Sześć „zapomnianych” win

Okres przedświąteczny i noworoczny to niemal tradycyjnie czas nie tylko rocznych podsumowań ale organizacyjnych rozliczeń. Rodzice starali się wpoić nam zasadę, że w Nowy Rok nie można wejść z nieuporządkowanymi sprawami. Bez dwóch zdań bardzo się silili by nam to wpoić – Marta do dziś ma bardzo ciekawe nawyki, takie jak np. konieczność posprzątania i zatankowania samochodu, poprasowane wszystkie zaległe ubrania, czy zakaz rozpoczynania nowych książek czy kosmetyków, stara się wystrzegać nowinek, tak by spokojnie zakończyć wszystkie zaległe rachunki ze starym rokiem. No cóż, zdradzić możemy, że wrodzone bałaganiarstwo Roberta wciąż bierze górę nad obowiązkowością. Gdyby nie Marta, pewnie już dawno nasze mieszkanie straszyłoby wszystkich gości. Dlatego jak się domyślacie, głowy nie daje też sobie zaprzątać dziwnymi nawykami…
Jednak Marta jako dobry zarządca, potrafiła wpłynąć również na zadbanie o to, by na naszym blogu nadrobić zaległości i opisać kilka butelek, które wypite w ostatnich tygodniach, z różnych względów nie doczekały się osobnej notki.
Philippe Deval Saumur Blanc Brut NV
Ursynowski, niemal już legendarny jeśli chodzi o selekcję francuskich butelek Leclerc, przed Świętami zaproponował sporą selekcję win w obniżonych celach. Nam wpadła w ręce ta musująca propozycja, dostępna teraz w cenie 25,99 zł. Początkowo w nosie zamknięte, ale po chwili ujawniają się nuty pieczonych jabłek i drożdży. Usta soczyste, kwaskowe, bardzo rześkie. Idealne jako aperitif, a nam bardzo przypadło do gustu z sushi. Dobre+.
Mont Bluff Brut NV
Kojeny musujące wino zostało zakupione w Marks&Spencer, gdzie teraz w związku z nadchodzącym Sylwestrem wiele musiaków można dostać w obniżonych cenach (kosztowało 34,99 zł). Butelka została wyprodukowana metodą klasyczną, pochodzi z Nowej Zelandii i stanowi kupaż Chardonnay oraz Pinot Noir. Początkowo nos bardzo zamknięty, ale stopniowo otwiera się w kierunku delikatnych akcentów drożdżowych i soczystych jabłek. Usta odświeżające, lekkie. Zaskakująco szybko traci musowanie. Dobre.
Alpha Domus Sauvignon Blanc 2013
Wino z portfolio wielokrotnie przez nas opisywanego i docenianego importera 13 Win. Przy tej butelce pozostajemy w Nowej Zelandii. Ostatnio Winicjatywa pisała, że sprzedaż Sauvignon Blanc z antypodów to właśnie jeden z najszybciej rosnących segmentów rynku wina w naszym kraju. W nosie dość typowe dla Sauvignon, z tych pięknych cech – wysp nut siana, ziół i agrestu. Usta świeże, bardzo lekkie. Dobra, mocna i pobudzająca ślinianki kwasowość. Do tego w finiszu lekko gorzkawy posmak. W sumie dość proste, ale bardzo charakterystyczne i smaczne. Dobre+.
Wittman Riesling Trocken 2013
Z regionu Rheinhessen, kupiony przez nas w Berlinie za 13,30 eur. Producent od 1990 roku prowadzi swoje 25 hektarów winnic ekologicznie, a od 2003 nawet biodynamicznie. W kieliszku na pierwszym planie mamy akcenty ziołowe, a w tle ładnie rozwijają się nuty jabłek, melona, masła. Usta z jednej strony dobrze kwaskowe, z drugiej, choć to wersja wytrawna wyczuwalna jest słodycz. Eleganckie, pełne, owocowe z ziołowym, długi posmakiem. Klasyczny Riesling, uwielbiamy takie wina! Bardzo dobre-.
Vigneron des Grandes Vignes Vielles Vignes Mâcon 2013
Kolejna butelka zakupiona przez nas w Leclercu, tym razem przy okazji zorganizowanych w październiku Targów Wina. Bardzo ładnie owocowe Gamay. Obecne są truskawki i młode, jeszcze kwaskowe wiśnie. Usta z soczystą, wyraźną kwasowością, która utrzymuje się w długim finiszu. Niestety przez to nie mają szansę przebić się delikatne taniny. Wino dość proste, ale bardzo pijalne. Lekkie, nie ma za dużo ciała, ale ładnie zagrało z talerzem zimnych przekąsek. Dobre+.
Tenuta de Trinoro „Le Cupole” 2009
To zdecydowanie najlepsza z tych „zapomnianych” przez nas butelek. Próbowaliśmy jej w Rzymie, choć dostępna jest również w Polsce w katalogu Vini e Affini (rocznik 2011 kosztuje 149 zł). To tylko (!) Podstawowa etykieta tego świetnego producenta, ale samo wino ma prawdziwą klasę. Jak przystało na Supertoskana mamy kupaż międzynarodowych szczepów – Cabernet Franc (66%), Merlot (20%), Cabernet Sauvignon (7%) oraz Petit Verdot (również 7%). Przez 8 miesięcy dojrzewało w barriques. W nosie wielowymiarowe, bo z jednej strony mamy truskawki i poziomki, a z drugiej sklep kreślarski, podwiędłe liście. Do tego stopniowo ujawniają się jeszcze maliny. Usta ładnie kwaskowe, o atramentowej fakturze. Dominują dojrzałe wiśnie, śliwki i lukrecja. Do tego pięknie wtopione, choć zaznaczone taniny. Świetne wino, które można pić już teraz, ale i odłożyć na kolejne lata. Bardzo dobre+.
Choć pewnie niektórym z powyższych butelek warto byłoby poświęcić osobne wpisy, niedobór wolnego czasu w ostatnich tygodniach nie pozwolił nam przybliżyć w pełni historii tych butelek. Pociesza nas jednak fakt, że przecież zawsze możemy jeszcze do nich wrócić…