich klimatów, aby w pełni doceniać większość win z tej części naszego kontynentu. Na szczęście wydaje się, że Polacy coraz bardziej otwierają się na te butelki, za co trzymamy kciuki.