Summa 2018 – Włochy

Udostępnij ten post

Alto Adige to włoski region, w którym wpływy germańskie widoczne są na każdym kroku – począwszy od niemieckich nazw miast, czy nawet szczepów winorośli używanych na etykietach, poprzez kuchnię w której obok pizzy znajdziemy wiedeńskiego sznycla, po mentalność mieszkańców, którym bliżej do austriackiego spokoju i porządku, niż włoskiej fantazji. Jednak podczas Summy u Aloisa Lagedera winnice z regionów leżących dalej na południe Półwyspu Apenińskiego stawiły się w imponującej liczbie, a my musieliśmy ostro selekcjonować wina, których chcieliśmy spróbować. Oto butelki, które do dziś mamy w sercach.


Apelacja Friuli Colli Orientali to region mający wiele wspólnego z Górną Adygą – oba znalazły się w granicach Włoch dopiero po I wojnie światowej, w wyniku przejęcia tych terenów od imperium Habsburgów. Zlokalizowana w ramach tej apelacji winnica Aquila del Torre prowadzona przez rodzinę Ciani obejmuje 20 hektarów winnic. Główne uprawiane odmiany to Fruilano, Picolit, Refosco, Riesling, Sauvignon Blanc oraz Merlot. Aquila del Torre Riesling 2015 imponuje mocną kwasowością zestawioną z nutami wosku, jabłek i cytryn. Soczyste i niesamowicie orzeźwiające. Bardzo dobre+ (91/100). Jeszcze lepsze wrażenie zrobiło czerwone Aquila del Torre Refosco 2015, w którym imponowała nam przede wszystkim stojąca na pięknym poziomie owocowość. Mamy więc truskawki i wiśnie oparte o żywe, mocne taniny. Gdy dodamy do tego świeżą kwasowość i niezłą koncentrację, to nasza wysoka ocena nie jest zaskoczeniem. Znakomite- (92/100).


Choć Nebbiolo kojarzone jest głównie z Piemontem, to wartym odnotowania jest fakt, że w dolinie Valtellina w Lombardii również jest ono uprawiane i daje ciekawe (choć zwykle nie tak złożone) wina. Domenico Triacca swoją winiarnię rozpoczął budować w 1897 roku, zaczynając od zakupu zaledwie 2 hektarów. Obecnie rodzina Triacca posiada nie tylko 40 hektarów winorośli w Valtellinie, ale i posiadłości w Chianti Classico, Montepulciano i toskańskiej Maremmie. Casa Vinicola Triacca San Domenico Sforzato di Valtellina 2013 to wino powstałe z podsuszanych gron Nebbiolo (jest to identyczna metoda, jak ta stosowana podczas winifikacji Amarone). W efekcie mamy w nim nuty suszonych czerwonych owoców (żurawina, truskawki i malina) na ziołowo-dymnym tle. Nebbiolo jest szczepem niebywale tanicznym oraz kwaskowym i te komponenty wyraźnie widoczne były w ogólnym wyrazie wina. Bardzo dobre+ (91/100). Ciekawą pozycją była też Casa Vinicola Triacca Il Monastero Nebbiolo 2013, które przez 2 lata dojrzewa w małych baryłkach. Efekt jest nietypowy, bo pierwszy nos wiedzie nas ku skojarzeniu z czarnymi oliwkami, a dopiero po chwili zaczynają się zza nich wyłaniać nuty dojrzałych śliwek i wiśni. Na języku czujemy sporo życia, a finisz zamykają niebywale mocne taniny. Bardzo dobre+ (91/100).


Pozostając w klimatach naszego ulubionego włoskiego szczepu, udajmy się na chwilę do sławetnego Barolo. Precyzyjnie zaś do leżącej na jego wschodnich obrzeżach Serralunga d’Alba, gdzie powstają najbardziej taniczne i zamknięte za młodu wina w apelacji. Obie pozycje od niewielkiego producenta Tenuta Cucco (13 hektarów winnic) były jeszcze w wieku niemowlęcym, ale drzemie w nich potencjał. Tenuta Cucco Barolo del Comune Serralunga d’Alba 2013 pochodzi z różnych parceli zlokalizowanych w obrębie gminy. W pierwszej chwili wydaje się niemal bez zapachu, ale wystarczy dać mu kilka chwil w kieliszku i wspomóc się intensywnymi ruchami nadgarstka, aby znad szkła zaczęły się wydobywać akcenty malin, truskawek i dojrzałych, ciemnych wiśni. Na podniebieniu owocowość jest nieco konfiturowa i jeszcze w znacznym stopniu przesłonięta przez zbite szeregi tanin, ale po kilku latach wino powinno stać się bardziej rozłożyste. Bardzo dobre (90/100). Cerrati to jedno z cru w gminie, a  Tenuta Cucco Barolo Cerrati 2013 jest od poprzednika zdecydowanie bardziej zniuansowane, bo obok owoców znajdziemy w nim kwiaty, garbowaną skórę i roztartą w dłoniach ziemię. Na języku wdzięczy się akcentami żurawiny i kwaskowych wiśni, obudowanych przez nieodzowną soczystą kwasowość i intensywne taniny. Świetne, ale przeraźliwie młode. Znakomite (93/100).


