Sprawdzamy winnicę Montaribaldi z Almy

Udostępnij ten post

Jak doniosła kilka dni temu Winicjatywa, Alma zorganizowała niespodziewaną, kilkudniową wyprzedaż. Posiadacze karty Klubu Konesera mogli nabyć ponad 200 win w cenie obniżonej 0 40%. Gwoli prawdy należy zauważyć, że w poszczególnych sklepach ilość przecenionych etykiet była znacznie mniejsza, ale jak wiemy marketing rządzi się swoimi prawami. W związku z tym, że z jakiś wcześniejszy zakupów w domu pozostała nam czekająca na swoją kolej butelka Barbery Montaribaldi, postanowiliśmy dokupić dwie pozycje z tej samej winnicy i zorganizować sobie małą degustację.

Na tapetę trafiły więc dwa popularne piemonckie szczepy – Dolcetto oraz Barbera. O ile Nebbiolo, a zwłaszcza jego najwięksi przedstawiciele (Barolo oraz Barbaresco), to wina przeznaczone do leżakowania, dwie wspomniane odmiany to najcześciej świeże, owocowe wina, przeznaczone do wypicia za młodu. Barbera stanowiła od dekad idealny dodatek do dość ciężkiem piemonckiej kuchni z uwagi na wysoki poziom kwasowości, który równoważył tłustsze dania. Z kolei łagodniejsze Dolcetto sprawdzało się jako partner najprostszych makaronów, lub przystawek.

_DSC4757Użyte do Montaribaldi Dolcetto d’Alba Lagnona 2013 winogrona pochodzą z winnicy w gminie Alba. Po zebraniu przechodzą 5-6 dniową fermentację w kontrolowanej temperaturze. Następnie przez około 2 miesiące wino dojrzewa na osadzie, gdzie przechodzi fermentację malolaktyczną. Po jej zakończeniu trafia do stalowych zbiorników i po kolejnych kilku miesiącach jest butelkowane i wędruje do sprzedaży.

Jak na Dolcetto przystało jest nieprzyzwoicie owocowe. Pachnie z lekka niedojrzałymi wiśniami, szypułkami. Usta utrzymane w tym samym tonie. Świeże, bardzo kwaskowe (jakby zaprzeczając nazwie odmiany). Ten kwas jest jednak utrzymany w za wysokich rejestrach. Dopiero po kilkunastu sekundach, gdy usta nieco odetchną i pH zacznie się uspokajać pojawiają się delikatne taniny. Dobre.

Trudne wino. Ktoś, kto skuszony nazwą spodziewa się delikatnej, łagodnej butelki do popijanie wieczorem może się zdziwić. Wspomniana wysoka kwasowość raczej nie składania do picia solo. Ale już w dodatku do makaronu w pomidorowym sosie, deski wędlin albo pizzy powinno wypaść o wiele lepiej.

Barbery mamy aż dwie, możemy więc pokusić się o ich bezpośrednie porównanie. Motraribaldi Barbera d’Asti La Consolina 2013 pochodzi z miejscowości Costiglione d’Asti, leżącej ok. 8 kilometrów na północny-wschód od Barbaresco. Winnica Consolina leży na marglowej glebie, w górnych wartswach  z dodatkiem wapieni. Wino nie jest beczkowane, a jedynie przez kilka miesięcy dojrzewa w stalowych zbiornikach.

_DSC4761W nosie bardzo mało aromatyczne, z delikatnie zaznaczonym wiśniowym akcentem.  Usta owocowe, z lekką kwasowością (mogłoby być jej odrobinę więcej). Taniny odzywają się dopiero w dalekim, niemal nieuchwytnym posmaku. Trochę nijakie, bez wyrazu. Średnie.

Druga z etykiet Motraribaldi Barbera d’Alba Frere 2013 to zaś butelka pochodząca z gminy Treiso, która leży dwa kilometry ma południe od Barbaresco. Winnica Frere posiada zachodnią ekspozycję, a gleba zbudowana jest głównie z piasku i żwiru. Jest stosunkowo młoda, krzaki zasadzono dopiero w 2006 roku (w przypadku Consoliny jest to 1960 rok). Również i to wino nie dojrzewa w beczkach.

_DSC4765W tej butelce dla odmiany prym wiodą nuty niedojrzałe, zielone, liściaste. Owoc nie jest się w stanie przebić przez tę kurtynę. Usta podobne, niezbyt czyste, nieciekawe. Choć przynajmniej jest tu odrobina więcej kwasowości i tanin. Średnie+.

Przystępując do degustacji nie oczekiwaliśmy cudów. O ile po Dolcetto w dość dobrych nastrojach szykowaliśmy się na spotkanie z obiema Barberami, to niestety srodze się zawiedliśmy. Tym razem nasza podróż do Piemontu nie była udana, a środki przeznaczone na zakup tych butelek mogły zostać wydane zdecydowanie bardziej efektywnie.