Testujemy wina z Winnice.eu

Jednym z najciekawszych momentów wizyt u winiarzy są zawsze rozmowy o tym, jak to się stało (życiowo poukładało), że znaleźli się właśnie w tym miejscu. Czy pochodząc z rodziny o wielopokoleniowych tradycjach mieli w ogóle inne wyjście? Czy ich dzieci również zdradzają zainteresowanie winiarstwem? Odpowiedzi bywają naprawdę bardzo różne.
Eger
Słyszeliśmy już jak winiarze opowiadali, że od zawsze wiedzieli, że chcą zajmować się winem, ale też takie, że długo się przed tym wzbraniali, wyjeżdżali z domu, pracowali w korporacjach, za granicą, by jednak w końcu powrócić „do domu” i wejść na ścieżkę wcześniej wydeptaną przez rodziców.
Czasem jest jednak tak, że to życie decyduje za nich, w trudny sposób. Tak było w przypadku Węgra, Gála Tibora. Jego ojciec (noszący zresztą takie same imię i nazwisko) był znanym w winnym świecie winemakerem, odpowiedzialnym między innymi za sukces jednego z najsłynniejszych supertoskanów – Ornellai. Niestety, w 2005 roku zginął w wypadku samochodowym, zostawiając 19-letniego wówczas syna, który wspólnie z mamą musiał zderzyć się z prowadzeniem własnej winnicy w Egerze. Początki nie były łatwe, choć z każdym kolejny rocznikiem jego wina wspinały się na coraz wyższy poziom (czy dorównują butelkom ojca, to wciąż otwarte pytanie i wyzwanie). Obserwując go również na Instagramie widzimy, że od małego stara się „zaszczepić” winiarską pasję swoim maleńkim dzieciom, które nie opuszczają go podczas prac na winnicach.
Wina Gála Tibora juniora są dostępne na lokalnym rynku od kilku dobrych lat, znajdziecie je w ofercie Winnice.eu.
Gál Tibor Pinot Noir 2014 (30 zł)
Ceglasty kolor wina w kieliszku świadczy o sporej ewolucji, którą czujemy również w aromacie. Wino pachnie suszonymi wiśniami, ziołami, nieco dymnie i ziemiście. Na podniebieniu wciąż ładnie kwaskowe, ale owoc zaczyna gasnąć. W posmaku pozostają delikatne, ładnie już wtopione taniny. Ten Pinot powoli zmierza do swojego kresu, ale jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Dobre+ (88/100).
Gál Tibor Titi Egri Bikavér 2014 (32,50 zł)
Słynna „bycza krew” z Egeru to tradycyjnie kupaż kilku odmian. W przypadku win Tibora są to zwykle Kékfrankos (który zgodnie z regułami apelacyjnymi musi dominować), Kadarka, Cabernet Franc, Cabernet Sauvignon, Pinot Noir, Syrah i Portugieser. Wino przez kilkanaście miesięcy dojrzewało w beczkach. W aromacie jest mocno dymne, z delikatnym niuansem suszonych ziół, czerwonych porzeczek i śliwek węgierek. Wciąż dość soczyste, z bardzo wyrazistymi, drapiącymi podniebienie garbnikami. Można by narzekać, że nieco brakuje wypełnienia, ale całość jest cały czas przyjemnie kwaskowa i żywa. Pięknie smakowało nam z deską zimnych (co prawda włoskich) wędlin. Dobre (87/100).
Od właściciela Winnice.eu otrzymaliśmy również do przetestowania butelkę z południowej Francji.
Ardèche
Biorący nazwę od przepływającej przez region rzeki, Ardèche położony jest u podnóży gór Cévennes, na lewym brzegu Rodana, a winorośle rosną w większości na piaszczystej i wapiennej glebie, w bocznych dolinach odchodzących od głównego biegu rzeki. Również klimat jest charakterystyczny dla okolic. Mamy więc słoneczne, gorące lata, ale winogrona są schładzane przez wiejący od północy Mistral. Zderzając się z ciepłymi masami powietrza znad Morza Śródziemnego powoduje on również opady, choć zwykle występują one wiosną i jesienią.
Vignerons Ardéchois to lokalna spółdzielnia powstała w 1967 roku, a obecnie zrzesza ponad 1000 lokalnych producentów, którzy posiadają łącznie imponującą liczbę 6000 hektarów winorośli.
Vignerons Ardéchois Terre d’Ardèche Amandier Chardonnay 2018 (39,90 zł)
Wino dojrzewało przez 12 miesięcy w 50% na osadzie w kadziach i w 50 % w dębowych beczkach. Początkowo znajdziemy w nim sporo akcentów beczkowych, zwłaszcza świeżo po otwarciu butelki dominuje wanilia i palone masło. Po chwili pojawia się więcej tropikalnych owoców: ananasa, mango i słodkich jabłek, ale też sporo dymu, rozpuszczonego masła. Usta za to świeże i kwaskowe, soczyste, ale jednak też mocno beczkowe. W finiszu również nieco pieprzne, przyprawowe. Można by spróbować je zdekantować, albo po prostu odłożyć na półkę na 2 lata. Świetnie pasowało do spaghetti alla puttanesca, gdzie nie przestraszyło się anchois i oliwek, zyskując jeszcze bardziej na świeżości. Bardzo dobre (90/100).
Trzymamy kciuki, aby latorośle Tibora zaraziły się od ojca winiarską pasją, bo chyba nie ma większej radości dla winiarza, niż świadomość, że to co robi może zostawić swoim dzieciom, którzy będą kontynuowały rodzinne tradycje. Na razie zaś jeśli chcecie sprawdzić jakie sobie radzi Titi (tak Tibora nazywają znajomi), wybierzcie się do Fortu Okęcie do Winnice.eu.