Sycylia w kieliszku i tuńczyk w południowym stylu

Udostępnij ten post

Wiosna już chyba na dobre się zadomowiła, i nic dziwnego, że mamy ochotę na szybkie i lekkie dania. Dziś więc proste steki z tuńczyka z sosem z pieczoną papryką i czarnymi oliwkami oraz dwa lekkie, owocowe wina z Sycylii Nero d’Avola Sicilia IGT 2011, Cantina Danese oraz La Marza Nerello Mascalese Terre Sicilaine IGT 2013, Feudo Montoni. Zaczynamy!

Standardowo po przepis na pyszne steki z tuńczyka odsyłam Was do sekcji kuchennej: Steki z tuńczyka z sosem z pieczoną papryką i czarnymi oliwkami. Jako dodatek świetnie sprawdzi się sałatka z cienkich plastrów grillowanej cukinii i pomidorków koktajlowych (tym razem nie ujęta na zdjęciach).

Tuńczyk w południowym stylu prosił się o południowe wina, tyle że w lżejszym owocowym wydaniu. Sięgnęliśmy po Nero d’Avola, które udało nam się już w takiej wersji spróbować – np. od Fondo Antico. Czasem jednak zdarzają się butelki przekonfiturowane lub z nadmierną ilością nut asfaltowych. Zaryzykowaliśmy więc Nero od Cantina Danese, które miało być właśnie lekkie i owocowe.

Cantina Danese Nero d’Avola Sicilia IGT 2011

Danese to spółdzielca znany głównie z produkcji win w Veneto. Nie spowodowały one u nas nigdy szybszego bicia serca. Próbowaliśmy już prostego chardonnay i soave, a także nie najgorsze bardolino. Dzisiejsze Nero d’Avola Sicilia IGT 2011, Cantina Danese prezentuje się pięknie wiśniową suknią. Jest przezroczyste i ma ładny jasny brzeg. W nosie dojrzałe wiśnie o przyjemnej słodko-kwaśnej aurze. Nos świeży i chrupki. W ustach raczej łatwe i trochę zaokrąglone. Soczystość dojrzałych owoców połączona z lekko pestkowym finiszem. Średnia kwasowość a taniny prawie nieobecne. W sumie to bezpretensjonalne wino o fajnej pijalności. O to nam chodziło. 85/100

Kupiliśmy je w Żużu Bistro za 35 PLN. Importerem jest 101win.pl. Do naszego tuńczyka wypadło nieźle – lekko ostrzej i bardziej wiśniowo. Generalnie pokazało więcej charakteru! Końcówka bardziej kwasowa. Podobało się nam.

Feudo Montoni La Marza Nerello Mascalese Terre Sicilaine IGT

To już trochę inna półka. Jeden z najbardziej uznanych sycylijskich producentów, którego nero „Vrucara” produkowana z gron pochodzących ze starych krzewów, doszukuje się dziedzictwa siedliska sprzed 400 lat, gdzie już wtedy robiono uznane na Sycylii wina.

Win ze szczepu nerello mascalese wielu nie piliśmy – słyną z mocnego aromatu. Degustowana etykieta została polecona przez Marcina z Winecorner – jako odpowiadająca naszym potrzebom. Kolor lekko fioletowy, wpadający nawet w granatowe odcienie, gęste. W nosie pełno świeżych i „czystych” owoców (ciemnych i czerwonych). Przyjemny wpadający w lekko słodkawe, „sokowe” nuty. Usta łagodne, kompletnie pozbawione tanin, o niskiej kwasowości. Urzekają jednak dojrzałym i świeżym owocem. Miękki finisz. Bardzo hedonistyczne, świetnie pijalne i dobrze zrobione, „letnie” wino. 87/100

Zakupiliśmy tę butelkę w sklepie importera Vini e Affini czyli Winecornerze za 55 PLN. Tu znowu połączenie nam się udało. Do naszego tuńczyka trafiło w punkt. Słodycz się lekko wzmocniła i tak naprawdę jeszcze uwypuklił się owoc, co świetnie zagrało z papryką i tuńczykiem. Słodycz w połączeniu ze świeżością dały „kopa” temu połączeniu.

Oby częściej takie udane kolacje. Oba wina spisały się na medal – nie każde na złoty, ale było warto!

Do następnego, świątecznego odcinka!

W