Surowa Grecja – Kri-Yianni Ramnista Xinomavro 2012

Udostępnij ten post

Północe rubieże Grecji to obszar rzadko odwiedzany przez polskich turystów, którzy zazwyczaj wybierają słoneczne wyspy lub kurorty na Chalkidiki, czy Riwierze Olimpijskiej. A szkoda, bo tamtejsze góry i rozsiane pomiędzy nimi niewielkie, ciche miasteczka to idealne miejsce, by odpocząć od turystycznego zgiełku. Od wieków był to region, gdzie ścierały się wpływy tureckie, greckie i macedońskie. Macedończycy byli osiadłą najbardziej na południe grupą etniczną Słowian, którym bliżej było choćby do Bułgarów niż Hellenów. Do dziś Grecja bojkotuje znaki towarowe i działalność gospodarczą macedońskich firm, a Macedonią nazywane są tereny leżącej przy północnych granicach Grecji. Kością w gardle jest odwoływanie się Republiki Macedonii do dziedzictwa Aleksandra Macedońskiego, który uważany jest przez Greków za ważną postać ich historii.

To w tym wrzącym tyglu kulturowym, na wschodnich stokach gór Βέρμιο (Vermio), w regionie Νάουσα (Naoussa) powstają jedne z najciekawszych greckich win z odmiany Ξινόμαυρο (Xinomavro). Nazwa tego szczepu wiele mówi o charakterze wytwarzanych z niego win. Słowo μαυρο oznacza po grecku „czarny”, a ξινό to znów „kwaśny”. Rozszyfrowanie tej nazwy sprawia, że nie dziwi porównywanie go z włoskim Nebbiolo, czy Pinot Noir. Najsłynniejsze wina powstające z Xinomavro produkowane są w apelacjach Naoussa oraz Amyndeon, ale można je również spotkać w Goumenissa, Rapsani, oraz regionalnych winach z Velvendos, Siatista, Grevena, Pella, Vertiskos i Halkidiki.

W czasach, gdy tereny o których mówimy, wchodziły w skład Imperium Osmańskiego, wina z Naoussa były znany nawet w Aleksandrii. Niestety kolejne klęski takie jak epidemia pxylloxery, wojny bałkańskie z początku XX wieku oraz II wojna światowa sprawiły, że przemysł winiarski podupadł i ponownie rozkwitł dopiero w latach 70-tych ubiegłego stulecia. Obecnie w regionie działa ponad 20 winiarzy, którzy uprawiają 700 hektarów winorośli. Leżące na przedgórzu winnice czerpią benefity z ciepłego, śródziemnomorskiego klimatu z gorącymi latami, łagodzonymi nieco przez wiejące od gór, chłodniejsze wiatry. Pofałdowany teren, różne ekspozycje oraz mieszanka gleb (od piasków, przez glinę czy iły) sprawiają, że Xinomavro jest w stanie oddać różnorodny charakter poszczególnych siedlisk.

Ktima Kir-Yianni powstała w 1997 roku, została założona przez Yannisa Boutarisa, który opuścił rodzinną firmę Boutari Wine Group, aby realizować ten nowy projekt. Obecnie posiada on 58 hektarów winorośli, które są obsadzone głównie przez Xinomavro (50%) oraz Merlot (20%), Syrah (15%), Cabernet Sauvignon (10%). Pozostałe 5% winnicy zajmuje kilka innych odmian, które są uprawiane celem poszukiwania szczepów, dobrze zachowujących się w miejscowym klimacie.

_DSC5809Kri-Yianni Ramnista Xinomavro 2012 (78,70 zł, Mielżyński) to wino powstałe z pojedynczego siedliska. Winorośle rosną na wysokości 280-330 m.n.p.m. na południowo-wchodnim stoku. Spośród ponad 30 parceli na jakie podzielona jest winnica, do etykiety Ramnista wybierane są te z lżejszych glebą, celem podkreślenia aromatyczności odmiany. Winogrona zbierane są ręcznie, następnie przez sześć dni podlegają prefermentacji w niskiej temperaturze (do 10 stopni Celsjusza). Po następującej później fermentacji wino przez 18 miesięcy dojrzewa w barriques z francuskiego i amerykańskiego dębu (25% nowych), dodatkowo jedna czwarta wina rozlewana jest do większych 500-hektolitorowych beczek.

Mamy tu wino o soczyście wiśniowej barwie z cieszącym oczy połyskiem. W nosie początkowo nieufne, jakby zawstydzone. Dopiero po chwili zaczyna pokazywać aromaty świeżych owoców (maliny i wiśnie). Jeszcze później dochodzą do głosu nuty kwiatowe, leśna ściółka i ziemia. W ustach z jednej strony atakuje mocną kwasowością, która niemal momentalnie przeobraża się w silny uścisk tanin. Finisz długi, nieco tytoniowy. Wydaje się nam, że wino jest jeszcze zdecydowanie za młode. Zwłaszcza w ustach kwasowość i taniny zupełnie dominują nad pozostałymi smakami. Z drugiej strony pokazuje to tylko potencjał drzemiący w tej butelce.

Robert: Rzeczywiście zasadne jest porównywanie Xinomavro do Nebbiolo. Oba łączy ta charakterystyczna, nieco surowa, wręcz ascetyczna struktura rozpięta pomiędzy kwasowością, a taninami. Tutaj na razie brak jeszcze odrobiny większej finezji, lekkości i powietrzności. Całość jest jeszcze nieoszlifowana – trochę jak Sagrada Familia, której choć daleko do końca budowy, już teraz daje wyobrażenie o pięknie, które będzie można podziwiać w przyszłości.

Marta: Mieszkając w Grecji kilka razy przejeżdżałam przez okolice Naoussy. Wstyd mi się jednak przyznać, ale nigdy nie zainteresowałam się winnicami, które miałam okazję mijać (nie miałam tego winnego bakcyla, który jest dziś moim udziałem). Teraz widzę jak wiele straciłam. Mogę jednak przyznać, że to Xinomavro przypomina mi charakter ludzi, którzy zamieszkują tamte górskie regiony. Z pozoru twarde, mocne, nieufne i niedostępne, jednak gdy poznamy je bliżej okazuje się być soczyste i szczere…


Podsumowanie:

Zapiękny nos, solidna struktura, świetne widoki na przyszłość.

Przeciwna razie za młode, nierozwinięte.

Ocena – bardzo dobre+ (ale ze znacznie większym potencjałem).