Testujemy sześć Win z Moraw

Morawy to region winiarski leżący bliziutko naszego kraju. Co więcej, praktycznie przez serce regionu przejeżdżają corocznie tłumy naszych rodaków jadących na południe Europy. Jednak wciąż wina morawskie nie są w naszym kraju tak popularne, jak choćby pozycje z Węgier (przy zachowaniu odpowiedniej skali produkcji win w obu krajach). A szkoda, bo na Morawach sporo się dzieje. Wielu winiarzy eksperymentuje z produkcją win pomarańczowych, naturalnych, biodynamicznych. Również ci bardziej „klasyczni” producenci wytwarzają wina, których jakość z roku na rok systematycznie rośnie. Zainspirowani winami, które spróbowaliśmy podczas Grand Prix Magazynu Wino, zdecydowaliśmy się na zamówienie kilku pozycji z oferty posiadającego świetną selekcję sklepu Wino z Moraw.
Milan Nestarec to jeden z najbardziej charyzmatycznych morawskich winiarzy młodego pokolenia. Jak deklaruje, na swoich 8 hektarach produkuje wina tylko z winogron i niczego więcej. Wszystkie prace na winnicy odbywają się ręcznie, bez użycia pestycydów i herbicydów. Neuburger to odmiana winorośli, która nie ma lekkiego życia w rodzimej Austrii. Spotykana głównie w dwóch regionach: Wachau i Thermenregion, w obu przegrywa walkę o popularność odpowiednio z Grüner Veltlinerem i Rieslingiem oraz Zierfandlerem i Rotgipflerem. Nie jest to również szczep łatwy w uprawie ze względu na dużą wrażliwość na choroby grzybicze.
Dva Duby (dwa dęby) to winnica leżąca w niewielkim miasteczku Dolní Kounice. Producent informuje, że tajemnicą sukcesu miejscowych win jest granodioryt, skała magmowa, której warstwę znajdziemy na 6-hektarowej winnicy producenta (podzielonej na kilka parceli). W celu poszukiwania składników odżywczych, korzenie winorośli muszą sięgać głębiej, wydajność jest niska, ale intensywność smaku owoców wyjątkowa. Produkcja zakłada minimalny interwencjonizm, brak pestycydów, fermentację na rdzennych drożdżach, przedłużoną macerację na skórka i dojrzewanie w beczkach (nie tylko dębowych, ale również akacjowych).
Od tego samego producenta spróbowaliśmy również czerwonego wina. Frankovka to czeska nazwa słynnego zwłaszcza z austriackich wydań szczepu Blaufränkisch, gdzie jest po Zweigelcie drugą najcześciej uprawianą czerwoną odmianą. Poza tymi dwoma krajami spotykany jest również w Niemczech (pod nazwą Lemberger) oraz na Węgrzech (Kèkfrankos). Frankovka pączkuje wcześnie, a dojrzewa bardzo późno, co jednak nie przeszkadza jej świetnie sprawdzać się w dość środkowoeuropejskim klimacie (w chłodniejszych rocznikach może jednak być nieco zielona, warzywna).
Jiříe Šebeli, właściciel winnicy Dva Duby jest (albo był, bo ponoć między właścicielami był jakiś konflikt) zaangażowany w jeszcze jeden projekt o nazwie DomaineM. Chętnych do przeczytania o tej historii nieco więcej odsyłamy do artykułu na Winicjatywie. Próbowane przez nas wino to ponownie Grüner Veltliner, czyli Veltlínské zelené. Tym razem owoce przez pięć dni były macerowane na skórkach.
Pét-Nat to sposób produkcji win musujących zwany też metodą starodawną (méthode ancestrale). Polega ona na przeprowadzeniu drugiej fermentacji w butelce, ale pozostały po niej osad nie zostaje usunięty (jak w przypadku metody klasycznej, szampańskiej). W efekcie powstający musiak jest mętny i intensywnie kwaskowy. To ostatnie przez brak dodatku tzw. liqueur d’expedition, czyli mieszaniny wina i cukru, którą na miejsce usuniętego osadu uzupełniane są właśnie szampany czy cavy. Koráb to kolejna z rodzinnych morawskich winnic (zaledwie 4 hektary), która powstała w 2006 roku, a najstarsze krzewy mają ponad 80 lat (!).
Nie zawiedliśmy się. Wina z Moraw zapewniają dużo radości przy wciąż umiarkowanych cenach. Już nie możemy się doczekać, aby zamówić kolejny karton do testowania.