Trzy wina z dwóch krańców słonecznej Italii – Alto Adige i Sycylia

Udostępnij ten post

Ostatnio złapaliśmy się na tym, że pytani o nasze ulubione regiony winiarskie we Włoszech odpowiadamy bez chwili zastanowienia – Piemont i Toskania. Jeśli zaś ktoś prześledziłby dokładnie naszego bloga musiałby stwierdzić, że trochę oszukujemy, gdyż w postach wielokrotnie podkreślamy, że kochamy Alto Adige. Coś jednak w tym jest, że Dolny Tyrol, z przewagą języka niemieckiego i kultury germańskiej jest osobnym bytem, których choć leży w granicach dzisiejszej Italii, to jednak mentalnie wciąż ciągnie ku północy. Zresztą wystarczy posłuchać tamtejszych mieszkańców. Poza wspomnianym faktem posługiwania się językiem niemieckim, jadania ziemniaków, a nie makaronu, zawsze wskazują, że są Tyrolczykami. Nikt z nich nie powie, że jest, czy czuje się Włochem. Podobnie sprawa się ma z powstającymi nad Adygą winami. Mniej tu włoskiej fantazji, zawadiactwa i roztrzepania, a więcej niemieckiej precyzji i porządku. Stąd może tak trudno jest nam zawsze powiązać wina z Alto Adige z resztą Półwyspu Apenińskiego. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości – te butelki warte są uwagi same w sobie.

_DSC6772Zwykle Dolny Tyrol chwalony jest za wina białe. Sami zresztą nie tak dawno zachwycaliśmy się przepięknymi butelkami pochodzącymi z Cantina Terlano. Warto jednak podkreślić, że również wytwarzane tu czerwienie niczym im nie odstają, a wiele Pinot Noir uchodzi za jedne z najciekawszych wcieleń tego szczepu z poza Burgundii. Co jest jednak charakterystyczne dla tego regionu (i co też stanowi jego wielki atut), tutaj nawet mniej renomowane butelki trzymają dobry poziom. Tak też jest z Pinot Nero Vigneti delle Dolomiti IGT 2014 (Marks&Spencer, 49,99 zł). Pochodzące z bardzo dużej strefy obejmującej nie tylko Alto Adige, ale również Trydent, a nawet część Venetto, ma bardzo ładny, błyszczący, czereśniowy kolor. W nosie pachnie wiśniową pestką, czerwonymi porzeczkami z delikatnym pieprzno-ziołym tłem. Usta lekkie, świeże i owocowe, z bardzo delikatnymi, ale wyczuwalnymi taninami. Bezpretensjonalna butelka, która dodatkowo świetnie sprawdziła się do naszego sobotniego obiadu – polędwiczki wieprzowej z ciapkapustą (to nasze smaki dzieciństwa). Bardzo dobre-.

_DSC6770W Alto Adige znajdziemy wina, których struktura jest jeszcze bardziej zwiewna niż tego Pinota. Z tego powodu bardzo trudno dostać je w naszym kraju (Polacy gustują niestety w szczepach pokroju Primitivo). Dlatego zdziwiło nas, gdy na półkach Piccola Italia wypatrzyliśmy butelkę St. Magdalener Kurtatsch Südtirol-Alto Adige DOC 2015 (44,99 zł). St. Magdalener to kupaż dwóch lokalnych odmian. Dominującą rolę odgrywa Schiava uzupełnia o Lagreina (tutaj 5%). Schiava (znana też jako Vernatsch lub Trollingen w Wirtenbergii) to późno-dojrzewający szczep dającym lekkie, owocowe wina o kolorze z pogranicza różu i czerwieni. Stąd aby dodać mu nieco więcej ciała i struktury stosuje się zwykle niewielką domieszkę cięższego Lagreina. Kellerei Kurtatsch to spółdzielnia (a wiec typowa dla Alto Adige forma działalności winnej) mająca swoją siedzibę około 10 kilometrów na południe od Bolzano. Zrzesza 190 winogrodników, którzy łącznie posiadają również 190 hektarów winorośli. Winnice rozłożone są na wysokości od 220 do aż 900 metrów. Degustowana butelka pochodzi z wyższej linii producenta, winogrona użyte do jej powstania zebrano z jednego z klasycznych dla Schiavy obszarów wokół miasta Santa Maddalena.

Samo wino ma błyszczący, transparentny kolor o malinowym odcieniu, z delikatnie fioletowym poblaskiem. Nos bardzo owocowy, a dodatkowym plusem jest świeżutki, bieżący rocznik. Do tego mamy nuty kwiatowe i niedojrzałą wiśnię. Usta z zaznaczoną, choć nieprzesadną kwasowością, leciutkie, zwiewne, ale z wyczuwalnymi taninami. Bardzo delikatne, owocowe wino znakomite do deski wędlin. Bardzo dobre-.

_DSC6767Zachowując odpowiednie proporcje można powiedzieć, że na Sycylii Frappato jest tym, czym Schiava w Alto Adige. Oczywiście biorąc pod uwagę różnice klimatyczne, dojrzewające w znacznie cieplejszych regionach Frappato są zwykle bardziej skoncentrowane, i mocniej owocowe, ale w najlepszych wydaniach zachowują niezwykłą dla Sycylii świeżość i lekkości. Już kilka razy przymierzaliśmy się do spróbowania wina, która zdobyło srebrny medal na ostatnim Grand Prix Magazynu Wino, teraz w końcu ostatnio nam się to udało. Terre di Giumara Frappato & Nerello Mascalese 2014 od Caruso&Minini (13 Win, 46,17 zł) to kupaż gdzie Frappato uzupełniono Nerello Mascalese, który zwykle daje więcej nut kwiatowych, ziołowych i ziemistych. Podczas winifikacji jedna trzecia wina dojrzewała przez pół roku w 300-litrowych beczkach tonneaux, a pozostała część w stali. W kieliszku ma ciemny, śliwkowy kolor. W nosie jest bardzo bogate, ale z drugiej strony niezbyt gęste, nieprzemęczone. Można doszukać się nut balsamico, śliwek, płatków kwiatów, a nawet gruszki w zalewie. Usta eleganckie, nieprzesłodzone, a wręcz żywe i przyjemnie owocowe. Do tego w długim finiszu wyraźne, rącze, niewysuszające taniny. Przyznamy się, że nie spodziewaliśmy się po tej butelce aż takiej klasy. Bardzo dobre.

Porównując wina z lżejszych szczepów, dostępne w podobnej kategorii cenowej, ale z dwóch przeciwległych krańców włoskiego buta, widać różnicę w stylistyce. Nie ma co się zresztą dziwić, skoro dzieli je mniej więcej 1000 kilometrów. Te z północy mają chłodniejszą owocowość, więcej kwasowości i stalowy charakter. Południe charakteryzuje się większą słodyczą, gęstością i nasyceniem. Choć zwykle nasz włoskie winne smaki znajdują swoją granicą mniej więcej w Toskanii, to tym razem i podróż na Sycylię musimy uznać za niezwykle udaną.

P.S. Znajdującą się na zdjęciach butelkę Serra della Contessa Benanti 2006 opiszemy w najbliższym czasie.