Szato Bagno – nowa seria win Winnicy Silesian

Będąc w okresie Bożego Narodzenia w rodzinnych stronach (pod Zieloną Górą) przeżyłem jedną z najbardziej budujących chwil w minionym roku. Wracając z szybkiej wizyty u jednego z lokalnych winiarzy zatrzymałem się w niepozornym markecie, by kupić kilka ostatnich rzeczy potrzebnych do wigilijnej kolacji. Jakie było moje zdziwienie, gdy na półce zobaczyłem niezwykle szeroką selekcję lubuskich win od praktycznie wszystkich najlepszych producentów (a nawet kilku, o których istnieniu nawet nie wiedziałem). To jasny sygnał, że powoli Polska staje się winiarskim krajem. Dlatego również postanowiliśmy napisać post o jednym z naszych ulubionych rodzimych producentów.
W tym celu opuszczamy lubuskie i przeskakujemy do Bagieńca, nieopodal Świdnicy na Dolnym Śląsku.
Od miłości do koni do miłości do wina
Nim rodzina Mazurków zajęła się uprawą winorośli i produkcją wina ich miłością były konie (nawiązuje do nich nie tyko samo logo winiarni, ale też etykiety win), których hodowlą zajmowali się od kilku pokoleń. Jarosław Mazurek prowadził również spore gospodarstwo rolne, ale z oczywistych względów winiarstwo wydaje się zajęciem atrakcyjniejszym, pozwalającym zaangażować do takiego projektu całą rodzinę. To ona jest zresztą największą siłą Winnicy Silesian. Jarosławowi udało się bowiem przekonać obie córki, Sonię i Marysię do zaangażowania się w ten projekt – dzisiaj stanowią w zasadzie jego główne twarze i motor napędowy. Tym większe należą się mu gratulacje, że wielokrotnie słuchaliśmy narzekań zagranicznych producentów, którzy opowiadali jak trudno jest zachęcić młode pokolenia do zaangażowania się w rodzinny biznes. Za samą winifikację odpowiada mąż Sonii Esben, pochodzący z Danii i wcześniej co prawda nie mający winiarskiego doświadczenia, ale zdobywający je pod okiem choćby Michała Pajdosza (Winnica Jakubów), ale i Matthiasa Schucha, winiarza z Saksonii.
Same nasadzenia rozpoczęły się w 2016 roku (11 ha winorośli), a na winnicach znajdziemy dzisiaj miks różnych odmian, z przewagą szczepów PIWI. Mamy tu więc johannitera, solarisa, hibernala, souvignier gris, seyval blanc, ale też rieslinga reńskiego, jego rzadką mutację roter rieslinga, rondo, regenta, czy caberneta cortis. Choć w zasadzie ciepły klimat Dolnego Śląska mógłby kusić, aby jeszcze mocniej postawić na vitis viniferę, to rodzina bardzo wierzy w potencjał bardziej odpornych na choroby grzybowe szczepów PIWI. Nie są w tym osamotnieni, bowiem odmiany te powoli zyskują na popularności nawet w takich krajach jak Włochy, Austria, czy Francja.
Winnicy Silesian należą się również słowa uznania jeśli chodzi o marketing. W zasadzie już od samego debiutu w 2019 roku wszystko jest tutaj dopięte na ostatni guzik – świetna aktywność i ciekawe profile w mediach społecznościowych, szata graficzna etykiet, strona internetowa ze sklepem, czy choćby najnowszy projekt win niskointerwencyjnych o pomysłowej nazwie Szato Bagno. Wielu polskich winiarzy mogłoby się tego uczyć od rodziny Mazurków.
Szato Bagno
Wspomniane już etykiety z serii Szato Bagno to pomysł na wpasowanie się producenta w mocno zaznaczając się również w naszym kraju trend produkcji win idących w bardziej naturalną stronę.

Silesian Szato Bagno Patataj 2020 (80 zł)

To wino musujące z rieslinga oraz roter rieslinga powstało za pomocą stosunkowo rzadko spotykanej metody Merreta, będącej protoplastką klasycznej dzisiaj metody szampańskiej. Chodzi w niej o to, że druga fermentacja (dająca winu musowanie) ma miejsce w butelce, ale nie następuje usunięcie pozostałego po niej osadu drożdżowego z wina. W tym przypadku mamy ładny aromat pełen jabłek, cytryn, a nawet mirabelek. W ustach cytrynowo-limonkowe, z grejpfrutowym, delikatnie gorzkim finiszem i dobrą kwasowością. Bardzo świeże i radosne, ale brakuje ciut lepszej struktury. Dobre+ (88/100).

Silesian Szato Bagno Piesecco 2020 (80 zł)

Sami mając naszą czworonożną Mikę nie możemy nie pokochać takiej etykiet, pod którą znów skrywa się powstały ponownie metodą Merreta kupaż rondo, regenta i caberneta cortis. Zapach to znów mocne uderzenie tym razem czerwonych owoców – kwaskowych wiśni z pestkami, czereśni, czerwonych porzeczek. W ustach idące bardziej w kierunku cytryn (ale kiszonych), bardzo energetyczne, choć czujemy, że jeszcze lepiej smakowałoby w wiosennym słońcu. Dobre (87/100).