Emidio Pepe, to producent którego nieco przypadkowo odwiedziliśmy w sierpniu podczas naszych ostatnich włoskich wakacji. Tym razem spróbowaliśmy zaś kilku dodatkowych win. Zachwyciło nas Emidio Pepe Pecorino 2014, ziołowe, z nutami siana, gruszek, piękną kwasowością i świetną koncentracją. Nie dość, że niesamowicie pijalne już teraz, to ma (zresztą jak wszystkie wina tego producenta) potencjał na długie lata dojrzewania. Znakomite- (92/100). Z kilku spróbowanych Montepulciano (2015, 2013, 2010 i 2001) to właśnie Emidio Pepe Montepulciano d’Abruzzo 2010 wydało się nam najlepsze. Mimo 8 lat na karku ciągle świeżutkie, tryskające nutami kwaskowy wiśni, śliwek, czereśni i żurawiny. Jedynie w ustach ewolucja daje o sobie znać pojawiającymi się akcentami grzybowymi. Bardzo dobre+ (91/100).


Nie zawiodły również wina od innej wielkiej włoskiej gwiazdy włoskiego – Elisabetty Foradori. Jej Granato jest od pierwszego spróbowania kilka lat temu, jednym z naszych ulubionych win, tym razem przetestowaliśmy zaś młodziutki rocznik 2015. Foradori Granato 2015, a więc 100% trydenckiej odmiany Teroldego to nuty truskawek, ciemnych wiśni i malin, muśnięte przez delikatną, dodającą uroku lotną kwasowość. Usta soczyste, z mocną kwasowością i nieugładzonymi, żywymi taninami. Więcej tu akcentów skórzanych, ziołowych i ziemistych. Całość o świetnej koncentracji, ale i niebywałej pijalności. Znakomite (94/100). Elisabetta do dojrzewania swoich win używa również glinianych amfor, czego rezultatem są między innymi dwie etykiety w których znajdziemy 100% Teroldego, ale pochodzącego z innych winnic. Foradori Morei 2016 powstaje z owoców z parceli, gdzie dominują skały pochodzenia osadowego. Zebrane z niej owoce lądują ze skórkami na 8 miesięcy do wspomnianych amfor. Wino ma ładnie skoncentrowaną, nieco konfiturową owocowość. Znajdziemy tu śliwki, maliny, czerwone porzeczki, całość zaś okraszona jest nutami dymnymi i silnymi, intensywnymi taninami. Bardzo dobre+ (93/100). Natomiast Foradori Sgarzon 2016 to Teroldego z gleby piaskowej. W porównaniu do poprzednika jest bardziej dzikie, nieugładzone. Obok podobnych nut owocowych znajdziemy również akcenty wiejskiego obejścia i siana. Wydaje się też nieco lżejsze i bardziej potoczyste. Ekspresja terroir jest inna, ale na równie wysokim poziomie. Bardzo dobre+ (93/100).


Kolejny nasz „stary znajomy” to apulijska winnica Ognissole Tenuta Cefalicchio. Pamiętaliśmy jak dobre wrażenie zrobiły na nas ich wina z odmiany Nero di Troia, a tym razem nie było inaczej. Tenuta Cefalicchio Pontelama 2017 powstaje ze starannie wyselekcjonowanych winogron, winifikowanych na różowo i dojrzewających w równych częściach w amforach, stali i cemencie. Jest świetnie owocowe, rześkie i odświeżające. Ma się wrażenie picia soku ze świeżo rozgryzionych malin i kwaskowatych wiśni. Bardzo dobre (92/100).


