Smak mgły – Langhe Nebbiolo Brezza 2010

Langhe to obszar zajmujący powierzchnię około 2 tysięcy kilometrów, leżący w Piemoncie na południowy-wschód od Turynu. Samo słowo Piemont oznacza „u stóp gór” i rzeczywiście kraina ta pokryta jest wzgórzami, na których dominują wapienno-marglowe gleby pamiętające czasy, gdy ta ziemia była zalana Morzem Adriatyckim. Langhe słynie przede wszystkim ze swojego klejnotu w koronie – Barolo. Ze szczepu nebbiolo powstają również wina nieco mniej szlachetne – Barbaresco i Langhe Nebbiolo. To ostatnie stanowi najprostsze wcielenie nebbiolo. Ciekawa jest sama etymologia tego słowa. Prawdopodobnie pochodzi od nebbia (mgła), która bardzo często otula wzgórza Langhe podczas jesiennych zbiorów.
Langhe Nebbiolo Brezza 2010 zakupiliśmy jakiś czas w nieistniejącym już sklepie Strefa Wina w cenie ok. 60 zł . Azienda Agricola Brezza to winnica posiadająca 16,5 ha winorośli (12,5 ha w Barolo, po 1 ha w Novello i Monforte oraz 2 ha w gminie Alba), produkująca pełen przekrój piemonckich win – od wspomnianego Langhe, przez Dolcetto, Barberę aż po Barolo. Roczna produkcja to ponad 80 tysięcy butelek.
Sama etykieta przykuwa uwagę kwiatowym motywem. W kieliszku wino jest transparentne, o truskawkowym kolorze, dość jasnym i charakterystycznym dla win wyprodukowanych z nebbiolo. Zapach to aromaty wiśni, suszonych owoców, ale też piękne nuty fiołków. Na początku pojawia się mało wyczuwalny alkohol, tu w postaci 13,5%. Wystarczy jednak kilka minut w kieliszku, a zapach się oczyszcza. W ustach czujemy przyjemną kwasowość, ponownie wiśnie, ale też odrobinę żurawiny i coś na kształt kompotu z suszu. Finisz jest zdecydowany, taniny dość suche, mocne, wysuszające.
Robert: Jestem fanem nebbiolo dlatego w takiej butelce niewiele mi potrzeba do szczęścia. Nie co dzień możemy sobie pozwolić na Barolo, a takie Langhe pozwala nam przy odrobinie wyobraźni odpłynąć w podobne klimaty. Jeśli miałbym być bardziej krytyczny, to w smaku zabrakło mi trochę większej głębi, zwłaszcza, że zapach zapowiadał większe możliwości. Za to do steku spisało się znakomicie.
Marta: Przyznaję, że jestem wielką fanką piemonckich klimatów. Mam też wrażenie, że dzięki nim wielu nauczyło się fantazji w opisywaniu „piękna” jaką niesie za sobą kieliszek wina. Żyjemy też w kraju, w którym trzeba uważać, na wyrażanie w dowolny sposób własnych uczuć i mówienie o nieracjonalnych skojarzeniach, dlatego wodze wyobraźni przelewam na papier naszego dzienniczka, a Wam z czystym sercem polecam, porywającą, wyrazistą i aromatyczną przygodę z nebbiolo.
Ocena – dobre+.