Trzy razy Zweigelt – Kamptal, Wiedeń, Burgenland

Udostępnij ten post

Dziś kolejny z wpisów, w którym w kilku słowach chcemy przybliżyć Wam trzy ostatnio spróbowane wina. Traf chciał, że ponownie mamy do czynienia z winami znad Dunaju. Jakieś fatum, czy co… 😉


Zweiglet

Wszystkie spróbowane pozycje to przedstawiciele najpopularniejszego austriackiego szczepu, co więcej pochodzące z tego samego rocznika. Sama odmiana jest stosunkowo młoda, powstała w latach 20-tych ubiegłego wieku jako krzyżówka Blaufränkischa i St. Laurenta, stworzona przez Dr. Zweigelta (stąd nazwa). Ten naukowiec to zresztą postać kontrowersyjna, zadeklarowany nazista, stąd co jakiś czas w Austrii pojawiają się głosy, że nazwa szczepu powinna ulec zmianie.

W porównaniu do swoich rodziców Zweigelt wypuszcza pąki później niż St. Laurent, a znów dojrzewa wcześniej od Blaufränkischa, stąd nawet w stosunkowo chłodnym klimacie Austrii, daje rokrocznie regularne zbiory. Rozpowszechniony jest w niemal wszystkich regionach tego kraju, choć najlepsze pozycje znaleźć można w Burgenlandzie i Carnuntum, regionach, które korzystają z ciepłego powietrza znad Kotliny Panońskiej.


Weingut Topf Zweigelt Strass im Strassertal 2015

Rozpoczęliśmy od jednego z naszych ulubionych winiarz z Kamptal, którego odwiedziliśmy w 2017 roku.

W nosie jest pięknie soczyste, mocno owocowe, porzeczkowe. W tle przewija się nieco akcentów warzywnych i ziemistych, ale nie przykrywają one owocu, jedynie dodają przyjemnego kolorytu. Usta przyjemnie świeżutkie, potoczyste. Brakuje mu mocniejszych tanin, ale za to kwasowość i żywotność są na najwyższym poziomie, a całość jest bardzo pijalna. Do spróbowania z deską ziemnych wędlin. Bardzo dobre- (89/100).


Weingut Hajszan Neumann Zweigelt 2015

Szybki przeskok do Wiednia i trafiamy na butelkę od producenta, który od kilku lat jest własnością Fritza Wieningera, innej lokalnej gwiazdy.

Ma świetny zapach – z jednej strony pachnie kwaskowymi wiśniami i czerwonymi porzeczkami, z drugiej zaś roztartą w dłoniach ziemią, suszonymi liśćmi i goździkami. Usta bardzo soczyste, mocno owocowe, z nieco matowymi, mocnymi taninami w finiszu. W porównaniu do poprzednika nieco cieplejsze, słodsze i bardziej zalotne. Powinno świetnie pasować do pizzy, albo makaronu z pomidorowym sosie. Bardzo dobre (90/100).


Weingut Meinklang Zweigelt vom Heideboden 2015

Tu mamy zaś wino z Burgnelandu, a dokładniej ze wschodniego brzeg Jeziora Nezyderskiego. Meinklang to biodynamiczne gospodarstwo, a winiarnia jest tylko jednym z jego elementów. Bardzo lubimy produkowane przez nich wina musujące, ale również te „spokojne” to prawdziwe gwiazdy.

Początkowo znad kieliszka bucha sporo lotnej kwasowości. Po chwili zamienia się on w nuty czerwonej porzeczki, wiśni, suszonych pomidorów, z przebijającymi się w tle nutami zmywacza do paznokci. Na podniebieniu znajdziemy lekkie nuty ziemiste, ale i dużo soczystości, owocu, kwasowości. W finiszu dochodzą do głosu również lekkie taniny. Delikatnie rustykalne, niepoukładane, ale przy tym fantastycznie pijalne i niebywale apetyczne. Bardzo dobre+ (91/100).


Wszystkie trzy pozycje prezentują ukochany przez nas styl Zweigelta – ten oparty na owocu, soczystości, bez tonacji drewnianej, czy beczkowej. Właśnie dzięki takim winom kochamy austriackich winiarzy. Na nadchodzące Święta, do zimnych wędlin, które pojawią się na stole, Zweigelt to jedno z tych win, o których powinniście pomyśleć komponując swój zestaw.