Z kilku producentów z toskańskiego wybrzeża najlepsze wrażenie zrobiła nas nas winnica Azienda Agricola Poggio Nibbiale. Jej historia nie jest może zbyt imponująca, bo sięga zaledwie 20 lat wstecz, ale jakość win jest znakomita. Od początku właściciele zdecydowali, że leżąca na 300 metrach winnica prowadzona będzie organicznie. Rozpoczęliśmy od naszego ulubionego białego toskańskiego szczepu, a więc Poggio Nibbiale Vermentino 2017. Choć wino starzone jest przez kilka miesięcy w dużych 500-litrowych beczkach, to w warstwie aromatycznej dominują zioła i jabłka. Użycie dębu dochodzi do głosu w ustach, gdzie wino ma przyjemny ciężar i krągłą strukturę. Do tego da się uchwycić niezła kwasowość i charakterystyczny dla odmiany słonawy finisz. Bardzo dobre- (91/100). Z kilku czerwieni zdecydowanie wyróżniało się Poggio Nibbiale Tomasso Morellino di Scansano 2015, a więc 100% Sangiovese, w którym nuty dojrzałych czerwonych owoców (maliny, żurawina, truskawki) zderzały się z akcentami lukrecji i roztartej w dłoniach ziemi. Ciało z gatunku tych lżejszych, w których wygrywa kwasowość i żywy owoc. Za to finisz zdecydowany, mocno taniczny, prosi się o kawałek mięsa. Bardzo dobre (92/100).


Pewnie już kilka razy wspominaliśmy Wam, że nie darzmy dużą atencją Vino Nobile de Montepulciano. W porównaniu do butelek z Chianti Classico, czy Montalcino, Sangiovese z Montepulciano wydają się nam zawsze nieco bez charakteru. Tym razem nasze poglądy mogliśmy skonfrontować z pozycjami od producenta należącego do absolutnej czoołwki apelacji – Poderi Boscarelli. O ile pierwsze wina nie wywołały u nas szybszego bicia serca, to przy wyższych etykietach zrobiło się ciekawie. Boscarelli Sotto Casa Vino Nobile di Montepulciano Riserva 2013 to wino z pojedynczej parceli, na której dominuje ciężka, czerwona gleba i w którego składzie Sangiovese uzupełnione jest o 10% Merlota i 5% Caberneta Sauvignon. Wino dojrzewa w różnej wielkości beczkach przez 28-31 miesiący. Pachnie bogato, słodkawo, konfiturowo. Owoc jest ciemny, spod znaku dojrzałych wiśni i śliwek, ale nie wpada w nadmierną ekstraktywność. Dużo dzieje się na języku, gdzie wino jest niesamowicie żywe, drapieżne, nieugładzone. Bardzo dobre+ (93/100). Ale jeszcze lepszym winem jest Boscarelli Il Nocio Vino Nobile de Montepulciano 2015, czyli czyste Sangiovese pochodzące z aluwialnej, piaszczystej gleby bogatej w wapień. Jest zwiewne, leciuchne i eleganckie, ale pod tą powłoką skrywa napiętą strukturę, soczysty owoc i pełne werwy taniny. Jest jeszcze młode, ale widoki na przyszłość są przepiękne. Znakomite (95/100).


Petrolo to winnica leżąca w mało znanej apelacji Val di Sopra, którą znajdziecie na południowo-wschodnich obrzeżach regionu Chianti Classico. Producent słynie z eksperymentów z fermentowaniem swojego Sangiovese w amforach – tak powstaje jego etykieta Bòggina A. Spróbowany przez nas młodziutki rocznik – Petrolo Bòggina A 2016 dojrzewał w nich przez rok, z tego połowę wraz ze skórkami. W efekcie powstało wino bardzo soczyste, z piękną owocowością i mocnymi, choć żywymi taninami. Smakuje czystym odmianowym owocem (wiśnie, czereśnie), bez dodatku dębu, czy innych elementów, które mogłyby ten odbiór zaburzyć. Bardzo dobre (91/100). Petrolo Galatrona 2015 to znów czysty Merlot, który w niczym nie przypomina swojego archetypowego oblicza. Wino to bowiem dzikie, buchające bogactwem aromatów owocowych, ale i dymnych i balsamicznych. Przede wszystkim zaś jest ogniście kwaskowe i potężnie taniczne. Trochę w tym wszystkim brakuje ułożenia, ale i tak to wielkie wino. Znakomite (94/100).


Klasę potwierdziły również wina od Montevertine, ale dłuższy ich opis znajdziecie w tym tekście.

Mamy za sobą już Niemcy i Włochy, ale to jeszcze nie koniec. Przed nami bowiem Austria, a to były chyba najjaśniej świecące wina na całym festiwalu.