Trzy dobre strzały z Wejman Wine Baru

Udostępnij ten post

W listopadowy wiecIMG_2803zór postanowiliśmy wpaść do naszego ulubionego Wejman Wine Bar. Jak zwykle miał być jeden kieliszek i chwila oddechu od wielkiego świata win a skończyło się na mini degustacji ale za to w doborowym towarzystwie Marcina i Grzegorza. Na łamach bloga opowiadamy Wam o naszych subiektywnych ocenach i winach, z którymi chcemy się dzielić. Rzadko jednak stawiamy na opisy spontanicznych i tych bardzo prywatnych wypadów – pewnie też dlatego żeby Was nie zanudzać. Tym razem okazja trafiła się na tyle atrakcyjna, że tym co dobre postanowiliśmy się podzielić.

Najpierw w kieliszkach pojawiła się Lagwedocja, nowa na półkach i w cenie 39 złDomaine La Rouviole Cuvée Clasique AOP Minervois 2012. Mamy tutaj kupaż Cinsault, Carignan i Syrah, z 40-letnich krzewów. Każdy ze szczepów winnifikowany jest oddzielnie i dopiero po zmieszaniu wino dojrzewa przez 12 miesięcy w stali. Cinsault w czasach Ludwika XIV stanowiło najpopularniejszy szczep uprawiany w Langwedocji. Dziś uległ już degeneracji, stracił sporo ekstraktu i koloru, obecnie stosuje się go zazwyczaj w kupażach, gdzie dodaje winu owocowego kolorytu. Drugie skrzypce gra tu Carignan – daje butelce kwaśno-taniczny kręgosłup. W efekcie mamy bardzo ciemne wino (tutaj uwidacznia się wpływ Syrah). W nosie utrzymane w rustyIMG_2813kalnym klimacie wiejskiego podwórka. Potem zauważamy snuty apteczno-ziołowe. W ustach ładny wiśniowy owoc, trochę pestki. Taniny są widoczne, choć nie bardzo agresywne. Finisz utrzymany w gorzkiej, nieco orzechowej tonacji. Zaskakująco pełne! Dobre.

Potem kolej padła na – Bourgueil Les Quartiers 2010, dostępne w cenie 75 zł . Yannick Amirault to jeden z najbardziej uznanych winiarzy z Bourgueil, który posiada 20 hektarów winnic zlokalizowanych na aż 25 parcelach. Mamy tutaj wino z doliny Loary, wytworzone w 100% z Caberneta Franc. Ten „gorszy” i w Bordeaux nieco lekceważony brat Caberneta Sauvignon właśnie nad Loarą daje przepiękne wina, pod względem koncentracji niewiele ustępujące bordoskim butelkom. W kieliszku ma ciemnoczerwony kolor, nietransparentny i z pięknym połyskiem. W nosie to antyteza owocowości. Mamy za to piękny zapach befsztyka, ziół, tytoniu, ziemi. Potem wychodzi jeszcze więcej nut drewnianych (wino przez 30 miesięcy dojrzewało w dużych beczkach) i na sam koniec dosłownie odrobina porzeczki. W smaku spora kwasowość. Bardzo eleganckie, długie z drobnymi ale wypełniającymi całe usta taninami, które utrzymują się wiele minut po przełknięciu wina. Wino dla cierpliwych, wymaga skupienia, przystanku i pochylenia się. Idealnie dobrane do jesiennej pogoIMG_2810dy. Bardzo dobre.

Na koniec spróbowaliśmy jeszcze Rioja Navajas Crianza Crianza 2010. To Rioja w starym stylu. Nie mamy nut waniliowych i budyniowych. W nosie jest za to kiszonka, liść laurowy i trochę aromatów utlenionych, przejrzałych owoców. Kolor jest niemal czarny, bardzo głęboki. W ustach spora kwasowość, nuty wędzonych śliwek i ładne aksamitne taniny. To wino nie bucha owocem, jest ładnie ułożone i bardziej zniuansowane. Dobre.