Silesian Szato Bagno Dziki Taboon 2020 (100 zł)

Tym razem przechodzimy do wina pomarańczowego, do którego użyto odmian souvignier gris, seyval blanc i hibernal. Maceracja ze skórkami trwała tutaj aż 2 miesiące, ale choć przy takiej długości można by się obawiać czy wino nie straci owocowego charakteru, to producent wyszedł z tego obronną ręką. Mamy tu sporo mirabelek oraz gruszek, co prawda w aromacie pojawia się również lotna kwasowość, ale na takim poziomie, który jedynie podbija, dodatkowo ożywia owoc. W ustach mocno kwaskowe, z wyraźnym smakiem umami i zaskakująco delikatnymi taninami. Świetne, nieprzerysowane wino. Bardzo dobre (90/100).

Silesian Szato Bagno Rondo-Vous 2020 (80 zł)

Z serii Szato Bagno najbardziej smakowała nam jednak ta czerwień z odmiany rondo. Miała tu miejsca częściowa maceracja karboniczna i spontaniczna fermentacja, w efekcie czego powstała zwiewna pozycja pełna niedojrzałych wiśni, świeżutkich, kwaskowych truskawek, malin i poziomek. Na podniebieniu niebywale soczysta, kwaskowa, rewelacyjnie wprost żywa i radosna. Chcemy więcej takich rondo z Polski! Bardzo dobre+ (91/100).
Seria klasyczna
Oprócz serii Szato Bagno mogliśmy też spróbować dobrze już znanej, klasycznej serii producenta. Co istotne, większość win pochodziła z 2019 rocznika, co dodatkowo pozwoliło ocenić jaki mają one potencjał dojrzewania.

Silesian Cuvée 2021 (65 zł)

Najmłodsza pozycja w zestawie to mieszanka kilku białych odmian (seyval blanc, johanniter, solaris, jutrzenka, hibernal, bianka), z cukrem resztkowym na poziomie 10 g. Jego źródło to głównie grona solarisa, które były dotknięte szlachetną pleśnią. W zapachu znajdziemy trochę tropikalnych owoców (głównie marakuję), ale też gruszki i jabłka. Usta są soczyste, cytrynowe, lekki cukier jest wyczuwalny, ale dobrze dobrana kwasowość nie pozwala winu skręcić w zanadto cukierkową stronę. Fajny balans i niezła koncentracja. Bardzo dobre- (89/100).

Silesian Souvignier Gris 2019 (100 zł)

Wydaje się, że souvignier gris to jedna z najciekawszych i najbardziej perspektywicznych odmian PIWI, a ta pozycja jak najbardziej to potwierdza. Jest przede wszystkim bardzo mineralna, skalista, stalowa, z owocem raczej na dalszym planie. Mamy więc odrobinę jabłek, trochę cytryn, ale też liści porzeczek (jednym z rodziców szczepu jest cabernet sauvignon). Usta stalowe, ładnie kwaskowe, a w finiszu pieprzno-słone. Bardzo dobre+ (91/100).

Silesian Seyval Blanc 2019 (75 zł)

Z tej odmiany zwykle produkowane są wina lekkie, owocowe, ale Mazurkowie poszli w inną stronę i wino dojrzewało na osadzie przez 7 miesięcy, a dodatkowo jego cześć przeszła fermentację malolaktyczną. W zapachu są tu cytryny, trochę grejpfruta i skórki pomarańczowej. Podobne w ustach, gdzie kwasowość jest świetna i dobrze zbalansowana przez delikatny cukier. Z dobrym szkieletem i przyjemnym ciężarem (czuć tutaj to dojrzewanie na osadzie). Bardzo dobre (90/100).

Silesian Riesling 2019 (80 zł)

Na przykładzie tego wina chyba najpełniej widać było, jak świetnie mogą dojrzewać polskie wina. Ten riesling ma piękny nos – morele, gruszki, słodkie jabłka, trochę miodu, cytryn w syropie i wosku. Usta już świetnie poukładane, z wtopioną w całkiem solidne ciało kwasowością i cytrynowym posmakiem. Ładna ewolucja, dobry owoc i wciąż piękna energia. Znakomite- (92/100).
Z jednej strony ciekawe pomysły na wina niskointerwencyjne, z drugiej doskonale dojrzewające wina klasyczne – widać, że Winnica Silesian nie spoczywa na laurach i ma pomysł na swoje miejsce na naszym winiarskim rynku. Nam pozostaje trzymać kciuki, by w kolejnych latach nie tracili nic z tej swojej pomysłowości i pozytywnego ducha.
Wina otrzymaliśmy do degustacji od producenta.