Tokaje od Rafa Wino

Udostępnij ten post

Oj ciągnie mnie do tego owianego winiarskimi legendami Tokaju. Znajomi (nie podaję namiarów, bo jeszcze ich przejmiecie) przywieźli nam ostatnio kilka butelek ze swojej wyprawy i przydarzyła się okazja, by ponownie wysłuchać z jaką pasją oboje opowiadają o tym regionie i winiarzach. Zawsze im powtarzamy, że są żywą polską reklamą Tokaju, kiedy się ich słucha, to chciałoby się ruszyć na Węgry choćby zaraz.

Prawda jest też taka, że z naszej dwójki, to Kamila była dotychczas nieco sceptycznie nastawiona do tokajskich butelek, ale zauważyłem że ostatnio nawet ona potrafi docenić ich walory. 2021 – kierunek Tokaj? Chyba najwyższa pora, by w końcu zobaczyć tę magiczną krainę.

Apetyty podkręcił również Rafa Wino, a więc importer, który specjalizuje się w węgierskich winach. Ostatnio otrzymaliśmy od niego miłą przesyłkę z wytrawnymi Tokajami, od dwóch znanych producentów, którzy niedawno trafili do jego oferty. Jak na te zwariowane czasy przystało, przyszedł więc czas na kolejną edukacyjną przygodę po Tokaju, ale w naszym przypadku ponownie na odległość.

Gizella Pince

Z winami od László Szilágyi pierwszy raz spotkaliśmy się w 2018 roku podczas tokajskiej degustacji w Warszawie. Był to wówczas jeden z producentów, którzy najlepiej zapisał się w naszej pamięci. Winiarską przygodę rozpoczął piętnaście lat temu, a dziś posiada 15 hektarów na wielu najlepszych winnicach w regionie. Chętnych do poszerzenia wiedzy o samym producencie odsyłamy do posta Michała Kissa, który był u László osobiście i zdał świetną relację. Zresztą bloga Michała warto śledzić.

Gizella Furmint 2018

Gizella Furmint 2018 (79,99 zł)

Ekstremalnie gorący rocznik 2018 – niełatwy dla winiarzy w Tokaju, który słynie z mocnej kwasowości. Kluczem w takim warunkach jest bowiem zachowanie odpowiedniej dojrzałości winogron, nieprzegapienie momentu zbiorów. Dlatego pierwszą partię owoców László zebrał już pod koniec sierpnia. W składzie obok Furminta znajdziemy 15% Hárslevelű (w Unii Europejskiej nawet gdy na etykiecie znajduje się nazwa odmiany, to jest dopuszczony dodatek innych gron właśnie na poziomie maksymalnie 15%). Dodatkowo 10% wina dojrzewało w beczkach.

W nosie znajdziemy piękny owoc (cytryny, jabłka), ale i delikatne nuty rumiankowe, suszone siano, kwiaty słonecznika. Usta soczyste, bardzo świeże, pięknie żywe i energetyczne. Mamy tu znów nuty skórki jabłkowej, brzoskwiń, gruszek i długi, świetny kwaskowy i mineralny finisz. Zachowany cukier resztkowy na poziome niecałych 4 gram delikatnie zaokrągla całość, ale i tak na pierwszym miejscu króluje tokajska kwasowość. Bardzo dobre+ (91/100).

Gizella Hárslevelű Barát 2019 (79,99 zł)

Tu mamy już czyste Hárslevelű z pojedynczej winnicy Barát w Tarcal. Pod cienką warstwą lessu znajdziemy pokłady wulkanicznego tufu. Wino pochodzi też z młodszego i jednak bardziej zrównoważonego rocznika. Owoce były zbierane w dwóch turach, najpierw w połowie września, a cześć tych bardziej dojrzałych dopiero 8 października. Wino ma też niemal 7 gram cukru resztkowego.

W aromatach jest jeszcze zamknięte, dopiero zaczynają się pojawiać białe kwiaty, gdzieś w tle brzoskwinie. Na podniebieniu kusi nutami jabłek, skórki pomarańczowej. Jest to już pełniejszy Furmint, nie tak elektryzujący, ale za to bardziej powabny, aksamitny (w czym na pewno pomaga ten zachowany cukier resztkowy). Zakończony soczystym, oczyszczającym całe usta finiszem. Znakomite- (92/100).

Balassa Bor

Co ciekawe István Balassa jest kolegą ze szkoły László i obaj do dzisiaj ze sobą mocno współpracują. Pamiętamy zresztą, że nawet na wspomnianej tokajskiej degustacji w Warszawie ich stoiska znajdowały się obok siebie. Do tej pory pamiętamy, jak zachwycił nas szamorodni Istvána. W tym przypadku po szczegóły również odsyłamy Was do posta Michała – no cóż zwiedził on chyba wszystkich najważniejszych producentów w Tokaju.

Balassa Szent Tamás Furmint 2018

W ofercie Rafy znajdziecie postawowego Furminta producenta za 69,99 zł. Zaś spróbowana przez nas pozycja nie znajduje się jeszcze w ofercie, ale jako, że pochodzi z jednego z najsłynniejszych cru w Tokaju, winnicy Szent Tamás – musimy Wam o niej opowiedzieć. Tutaj również cukier resztkowy jest na poziomie ok. 7 gram, ale oczywiście wtóruje mu intensywna kwasowość.

W nosie czuć użycie beczki, mamy tu bowiem nuty waniliowe ale i pszczeli wosk, białe kwiaty, rumianek i otoczaki wyjęte z górskiego strumienia. Usta esencjonalne, sporo w nich materii, jedwabistej faktury. Struktura jest maślana, oleista, ale i kwasowość mocna, bardzo charakterna. Bardzo poważne wino, znajdujące się dopiero na początku swojej drogi. Znakomite (93/100).

Zarówno Gizella jak i Balassa to gwiazdy Tokaju. Zachwyciła nas zwłaszcza ostatnia pozycja. Jest to wino o prawdziwie światowej klasie i mamy nadzieję, że szybko dołączy do pozostałych pozycji Istvána dostępnych w portfolio Rafy. Ofertę Rafy po raz kolejny musimy i chcemy pochwalić. Dobra robota!