Spotkanie z Imako Vino

Tego nam było trzeba: sobotni, jesienny wieczór i kameralne spotkanie w DoWoli Bistro&Cafe. Kirco Todorov, zaczął je krótko ale sensownie: „Słuchajcie, dobrze że jesteście, pamiętajmy jednak, że to nie jest degustacja tylko spotkanie.”
Zdarza się, że kiedy próbujemy wielu win w krótkim czasie, pomimo całej miłości do nich, dochodzi do sytuacji, w których degustacja zmienia się w bardzo techniczną ocenę, charakteryzującą się pogonią między stolikami i stosem zapisanych notatek. Na szczęście dwóch zwariowanych Macedończyków – Nikola Ljubotenski i Kirco Todorov, przedstawiciele producenta Imako Vino, postanowili nieco zmodyfikować te przyzwyczajenia i z wina zrobić jedynie pretekst do miłych rozmów, poznania po prostu fajnych, ciekawych świata ludzi. Robert Szulc (Winiacz), Sebastian Bazylak (Zdegustowany), Tomasz Owoc (WINowacje), wspomniani bałkańscy przyjaciele i my – zanim się obejrzeliśmy minęło ponad 6 godzin, wszystkie butelki wina zostały opróżnione (tego dnia wypluwanie nie wchodziło w grę), spotkanie zakończyliśmy jedynie dlatego, że zamykano już lokal. Wizyta Nikola w Polsce, stała się świetną okazja do otwartych rozmów na temat sytuacji i perspektyw rynku winiarskiego w Polsce, problemów z jakimi muszą mierzyć się producenci w Macedonii czy też refleksji nad południowoeuropejską filozofią życia. Takie inspirujące spotkania poszerzają nasze perspektywy, uczą i tylko zaostrzają apetyt, na te zakątki świata, o których nadal wiemy tak niewiele.
Działo się naprawdę dużo, przesłaniem które sami wynieśliśmy i chcemy się z Wami podzielić, niech będzie ciągła potrzeba poszukiwania inspiracji, własnego, niezaszufladkowanego gustu – nieważne, czy będzie oscylował on wokół potężnych czy przeciwnie mikroskopijnych winnic. Cała przygoda tylko wtedy ma sens, kiedy jesteśmy przekonani, że niewiele jeszcze wiemy.
Sam Imako to potężna winiarnia, której roczna produkcja sięga 10 milionów litrów, a winnice zajmują obszar 650 hektarów. Przy takiej skali łatwo wpaść w pułapkę organizacji biznesu, w sposób zbliżony do takich marek jak Carlo Rossi, czy innych masowych produktów „winopodobnych”. Imako na szczęście udaje się przedstawić butelki, które mogą być przyjemnym codziennym winem, także dzięki progom cenowym. Ich cena w dobrewina.pl oscyluje w okolicach 25-35 zł.
Nam najbardziej przypadły do gustu:
Majestic Temjanika (niestety w dobrewina.pl jeszcze niedostępne) – półwytrawne białe wino z bardzo przyjemnym nosem, pełnym aromatów owoców, ale i bazylii oraz bzu. W ustach przyjemne, cukier choć obecny na szczęście nie przytłacza owoców.
Astibo (26,90 zł) – mięciutka półsłodka butelka ze szczepu Vranac. Zdecydowanie śliwkowa, z delikatnymi taninami. Będzie się podobać tym, dla których kolejna pozycja jest zbyt wytrawna.
Vranac Black Diamond (36,90 zł) – w zapachu z nutami ciemnych owoców z domieszką ziół. W ustach gęste, wprost eksploduje owocowością. Całość spięta w finiszu pieprznym taninami. Bardzo świeża i radosna butelka, której etykieta znakomicie oddaje charakter tego wina.
Mamy nadzieję, że takich spotkań, jak wczorajszy wieczór będzie coraz więcej. Dzięki nim może w pogoni za chęcią zdegustowania kolejnych butelek, nie utracimy tego co w winie najpiękniejsze, czyli jego duszy, która przekłada się na każde fizyczne doznania, ale i nabiera wartości dzięki ludziom, którzy je wyprodukowali, o nim opowiadają i chcą towarzyszyć tym, dla których przecież je robią.